Nowy numer 44/2020 Archiwum

Krytyczni, kiedy trzeba

Z jezuitą ks. Andrzejem Majewskim rozmawia Krzysztof Król.

Krzysztof Król: Znamy Księdza przede wszystkim z Telewizji Polskiej. Ale od urodzenia jest Ksiądz związany z naszym regionem.

Ks. Andrzej Majewski: – Urodziłem się 52 lata temu w Żarach i tam mieszkałem aż do matury. Po niej zdecydowałem się wstąpić do pallotynów, bo po prostu znalazłem ulotkę informacyjną o nich w Biblii. Ale jeszcze przed wstąpieniem spotkałem ciekawego jezuitę, który mnie jakoś zainspirował.

Jak zaczęła się przygoda z mediami?

– W trudnych latach 80. minionego wieku byłem na stażu w polskiej sekcji Radia Watykańskiego. Wróciłem tam po studiach w 1991 roku i zostałem na 10 lat. Od 1995 do 2001 roku kierowałem sekcją polską Radia Watykańskiego. To szalenie ciekawa praca.

Radio Watykańskie ma ponad 40 sekcji językowych. To taki Kościół w pigułce. Wtedy miałem możliwość obserwować z bliska działalność Jana Pawła II, bo uczestniczyłem w obsłudze medialnej wielu pielgrzymek. Pamiętam z jednej strony niesamowity entuzjazm w Nigerii, Brazylii czy Meksyku, a z drugiej kontrast w Czechach, gdzie papież niekiedy samotnie jechał papamobile. Jednym z niezapomnianych wydarzeń tego okresu był Rok Święty w Rzymie. Przez cały ten rok czuło się atmosferę wielkiego święta. Codziennie papież przyjmował setki pielgrzymów z różnych krajów. Dla nas to była oczywiście ciężka praca, ale nigdy wcześniej nie przeżyłem takiej atmosfery radości jak wtedy. Drugi raz poczułem ją przy beatyfikacji Jana Pawła II. Gdy skończył się Rok Święty, zgodnie z ustaleniami powziętymi z moim dyrektorem o. Riccardo Lombardim, wróciłem do Polski. Chciałem zacząć coś nowego.

Ale nie odpoczął Ksiądz jednak zbytni od mediów?

– Tak. Co prawda najpierw byłem w domu rekolekcyjnym w Gdyni, ale już rok później prowadziłem centrum medialne jezuitów, czyli Europejskie Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie. W 2003 roku była potrzeba, bym poszedł do Telewizji Polskiej, gdzie przez 6 lat prowadziłem redakcję katolicką. Z tego okresu pracy w telewizji mocno w pamięci wyryła mi się śmierć Ojca Świętego. Jako pierwszy w telewizji publicznej podałem komunikat o śmierci papieża. To był niesamowicie trudny moment. Telewizja musiała zmierzyć się z czymś, czego zupełnie nie znała. Innym wydarzeniem była pielgrzymka papieża Benedykta XVI do Polski, podczas której byłem odpowiedzialny za jej przekaz w kraju, ale i na cały świat. I jeszcze jedno wydarzenie. Rok po wyborze Benedykta XVI udało mi się zrobić wywiad z papieżem. To był pierwszy wywiad telewizyjny, którego udzielił jakikolwiek papież. Dziś nie pracuję już w telewizji, ale czasem się w niej pojawiam. W niedzielę tłumaczę „Anioł Pański” w programie „Między ziemią a niebem”, a także przy większych wydarzeniach robię wywiady.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama