Nowy numer 49/2020 Archiwum

Patriotyzm podaj dalej

Jak przybliżać sylwetki ludzi ważnych dla kraju i regionu? To pytanie spędza sen z powiek starszemu pokoleniu. Okazuje się, że można zrobić to w sposób podniosły i ciekawy.

Żołnierze 34. Brygady Kawalerii Pancernej z Żagania już po raz 3. w nietypowy sposób uczcili swojego dowódcę, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Na trasie 10-dniowej sztafety, wiodącej ze Spały do Żagania i liczącej ok. 450 km, nie tylko pokonywanie kolejnych kilometrów było ważne. – To było moje marzenie, aby zorganizować bieg połączony ze spotkaniami z mieszkańcami kolejnych miejscowości. I udało się! Tym biegiem głosimy dobre imię gen. Tadeusza Buka. Opowiadamy o tradycjach naszej jednostki, o Wojsku Polskim, a przy okazji krzewimy zdrowy i aktywny tryb życia – powiedział zaraz po biegu chor. Daniel Sienkiewicz z 34BKPanc. – To było duże wyzwanie logistyczne, bo biegliśmy przez 4 województwa i 18 powiatów. Trzeba było dokonać niezbędnych ustaleń z policją, starostwem, burmistrzami, prezydentami i dyrektorami szkół – dodaje.

Ciarki na plecach

Punktualnie o godz. 8.41 z cmentarza w Spale, gdzie pochowany jest generał, wystartowało 8 żołnierzy. Pierwszy etap zakończył się w Rozgowie. Tego dnia żołnierze przebiegli 58 km. – Początki są trudne, gdyż organizm dopiero przyzwyczaja się do takiego wysiłku, dodatkowo padał deszcz, a przy drodze leżały jeszcze resztki śniegu – opisywał przygody dnia st. chor. sztab. Wojciech Ziółkowski. Pod Urzędem Miasta w Rozgowie na sztafetę czekał burmistrz z radnymi i mieszkańcami. Mundurowych zaproszono na nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Podobnych spotkań było więcej. Najbardziej w pamięci żołnierzom zapisały się te z uczniami w szkołach. – To była dla nich, ale też dla nas wyjątkowa lekcja patriotyzmu – zauważył kpt. Tomasz Siemion. – Niekiedy prezentacje uczniów, dotyczące rocznicy katyńskiej, były tak przemawiające, że miałem ciarki na plecach – dodaje. 5. dnia na granicy Ostrowa Wielkopolskiego do sztafety dołączyła 5-osobowa grupa biegaczy z miejscowego klubu „Maraton” oraz sekretarz miasta Andrzej Baraniak. Tego dnia sztafeta przebiegła 73,5 km, a pojedynczy żołnierze od 23 do 37 km. Najwięcej st. chor. szt. Jarosław Krysiński z dowództwa 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej: – Bieg swój dedykuję gen. Bukowi, ale biegnę też dla tych żołnierzy, którzy stracili życie na misjach.

Jedność z Bostonem

W Jutrosinie uczniowie szkoły podstawowej ustawili szpaler. Najmłodsi mieli ze sobą chorągiewki, dzięki czemu cała ulica mieniła się barwami narodowymi.

– Czułem się jak na zawodowym wyścigu kolarskim. Nie spodziewałem się tylu osób wzdłuż ulic. To niesamowite, że w tych młodych ludziach tkwi tyle radości. To kolejny dowód na to, że nasze przesłanie trafia również do najmłodszych – zauważył kpt. Tomasz Siemion. 16 kwietnia świat obiega informacja o wybuchach na mecie maratonu w Bostonie. – Niesiemy z sobą przesłanie związane z krzewieniem patriotyzmu, promując także zdrowy i aktywny tryb życia. Niosąc te istotne cechy, będziemy jednoczyć się w biegu z niewinnymi ofiarami tego zamachu – powiedział chor. szt. Mirosław Stachowski. Kolejnego dnia, aby zjednoczyć się z ofiarami wybuchu w Bostonie, cały 23-kilometrowy dystans z Góry do Szlichtyngowej biegli wszyscy. Nie było to łatwe, a dodatkowo po ok. 10 km nastąpiło „załamanie pogody”. Wyszło słońce i zrobiło się gorąco. W tym roku sztafeta była międzynarodowa. Do przedostatniego etapu, wiodącego do Nowej Soli, dołączył żołnierz armii amerykańskiej, komendant szkoły podoficerskiej w Graphenwhore w Niemczech: sierżant major Jimmy Sellers.

Surowy i sprawiedliwy

Metę wyznaczał pomnik gen. Buka przy koszarach 34. Brygady Kawalerii Pancernej w Żaganiu. 19 kwietnia wśród żołnierzy, oficjeli i rodziny biegaczy były dzieci gen. Buka: Wanda, Elżbieta i Mariusz. – W jednym z wywiadów tata przytoczył słowa piosenki Budki Suflera „Wtedy, gdy się najmniej spodziewasz, nagła wiadomość pchnie cię nożem”. Pomyślałam, jakie to adekwatne, kiedy już cię nie ma – mówiła córka Wanda. – Ale w tej piosence są też inne słowa „Nie można wyjść ot, tak, w połowie snu i w pół marzenia”. Panowie, dzięki wam można myśleć, że ten sen się ciągle śni i te marzenia w końcu będą zrealizowane – zwróciła się do biegaczy. Wspomnienia o gen. Buku z okresu dowodzenia jednostką w Żaganiu są wciąż żywe. – Miałem okazję służyć pod komendą gen. Tadeusza Buka. To właśnie pamięć o nim zdecydowała, żeby przyłączyć się do tej sztafety. To był prawdziwy, surowy żołnierz, ale przy tym bardzo sprawiedliwy – powiedział po biegu kpt. Tomasz Siemion.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama