Nowy numer 44/2020 Archiwum

Z intencją na duchowy spacer

Kalwaria rokitniańska. 32 stacje upamiętniające cierpienie i męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa rozsiane są na prawie 5-KILOMETROWYM szlaku. Kapliczki naturalnie komponują się z krajobrazem, tworząc niepowtarzalną atmosferę modlitwy I skupienia.

Kolorowe meleksy wyłaniają się zza pagórków i znikają. Pensjonariusze Domu Opieki Społecznej, w większości osoby upośledzone, mają niepowtarzalną okazję przeżycia nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Pojazdy zatrzymują się przy każdej stacji. Jest rozważanie, modlitwa. Kapliczki – stacje drogi krzyżowej są dostępne dla wszystkich i to dosłownie, nawet dla osób starszych, chorych. To, co kiedyś wydawało się nierealne, dzisiaj nie stwarza najmniejszych problemów.

Elektryczne pojazdy dają szansę przeżycia Drogi Krzyżowej. Wiele osób z ogromnym wzruszeniem jedzie od stacji do stacji, bo inaczej nie miałyby najmniejszej szansy zobaczyć ich z bliska, rozsianych wśród pól i lasów. Po raz pierwszy są na kalwarii, a o cierpieniu Jezusa wiedzą już tak dużo i tak wiele rozumieją. W pierwszym nabożeństwie pasyjnym na powstającej w Rokitnie kalwarii w Jubileuszowym Roku 2000 uczestniczyły 54 osoby, a modlitwie przewodniczył bp Edward Dajczak. Od tego czasu corocznie w piątek przed Niedzielą Palmową przyjeżdża coraz większa liczba pątników. W ubiegłorocznej modlitwie, przygotowującej diecezję do jubileuszu koronacji wizerunku Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej, brało udział ok. 2,5 tys. wiernych. W tym roku w centrum modlitwy stoją osoby konsekrowane. Pielgrzymi wyruszają na kalwaryjską drogę z własnymi intencjami, włączając się równocześnie w modlitwę wspólnoty diecezjalnej i Kościoła powszechnego.

Co przyciąga do Kalwarii?

ks. Józef Tomiak, kustosz sanktuarium maryjnego w Rokitnie – Kalwaria rokitniańska jest dla mnie niezwykle zaszczytnym dziełem. Kiedy przyglądamy się kalwariom w Polsce, to okazuje się, że były to zawsze dzieła powstające dla dobra duchowego człowieka. Można przywołać przykład św. Jana Pawła II, który na dróżkach Kalwarii Zebrzydowskiej odkrył powołanie do kapłaństwa. To dla mnie ogromy zaszczyt, że mogę uczestniczyć w tworzeniu kalwarii w Rokitnie. Na jej ścieżkach można się zatrzymać, rozważając etapy męki Pańskiej, ale też umacniać swoje przemyślenia. Nie spodziewałem się, że na kalwarii będzie tyle spowiedzi. Przyjeżdżają pielgrzymi z różnych stron diecezji, Polski, Europy, żeby spędzić szczególny czas i wtedy wybieramy się na kalwarię, i często w czasie drogi odbywa się spowiedź. Kalwaria jest dziełem wielu wspólnot, ludzi, którzy troszczą się, żeby była ważnym i wyjątkowym miejscem duchowym. Jest to jedyna kalwaria na Ziemiach Zachodnich, dlatego tym większe jest wyzwanie, żeby spełniała potrzeby ludzi poszukujących miejsca spokoju, ciszy, pięknej przyrody. Żeby dawała pątnikom okazję do duchowego spaceru. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy włączają się w tworzenie kalwarii rokitniańskiej. Cieszę się każdym ofiarodawcą, który cokolwiek powierza i poświęca na rzecz kalwarii, bo to są ludzie wielkiego serca. Danuta Szczyszyk, radna gminy Przytoczna – Pierwszy raz na drogę krzyżową na rokitniańskiej Kalwarii poszłam sama. W następnym roku namówiłam swoją mamę, w kolejnym dał się przekonać mój mąż a potem dwaj synowie. Początkowo reakcje na moją propozycję były sceptyczne – nieodpowiednia pogoda, zbyt silny i mroźny wiatr, zmęczenie. Jednak jak ktoś już raz się zdecydował, zaryzykował, to w następnych latach nie potrzebował żadnej dodatkowej motywacji. Idąc na drodze krzyżowej, zawsze mam określoną intencję i tak się składa, że one zawsze się spełniają. W tym roku idę również z konkretną intencją, będę się modliła o pomyślne zdanie matury dla starszego syna, a dla młodszego o jak najlepsze zdanie egzaminów gimnazjalnych. Starszy syn jest w Ochotniczej Straży Pożarnej, a strażacy zabezpieczają drogę krzyżową na rokitniańskiej Kalwarii, to stało się czymś naturalnym. W trakcie jednego z nabożeństw, było to pod koniec kwietnia, niesione były pochodnie i mogło to stwarzać zagrożenie pożarowe, dlatego strażacy w zadbali, żeby wszystko odbyło się bezpiecznie. W następnych latach byli i są obecni, nie tylko dbając o bezpieczeństwo, ale też włączają się w modlitwę. Wioleta Minge, mieszkanka Rokitna – Prawie każdego dnia idziemy z koleżanką z kijkami nordic walking ścieżkami kalwarii. Teren jest piękny, dostrzegamy też, jak postępują prace przy budowaniu poszczególnych stacji. Ta droga nie jest łatwa ani lekka. Czasami wymaga to ogromnego wysiłku, żeby przez godzinę iść pod wiatr. Każdy z nas niesie w życiu swój krzyż i Bóg daje tyle sił, żeby go udźwignąć, chociaż czasami naprawdę nie jest łatwo. Idąc codziennie Drogą Krzyżową, zostawiam moje sprawy rodzinne, zawodowe. Wspólnie z koleżanką pracujemy w Domu Opieki Społecznej i nie jest to łatwa praca. Idąc ścieżkami kalwarii, nabieramy nowych sił na następny dzień. Czasami idziemy w zadumie, czasami rozmawiamy, w zależności od wydarzeń, od sytuacji, jakie przeżywamy. Tutaj też odpoczywamy, to jest relaks. Lucyna Dyduła, mieszkanka Rokitna – Idąc, patrzę na okoliczne pola, które o każdej porze roku wyglądają inaczej. Na wiosnę rolnicy sieją zboża, potem wszystko rośnie, pięknieje w oczach, następnie sianokosy, żniwa i znowu oranie pól. Kiedy się głęboko oddycha, to czuć zapach ziemi. Podziwiam też wspaniałą przyrodę, ukształtowanie terenu, staram się dostrzec wszystkie walory okolicy. Spacer – nordic walking ścieżkami kalwaryjskimi to duchowa wędrówka, to droga mojej codzienności. Zbigniew Piekarski, sołtys Rokitna, prezes OSP – Kiedy przypominam sobie początki rokitniańskiej kalwarii, to pamiętam, że nagle pojawiły się krzyże, wytyczono drogę. Nie za bardzo orientowaliśmy się, o co chodzi. Po raz pierwszy wykorzystałem tę drogę, nie wiedząc, jakie będzie miała przeznaczenie, do zimowego kuligu dla moich dzieci, to było bardzo bezpieczne miejsce. Dopiero z czasem uświadomiłem sobie, co powstanie. Później zaczęła się prawdziwa przygoda tworzenia naszej kalwarii – pomoc przy budowie poszczególnych stacji, a z czasem też uczestnictwo w nabożeństwie. Dostrzegam, że kto raz wejdzie na kalwarię, na pewno pojawia się też w następnym roku. Coraz więcej osób przyjeżdża do Rokitna, by przejść wspólnie kalwaryjską drogę. Każdy idzie w zadumie, przeżywa ją na swój sposób. Co jest jeszcze niezwykłe, nie przeszkadzają nam warunki atmosferyczne, bo każdy ma coś osobistego do przeżycia – podziękowanie, ofiarowanie, prośba do Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama