• facebook
  • rss
  • Jak podnieść 19 ciężarówek?

    dodane 25.08.2016 00:00

    – Nie mogę się już doczekać wylotu na Letnie Igrzyska Paraolimpijskie do Rio. Teraz już nie myślę o niczym innym; chcę zobaczyć wspaniałe święto sportu i poczuć atmosferę rywalizacji najlepszych sportowców na świecie – mówił Marek Trykacz.

    Rekord życiowy paraolimpijczyka trenującego sumiennie pod okiem trenerów zielonogórskiego Zrzeszenia Sportowo-Rehabilitacyjnego „Start” wynosi 186 kg. Ten wynik plasuje go w gronie 8 najsilniejszych na świecie w kategorii wagowej do 72 kg. Niepełnosprawny atleta podnosi ciężary, leżąc na ławeczce. Dla bezpieczeństwa, żeby przyrząd się nie zsunął, przypięty jest pasem. Kiedy zawodnik przyjmie już odpowiednią pozycję, asystenci podają sztangę ważącą – bagatela! – ponad 180 kg, którą trzeba chwycić na wyprostowanych rękach, następnie oprzeć na klatce piersiowej, podrzucić do wyprostowanych rąk i przytrzymać do sygnału sędziego.

    Marek Trykacz od dzieciństwa porusza się na wózku, a swoją przygodę ze sportem zaczął 13 lat temu w osiedlowej siłowni w Świebodzinie. Od tego czasu wiele się zmieniło. – Wtedy nawet nie marzyłem, że będę zdobywał medale na mistrzostwach Polski, uczestniczył w mistrzostwach Europy, świata czy reprezentował Polskę na Igrzyskach Paraolimpijskich. Sport daje mi poczucie pewności siebie, nie koncentruję się na niepełnosprawności, a siła pozwala łatwiej pokonywać trudności codziennego życia. Bez większego wysiłku podnoszę się na rękach, jestem sprawniejszy, co ułatwia poruszanie się w domu, pracy czy wejście do samochodu – mówi pan Marek.

    Tylko dla twardzieli

    Paraolimpijczyk od 10 lat współpracuje z zielonogórskim klubem „Start”. Trenuje trzy razy w tygodniu. Jak wygląda co najmniej dwugodzinny trening niepełnosprawnego atlety? Rozgrzewka, rozciąganie mięśni i dźwiganie niewyobrażalnych ciężarów. Każdy trening to podnoszenie ok. 5000 kg stali. W tygodniu trzeba podrzucić 15 ton, w miesiącu 60 ton, a w roku ponad 700 ton – to prawie 19 załadowanych po brzegi 40-tonowych ciężarówek. Przy tak intensywnym treningu, obciążającym organizm do granic możliwości ważną rolę odgrywa dieta, która powinna dostarczyć organizmowi odpowiedniej ilości energii. Gotowanie jest kolejną niezbędną umiejętnością, której musiał nauczyć się niepełnosprawny sztangista, pod okiem rodziców i sportowej dietetyczki. Trzeba mieć nie tylko stalowe mięśnie, ale też bardzo silną wolę walki, żeby systematycznie trenować, poświęcając dla sportu bardzo wiele. Sport siłowy nie przeszkodził jednak Markowi ukończyć studiów na Uniwersytecie Zielonogórskim, znaleźć ciekawą pracę. – Na początku, na studiach koledzy i wykładowcy nie wiedzieli, że jestem sportowcem, ale z czasem, jak się to rozeszło, bardzo interesowali się moimi występami. Promotor pracy magisterskiej na każdym spotkaniu wypytywał o wyniki, kolejne plany startowe – wspomina Marek Trykacz. Zajęcia na uczelni, zaliczenia, egzaminy, praktyki, potem praca, radzenie sobie z codziennymi utrudnieniami osoby poruszającej się na wózku wcale nie ułatwiały mozolnych treningów. Nieraz pojawiały się kryzys, zwątpienie. A trzeba jeszcze zrobić zakupy, posprzątać mieszkanie, przygotować odpowiednio zbilansowane posiłki i na treningu podnieść tony żelastwa. – Czasami wracałem wieczorem z siłowni tak zmęczony, że zasypiałem z koktajlem bananowym w ręku – mówi z uśmiechem siłacz. A rano trzeba znowu wstawać...

    Ateny, Dubaj, Malezja, Rio de Janeiro

    Dzięki żelaznej dyscyplinie i wytrwałości Marek Trykacz rywalizuje na najwyższym poziomie z siłaczami z całego świata i próbuje zbliżyć się do wyników najlepszych atletów reprezentujących Chiny, Iran i Rosję. Ciężka praca pozwala na udział w zawodach w Europie, Dubaju, Malezji czy na Paraolimpiadzie w Rio de Janeiro. Świat jest na wyciągnięcie ręki. – Rywalizacja na poziomie międzynarodowym bardzo mobilizuje do dalszej ciężkiej pracy. Chciałbym osiągać coraz lepsze wyniki. Bardzo się cieszyłem z 4. miejsca na mistrzostwach Europy i 7. na mistrzostwach świata – mówi reprezentant Polski. O powołaniu do kadry polskich paraolimpijczyków Marek Trykacz dowiedział się w marcu i od tego czasu rozpoczęły się bezpośrednie przygotowania. Intensywniejsza praca na siłowni, współpraca z psychologiem sportowym, wszystko pod kątem jak najlepszego występu w Rio. Sztangista na razie nie buja w obłokach i nie próbuje oceniać swoich szans medalowych. To jego pierwsze Igrzyska Paraolimpijskie. Chce przeżyć wspaniałe święto sportu, spotkać ciekawych ludzi, a jeśli chodzi o wynik, to na pewno da z siebie wszystko, będzie starał się podnosić sztangę na poziomie rekordu życiowego, a jaką pozycję uda się wywalczyć, okaże się 8 września, kiedy pojawi się na olimpijskim pomoście w Rio. Warto już dzisiaj zaplanować sobie czas i kibicować polskim paraolimpijczykom w ich zmaganiach na arenach olimpijskich, transmitowanych w TV. Polskę na paraolimpiadzie w Rio trwającej od 7 do 18 września będzie reprezentować 91 sportowców – 36 kobiet i 55 mężczyzn. Będą rywalizować w gronie 4300 zawodników ze 176 krajów o 528 medali w 23 dyscyplinach. Paraolimpijczycy wylatują do Rio de Janeiro z Warszawy 31 sierpnia, po złożeniu olimpijskiego ślubowania. Wśród reprezentantów Polski walczących o podium na XV Letnich Igrzyskach Paraolimpijskich będzie 18 sportowców z województwa lubuskiego, 11 ze „Startu” Gorzów Wlkp., 6 – ze „Startu” Zielona Góra oraz 1 – z UKS „Dziesiątka” Nowa Sól. Podczas paraolimpiady w Londynie w 2012 r. ośmiu lubuskich paraolimpijczyków stanęło na podium. Wśród medalistów znaleźli się: lekkoatleta, sprinter Mateusz Michalski – złoty i srebrny medalista, pingpongiści: Piotr Grudzień – złoty medalista, Marcin Skrzynecki – złoty medalista, skoczek wzwyż Maciej Lepiato – złoty medalista, oszczepniczka i sprinterka Katarzyna Piekart – złota medalistka, łuczniczka Milena Olszewska – brązowa medalistka, lekkoatleta Tomasz Blatkiewicz – brązowy medalista igrzysk i skoczek wzwyż Łukasz Mamczarz – brązowy medalista. Rywalizacja sportowców niepełnosprawnych na igrzyskach paraolimpijskich rozpoczęła się w 1948 roku. Pracujący w Wielkiej Brytanii niemiecki neurochirurg Ludwig Guttmann zorganizował po raz pierwszy, równolegle do odbywających się w Londynie Igrzysk Olimpijskich, turniej w łucznictwie dla sparaliżowanych weteranów wojennych. Jednak za pierwsze Igrzyska Paraolimpijskie uznaje się rzymskie zawody z 1960 roku. Nazwa paraolimpiada w powszechnym użyciu pojawiła się od 1984 roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół