• facebook
  • rss
  • Na całe życie

    dodane 06.10.2016 00:00

    – Muszę przyznać, że dla mnie najlepszym momentem spotkań czy wyjazdów jest to, kiedy siadamy razem i odmawiamy jutrznię czy nieszpory. Na co dzień nie zdarza mi się wspólnie modlić, a w DA „Stodoła” jest to coś oczywistego – mówiła Kamila Zawadzka.

    Uśmiechnięci młodzi ludzie, entuzjastycznie rozmawiający o wierze, czytający Pismo Święte, wspólnie wędrujący po górach, przedzierający się z kajakami przez powalone drzewa i płycizny na rzekach, godzinami rozmawiający przy ognisku, poszukujący kierownictwa duchowego. Odnajdujący prawdziwe przyjaźnie i miłość życia. Całonocne spotkania taneczne kończące się uczestnictwem w porannej Mszy św. Ktoś powie – niezła ściema, za dużo lukru i taniej reklamy. Też bym tak pomyślał, gdybym sam nie spotkał młodzieży z zielonogórskiego DA „Stodoła”.

    Przestrzeń spotkania

    – Duszpasterstwo Akademickie „Stodoła” jest przede wszystkim propozycją przestrzeni, gdzie ktoś czeka na młodzież, cieszy się z jej obecności. Ważne jest również to, że młodzi ludzie mogą być tutaj razem, że są u siebie – mówi ks. Mariusz Jagielski, duszpasterz DA „Stodoła” i dyrektor IFT im. Edyty Stein w Zielonej Górze. Poczucie bycia w przestrzeni Kościoła jest punktem wyjścia. Młodzi nie tylko są odbiorcami, ale również autorami tworzonej przestrzeni duszpasterstwa. – Niekonwencjonalność jest bardzo potrzebna młodym ludziom, bo jeśli coś jest przewidywalne, to szybko się nudzi. Nie możemy zapomnieć, że Kościół to my i w dużej mierze zależy od nas, jak wygląda wspólnota, którą tworzymy. W DA spotykamy ludzi, którzy dzielą z nami wiarę, poglądy. Myślę, że obecnie na uniwersytecie ludzie nie tyle wstydzą się wiary, ile w ogóle o niej nie mówią, ten temat po prostu nie istnieje. Ale uczelnia nie jest jedynym środowiskiem życia studenckiego, a dzięki DA można spotkać osoby, które chcą odważnie iść tym samym śladem za Chrystusem – tłumaczy Ania Kwiatkowska. DA tworzy środowisko umożliwiające spotkanie, buduje szkielet, fundament bycia razem. Cała reszta kształtuje się w trakcie. Gdy studenci proponują np. tańce, to są tańce; pojawia się propozycja nocy filmowej – oglądają filmy; chcą spotkać się na modlitwie – wspólnie się modlą. – Oczywiście z mojej strony proponuję stałą formułę spotkań formacyjnych, doświadczenia modlitwy, czytania słowa Bożego. Spotykając się z młodzieżą, chcę dzielić się tym, co noszę w swoim sercu, co jest dla mnie ważne, co chciałbym im zaproponować. Od początku swojej pracy ze studentami zadaję sobie pytanie – co mogę im zaoferować, czym się podzielić? Bo przecież nie mogę proponować czegoś, czym sam nie żyję. Nie stworzę dyskusyjnego klubu filmowego, ale możemy razem czytać słowo Boże. Możemy patrzeć, jak słowo Boga nas dotyka, co się z nami dzieje, jak słyszymy orędzie Boga. Ciągle zadaję sobie pytanie, czy to prowadzi młodzież do większej dojrzałości w człowieczeństwie, chrześcijaństwie – zastanawia się ks. Mariusz. W DA „Stodoła” ludzie uzupełniają się w propozycjach. Na przykład wyjazd w Bieszczady był pomysłem ks. Mariusza Jagielskiego. Chodziło o to, żeby razem pójść w góry i najzwyczajniej w świecie pobyć ze sobą. Podczas górskich wędrówek czy spływów kajakowych najważniejsze jest wspólne spędzanie czasu. Spanie w namiotach, długie rozmowy przy ognisku, modlitwa, wygłupy, rozmowy o bardzo poważnych sprawach. Bycie razem jest kluczowym doświadczeniem budowania relacji, wszystko inne jest już konsekwencją. – Podczas górskich wędrówek, spływów kajakowych pokonujemy nasze słabości. Wiadomo, że w grupie jest raźniej i nawzajem motywujemy się do działania. Wyjazdy, cotygodniowe spotkania pozwalają odkrywać za każdym razem coś innego, nowego i to jest bardzo interesujące – przyznaje Ania Firlej.

    Każdy jest inny

    Grupa DA „Stodoła” jest bardzo różnorodna. Należą do niej studenci, absolwenci, osoby pracujące. – Spotykamy się nawet kilka razy w tygodniu. Są wtorkowe spotkania lectio divina, czwartkowe adoracje i w każdą niedzielę jest o 20.00 Msza św. akademicka – mówił ks. Mariusz Jagielski. Dla młodzieży z DA doświadczenie ŚDM w Krakowie było niezwykle poruszające. Nie spodziewali się, że tyle się wydarzy. I znowu najważniejsze było spotkanie, bycie ze sobą. Powrót do tego, co ludzkie, ponieważ wiara dotyka i przemienia to, co ludzkie, spotkania, relacje. – Pamiętam jeden wieczór, kiedy Francuzi opowiadali o swoim doświadczeniu wiary. Nagle okazało się, że było to jakby przejrzenie się w lustrze: jak ja przeżywam wiarę, a jakie pytania zadaje sobie ktoś żyjący w innej kulturze. Było to odkrycie tego, co jest wspólne, co jest specyficzne. Wiara nie ma granic, pomimo różnorodności, wiara w Jezusa buduje jedność. Doświadczenie jedności Kościoła było niesamowite, ogromna liczba bodźców, różnorodności, ale też bycie razem, rozmowy o wierze, wspólna liturgia, śpiewanie – wspomina duszpasterz akademicki, a Gosia Graczyk i Marysia Krzywak dodają: – Jeszcze przed wyjazdem do Krakowa kluczowym doświadczeniem była peregrynacja znaków ŚDM. Pamiętamy, że usiedliśmy na ziemi w kościele przy krzyżu ŚDM i wpatrywaliśmy się w niego w ciszy. Właśnie wspólna modlitwa, przygotowanie dały szansę na wyjątkowe spotkanie.

    Zakochali się w „Stodole”

    24 września Karolina i Wojciech z DA w sakramencie małżeństwa przyrzekli sobie miłość. Poznali się w „Stodole”. – Tutaj zobaczyliśmy się po raz pierwszy. A wszystko dzięki podstępowi ks. Mariusza, który zaprosił studentów, nie wspominając nic o duszpasterstwie. Pewnie dlatego się zdecydowałam, bo inaczej bym nie przyszła. Duszpasterstwo akademickie jest doskonałym miejscem, gdzie ludzie mogą się poznać. Na spotkaniach bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, a jak najlepiej poznać kogoś, jeśli nie przez rozmowę? Myślę, że gdyby nie DA, nigdy byśmy się z Wojtkiem nie spotkali – opowiadała Karolina Kuźmiak-Kozik. Dla Wojtka DA było miejscem odkrywania drogi życia. – Oczywiście nie przyszedłem do DA z myślą, że znajdę tutaj żonę. Moim głównym pragnieniem było odnalezienie drogi życia, nie wiedziałem, jakie to będzie powołanie. Na szczęście udało mi się to odkryć i od kilku dni jesteśmy z Karoliną małżeństwem. Na spotkania przychodziłem od kilku lat i nagle pojawiła się Karolina – opowiada Wojciech Kozik. Karolina jest przekonana, że w DA nawiązują się przyjaźnie, które będą trwały całe życie. – Trudno opisać relacje, jakie się tworzą, ale na pewno wszyscy jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. Przychodzą bardzo różni ludzie ze swoimi doświadczeniami i tym wszystkim dzielimy się ze sobą. Najważniejszą rzeczą, jaką udało mi się odnaleźć w DA, jest kierownictwo duchowe, wsparcie od ks. Mariusza – mówi Karolina Kuźmiak-Kozik.

    Słuchanie Boga

    Wyjątkowa atmosfera DA „Stodoła” ciągle przyciąga nowe osoby. – Śpiewam w scholi w parafii pw. św. Józefa i dowiedziałam się od koleżanki o DA. Powiedziała mi o bardzo fajnej grupie młodzieżowej, gdzie wspólnie czytane jest Pismo Święte i można wiele z tych spotkań wynieść – mówi Paulina Dębska, słuchaczka studium kosmetycznego. Lektura Biblii i wspólne dzielenie się słowem Bożym mają ogromną siłę przyciągania. – W życiu trzeba czasem zaryzykować, otworzyć się i zrobić pierwszy krok. Jak przyszedłem pierwszy raz, nie za bardzo wiedziałem, czego chcę. Ale z czasem, szczególnie przez lekturę Pisma Świętego, to się zmieniało. Szczerze mówiąc, wcześniej nawet nie zaglądałem do Biblii. Jedyny kontakt z Pismem Świętym stanowiły czytania na niedzielnej Mszy św. Czytanie, rozważanie Pisma daje czas do przetrawienia słowa i ukierunkowuje codzienność. Za każdym razem odkrywam coś nowego, a poza tym każdy zwraca uwagę na coś innego i dzieląc się tym, bardzo poszerzamy perspektywę – przyznaje Przemysław Wanowski. Asia Graczyk przez lata jeździła na oazę, ale wyjazd na studia do Wrocławia spowodował, że to się urwało. Brakowało jej spotkań z ludźmi, którzy myślą podobnie, długo szukała i w pewnym momencie usłyszała o DA „Stodoła”. – Już na pierwszym spotkaniu odkryłam, że brakowało mi wspólnoty, radości, czytania słowa Bożego. Zatrzymanie się, spokojne pochylenie nad Pismem Świętym pozwala dostrzec jego piękno, bogactwo i konkretne przesłania. Sama nie odkryłabym pewnie wszystkich niuansów, a we wspólnocie otwierają się nowe szufladki – mówi zielonogórzanka. Studenci mają własny, całkowicie niekonwencjonalny rytm życia, dlatego wieczory filmowe czy taneczne trwają zazwyczaj całą noc i kończą się uczestnictwem w porannej Eucharystii o godz. 7. Ale o najważniejszym studenci z DA nigdy nie zapominają. – Muszę przyznać, że najlepszym momentem spotkań, wyjazdów jest to, kiedy siadamy razem i odmawiamy jutrznię czy nieszpory. Na co dzień nie zdarza mi się wspólnie modlić, a tutaj jest to coś oczywistego, nie mamy żadnych barier, wszyscy wiemy, po co się spotykamy, bo przecież wierzymy w tego samego Boga. Oczywiście jest czas, kiedy bawimy się, śmiejemy, ale najważniejsza jest wspólna modlitwa. To jest piękne – przekonuje Kamila Zawadzka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół