Nowy numer 44/2020 Archiwum

Teraz albo nigdy

O kapłańskim powołaniu, odpowiedzialności biskupiej i rozmowie z Jezusem z bp. Stefanem Regmuntem rozmawia Krzysztof Król.

Krzysztof Król: Jak Ksiądz Biskup rozeznał swoje powołanie?

Bp Stefan Regmunt: U początku wielu powołań do kapłaństwa są rodzina, pobożna atmosfera w domu, służba ministrancka przy o ołtarzu, parafialna wspólnota, wyjazdy z rówieśnikami i księdzem nad morze czy w góry. W moim przypadku było podobnie, dzięki temu odkrywałem Boga i Jego miłość do mnie. Na początku jednak swoją przyszłość wiązałem z muzyką. Zdawałem do liceum muzycznego w Lublinie. Zostałem przyjęty, ale w związku z przeniesieniem się moich rodziców na Dolny Śląsk musiałem zmienić szkołę. Uczęszczałem do dwóch szkół: Liceum Ogólnokształcącego w Wałbrzychu i do Państwowej Szkoły Muzycznej również w tym mieście. Grałem na flecie poprzecznym, interesowały mnie koncerty. Spotkałem ludzi, którzy potrafili zafascynować mnie pięknem dźwięku i muzyki klasycznej. W maturalnej klasie trafiłem do szpitala z zapaleniem wyrostka robaczkowego. Takie chwile sprzyjają refleksji nad własnym życiem. Zaraz po wyjściu ze szpitala spotkałem zakonnicę, która szła na cmentarz porządkować groby zmarłych sióstr. Zaoferowałem jej pomoc. Była zaskoczona, ale zgodziła się. W trakcie pracy trochę rozmawialiśmy, a ona w pewnym momencie zadała mi pytanie: „Młodzieńcze, czy nie myślałeś, by zostać księdzem?”. Nic wtedy nie odpowiedziałem, ale to pytanie ze mną pozostało. Potem rozmawiałem jeszcze ze swoim spowiednikiem i w końcu zdecydowałem się pojechać do seminarium do Wrocławia. Tam powiedziano mi, że jestem trochę spóźniony. Pokazałem zaświadczenie ze szpitala, ale mimo to sugerowano, żebym zaczekał jeszcze rok. Nie zapomnę tego nigdy, ale powiedziałem wtedy: „Teraz albo nigdy”. Oczywiście to było może mało dojrzałe, ale odważne i zdecydowane. Po moich słowach prefekt zgodził się i powiedział, żebym przyjechał.

A jak wspomina Ksiądz Biskup pierwszą parafię?

To były piękne lata. Pracowałem w Dzierżoniowie Śląskim. Parafia liczyła ponad 20 tys. mieszkańców i tętniło w niej życie. Było wiele oddolnych inicjatyw ludzi świeckich, bardzo zaangażowanych w codzienne życie parafii. Choć późno kończyłem spotkania z młodzieżą i brakowało czasu na sen, byłem szczęśliwy. I kiedy przyszedł moment, że zaproponowano mi studia specjalistyczne z psychologii, to nie byłem wcale z tego zadowolony. Oczywiście zgodziłem się, bo we wszystkich momentach swojego życia staram się odkrywać wolę Bożą i nią się radować. Jestem szczęśliwym księdzem i choć czasem bywa trudno, to nie ma ani jednego dnia, abym Bogu nie dziękował za ten dar.

Przed 20 laty Jan Paweł II udzielił Księdzu Biskupowi święceń biskupich. Pojawiały się wcześniej myśli o sakrze biskupiej?

Kiedyś, gdy byłem w seminarium, przyszedł na furtę kard. Bolesław Kominek, założył mi piuskę i pas biskupi, a potem powiedział: „Pracujesz tyle, ile biskup, więc muszę zobaczyć, jak byś wyglądał”. Przyznam jednak szczerze, że nigdy nie pragnąłem zostać biskupem. Kiedy dowiedziałem się od nuncjusza apostolskiego, że ojciec święty widziałby mnie w takiej posłudze, pomyślałem najpierw: „Czy mogę dać więcej aniżeli inni?”. Ale zaraz potem przyszedł pokój wewnętrzny, że przecież wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Nigdy nie traktowałem biskupstwa jako wyróżnienia czy nagrody. Dla mnie sakra biskupia to uczestnictwo w większej odpowiedzialności za Kościół. Biskup, ale też każdy kapłan, musi być przezroczystym narzędziem w rękach Boga. Nie może zasłaniać Tego, który jest źródłem życia człowieka. Ktoś powie, że to brzmi górnolotnie, ale w tym zawiera się istota posługi kapłańskiej. Im kapłani będą bliżej Chrystusa, tym bardziej wierni zobaczą w nich Boga. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby mówić o Jezusie, ale przede wszystkim o to, by rozmawiać z Nim. Najważniejsza jest stała i osobista relacja z Bogiem. To zadanie nie tylko dla kapłanów, ale też dla świeckich, którzy chcą brać odpowiedzialność za Kościół.•

Jubileusze kapłańskie

Wielki Czwartek to dzień, w którym szczególnie dziękujemy Bogu za dar Eucharystii i sakramentu kapłaństwa. Pamiętajmy o naszych duszpasterzach w modlitwach. Jubilaci: 20. rocznica sakry biskupiej bp. Stefana Regmunta 60-lecie kapłaństwa ks. Konrad Herrmann – Zielona Góra ks. Antoni Kostecki – Siedlnica ks. Mieczysław Ruta – Szprotawa ks. Ludwik Walerowicz – Sulechów 50-lecie kapłaństwa ks. Mieczysław Dereń – Zielona Góra (parafia pw. MB Częstochowskiej) ks. Jarosław Kozakiewicz – Zielona Góra (Dom Księży Emerytów) ks. Stanisław Pawul – Cybinka ks. Stanisław Raba – Żuklin 25-lecie kapłaństwa ks. Bogumił Baszko – Łysiny ks. Janusz Brembor – Międzyrzecz (parafia pw. św. Wojciecha) ks. Robert Decker – Drożków ks. Andrzej Draguła – Zielona Góra ks. Andrzej Drutel – Nietkowice ks. Sławomir Gramza – Brody ks. Marek Grewling – Babimost ks. Piotr Kępka – Maszewo Lubuskie ks. Dariusz Ludwikowski – Gorzów (parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP) ks. Jacek Makowiecki – Strzelce Krajeńskie ks. Zbigniew Nosal – Świebodzin (parafia pw. św. Michała Archanioła) ks. Tadeusz Okręglicki SAC – Międzyrzecz (sanktuarium) ks. Jarosław Paprocki – Dzietrzychowice ks. Adam Pawłowski – Kołczyn ks. Marek Pietkiewicz – Kargowa ks. Waldemar Sołtysiak – Nowe Kramsko ks. Tadeusz Stromski SDB – Kaława ks. Adam Tablowski – Drzonków ks. Tadeusz Wielgolaski – Ołobok

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama