• facebook
  • rss
  • Nie wolno tego lekceważyć

    dodane 19.01.2017 00:00

    Ks. Andrzej Sapieha o praktykach religijnych w diecezji.

    Krzysztof Król: Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego za 2015 rok wynika, że w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej do kościoła chodzi 28,8 proc. katolików. Średnia krajowa jest jednak wyższa, wynosi 39,8 procent…

    Ks. Andrzej Sapieha: Warto podkreślić odnotowany wzrost liczby uczestników niedzielnych Mszy św. Jest on co prawda nieznaczny, ale w poprzednich latach tendencja była raczej zniżkowa. Trudno powiedzieć, czy jest to zwiastun trwałej pozytywnej zmiany, czy tylko chwilowe wahnięcie. Trzeba jednak uczciwie dodać, że ten wzrost odnotowano w skali całego kraju, natomiast w naszej diecezji nastąpił nieznaczny spadek liczby chodzących do kościoła w stosunku do roku 2014.

    Pod względem uczęszczania na niedzielną Mszę św. wyprzedzamy tylko cztery diecezje. Troszeczkę lepiej wypadamy w zestawieniu pod względem przyjmowania Komunii św. Tu na 27 diecezji zajmujemy siódme miejsce od końca…

    Ten wskaźnik utrzymuje się od jakiegoś czasu na dosyć stabilnym poziomie. Na przywołane dane powinniśmy jednak spojrzeć jakby z odwrotnej perspektywy. Uświadamiają nam one, że w naszej diecezji ponad 70 proc. wiernych nie ma w niedzielę na Mszy św., a prawie 90 proc. katolików nie przystępuje do Stołu Pańskiego, bądź czyni to sporadycznie.

    Trzeba więc bić na alarm?

    Dane, o których mówimy, skupiają się jedynie na dwóch elementach religijności i nie dają pełnego obrazu stanu wiary. Niemniej stanowią one ważny sygnał, którego nie wolno lekceważyć. Powinien on stać się przedmiotem uważnej refleksji, zarówno w instytucjach diecezjalnych, jak i w parafiach. Tym bardziej że od tego roku mamy do dyspozycji nie tylko uśrednione dane dla całej diecezji, ale także dla dekanatów i poszczególnych parafii. Spora rzesza niepraktykujących katolików jest wyzwaniem mobilizującym do poszukiwania dróg ewangelizacji. Oni nie słuchają naszych kazań, bo tych ludzi po prostu nie ma w kościołach. Do nieobecnych trzeba więc jakoś dotrzeć z przekazem Dobrej Nowiny. Nie panikujmy więc, ale potraktujmy to jako wezwanie do większego zaangażowania się. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół