Nowy numer 41/2019 Archiwum

Bilet do nieba

– Rokitno to piękne miejsce, gdzie można odpocząć, zastanowić się nad sobą i własnym postępowaniem. Kiedyś nie doceniałem tego sanktuarium, dziś dzięki Maryi żyję innym rytmem. Mam spokój w sercu – mówi pielgrzym.

Rajmund Mikulski. Mąż Elżbiety, tata Marii i Jana, przedsiębiorca, pielgrzym. Mieszka w Łagowie Lubuskim. Rokitno to dla niego od pięciu lat miejsce systematycznego pielgrzymowania, oaza harmonii i modlitwy. – Z zawodu jestem mechanikiem kierowcą. Od 30 lat prowadzę działalność gospodarczą. Moja firma zajmuję się zabudowywaniem pojazdów specjalistycznych do przewozu drewna. Nie uważam się za biznesmena i nie wywyższam się, pracuję jak każdy. Przy prowadzeniu firmy jest bardzo dużo problemów. To stresujące życie, szukanie odpoczynku i duchowej harmonii spowodowały, że wszystko oddałem Matce Bożej. Jej zawierzyłem swoją rodzinę, dzieci i zakład pracy – mówi Rajmund Mikulski. – Mam dorastające dzieci i w związku z tym pojawia się wiele pytań i problemów. Jest też obawa o ich wychowanie, bo współczesny świat jest pełen zagrożeń. Nie da się dziś dobrze wychować dzieci bez pomocy Pana Boga – dodaje.

Rajmund Mikulski Boga się nie wstydzi. W swojej firmie w widocznym dla każdego miejscu umieścił krzyż, a pod nim godło Polski. – Przyjeżdżają do nas ludzie z różnych miejsc: Finlandii, Szwecji, Danii, Niemiec czy Austrii. Chcę, żeby wiedzieli, że chrześcijaństwo istnieje i że ja się Pana Boga nie wstydzę. Każda hala w moim zakładzie jest poświęcona i w każdej jest krzyż – mówi przedsiębiorca.
 

Przełamać samego siebie

Rajmund Mikulski swoje pielgrzymowanie rozpoczął od samotnych wędrówek do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. W każdą pierwszą sobotę miesiąca przyjeżdżał z Łagowa Lubuskiego do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu i stamtąd, ubrany w pomarańczową kamizelkę, z biało-niebieską flagą i różańcem w dłoni, pielgrzymował do Rokitna. – Przez większość mojego życia byłem katolikiem niedzielnym, chodziłem w niedzielę i święta do kościoła, ale w pewnym momencie spojrzałem na to wszystko inaczej. Miałem wypadek samochodowy i uderzyłem w drzewo. Wyszedłem z tego w zasadzie bez szwanku, jedynie ze złamaną nogą. Widzę tu opatrzność Pana Boga. Ten wypadek miał wpływ na moje późniejsze życie. Zacząłem inaczej patrzeć na świat – mówi pielgrzym. – Do Rokitna sam chodziłem przez rok. Ćwiczyłem swój charakter. Sprawdzałem, na ile się Boga nie wstydzę. Kiedy przechodziłem przez miasto, byłem spocony ze wstydu. Pójść w niedzielę do kościoła jest fajnie, bo idą wszyscy, ale zamanifestować wiarę w Boga samemu jest już bardzo ciężko. To był czas na refleksję. Przyznanie się do Pana Boga, złamanie samego siebie. To było trudne doświadczenie – dodaje.

Później zaczął pielgrzymować z rodziną, znajomymi i innymi pątnikami, którzy dzięki inicjatywie ks. Andrzeja Oczachowskiego, proboszcza parafii pw. Jana Chrzciciela w Łagowie Lubuskim, postanowili pielgrzymować do Rokitna w każdą pierwszą sobotę miesiąca. – To jest piękny dzień. Wychodzimy rano z Międzyrzecza. Niesiemy biało-niebieskie flagi, z przodu młodzież niesie krzyż. Ksiądz prowadzi naszą pielgrzymkę. Modlimy się na różańcu, odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, śpiewamy godzinki, ksiądz głosi słowo, a w Rokitnie uczestniczymy w Eucharystii – mówi pątnik. – Zawsze jest 15, 20 i więcej osób. W pieszych pielgrzymkach ujęła mnie obietnica Matki Bożej dotycząca pierwszych sobót miesiąca. To zadośćuczynienie Maryi, bilet do nieba, na którym mi bardzo zależy. Celem naszego istnienia nie jest dobre życie i wysoka emerytura na stare lata, ale zbawienie, to, by móc się znaleźć w niebie – uzupełnia.

Pani, która słucha

Pielgrzymowanie i modlitwa do Pani Cierpliwie Słuchającej przynosi widzialne efekty. Przykładem może być wysłuchana prośba pewnego małżeństwa. – Mam znajomych, którzy nie mogli mieć dzieci. Lekarz powiedział, że nie ma takiej możliwości, chyba, że stanie się cud. Zaproponowałem koledze, by poszedł z nami w pielgrzymce i modlił się. Zgodził się. Minęły trzy lata i urodziło się upragnione dziecko. To nasz prezent od Matki Bożej – mówi Rajmund Mikulski.

Dużo czyta, interesuje się tajemnicami i objawieniami fatimskimi. Zamiłowanie do Matki Bożej zaszczepiła w nim babcia, która zawsze modliła się na różańcu i wspominała o Fatimie. Jego rodzice również od najmłodszych lat uczyli go zasad religii i szacunku do dnia świętego. – Pracowali na roli, tata był szewcem. Nie było łatwo, ale pamiętam, że nigdy w niedzielę nie pracował. W mojej firmie też w niedzielę nie pracujemy. Pierwsza sobota miesiąca również jest wolna. Ważne sprawy przesuwamy na inny termin, bo to jest dzień Maryi. Jak nie ma czasu na modlitwę, to po co żyć? – mówi Rajmund Mikulski. – Ludzie szukają różnych rozwiązań u psychologów, psychiatrów, we wróżbach. To trzeba zostawić i wziąć do ręki różaniec, a sprawy same się wyprostują – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL