Krzysztof Król

|

12 maja 2015 GOSC.PL

Wstydliwy problem Lubuskiego

Powoli opada bitewny kurz pierwszej kampanii. Do roboty powinni wziąć się nie tylko kandydaci na prezydenta, ale też lokalni politycy od prawa do lewa, aby w ogóle zachęcić Lubuszan do udziału w wyborach.

Minęło już trochę czasu od zakończenia pierwszej tury wyborów prezydenckich. Komentarzy powyborczy powstało już mnóstwo i ciężko silić się na oryginale komentarze.. Skomentuję krótko tylko to, co u nas w Lubuskiem szczególnie kuleje. „To co martwi, to jedna z najsłabszych frekwencji wyborczych na tle Polski. To powinno być impulsem do tego, by nasi lubuscy politycy zastanowili się, jak zachęcić mieszkańców Lubuskiego do uczestnictwa w głosowaniu” – mówi na naszych łamach politolog dr hab. Magdaleny Musiał-Karg z Collegium Polonicom w Słubicach.

Szczerze mówiąc mnie też to martwi. Tym bardziej, że faktycznie inicjatyw zachęcających ludzi do pójścia na wybory w naszym regionie jak na lekarstwo. To poważne zaniedbanie wszystkich lubuskich polityków od prawa do lewa. I to zarówno tych z najwyższego, jak i najniższego szczebla. Do pracy Panie i Panowie! Oczywiście to nie wybory parlamentarne i nikt nie musi się martwić o swój stołek, ale przecież nie o to chodzi. Najważniejsze, aby wybór był ja najbardziej reprezentatywny.

Zapewne nie jeden polityk pomyśli – oczywiście tego głośno nie powie – że to i tak walka z wiatrakami. Ale przecież wynik pierwszej tury pokazuje, że wszystko może się zdarzyć… Także większa ilość wyborców przy urnach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..