• facebook
  • rss
  • Matthew wszystko zniszczył

    dodane 03.11.2016 00:00

    – Kiedy zobaczyłem, jakich zniszczeń dokonał huragan, postanowiłem zostawić poszkodowanym wszystko, co miałem, nawet swoją łyżkę i kubek. Nie mogłem zrobić inaczej – wyjaśnia wolontariusz Rafael.

    Zawieźli dary, pomagali w poszukiwaniu ocalałych rzeczy i modlili się z mieszkańcami miejscowości, przez które przeszedł huragan – tak Kubańczycy z diecezji Bayamo-Manzanillo, w której pracuje ks. Witold Lesner (były kierownik oddziału zielonogórsko-gorzowskiego „Gościa Niedzielnego”, a obecnie proboszcz parafii pw. św. Józefa w Guisie), wsparli potrzebujących. Huragan Matthew nawiedził południowo-wschodni kraniec Kuby, dlatego wolontariusze musieli pokonać ponad 300 km, aby dojechać na miejsce.

    W pomoc poszkodowanym zaangażowało się 20 diecezjan i jeden kapłan. – Byliśmy pierwszymi osobami, które do nich przyjechały z pomocą. Mieszkańcy zrujnowanych terenów nie odbudowywali domów. Czekali na przyjazd komisji, która miała określić wysokość szkód, by przydzielić im odpowiednią pomoc. Wsparcie państwa nie jest jednak darmowe. Poszkodowani muszą za wszystko płacić, nawet za niezbędne do życia rzeczy – mówi wolontariusz Oscar. Diecezjanie zawieźli poszkodowanym ubrania, lekarstwa, żywność i pieniądze. – Dary trafiły do małej miejscowości La Recontra de Duaba niedaleko stolicy województwa Baracoa. W parafiach naszej diecezji, również w Guisie, nadal zbieramy wszystko, co mogłoby się przydać poszkodowanym. Proszę o wsparcie modlitewne dla cierpiących i czekających z nadzieją na pomoc mieszkańców regionu Baracoa – mówi ks. Witold Lesner.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół