Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dokopać się do dna serca

Z dk. Piotrem Kamińskim o Przystanku Jezus, 
odkrywaniu Eucharystii i wizycie w Jackówce 
rozmawia Krzysztof Król.

Krzysztof Król: Wkrótce święcenia kapłańskie. Jak to było z powołaniem Księdza Diakona?


Dk. Piotr Kamiński: Powołanie do kapłaństwa rozeznawałem bardzo powoli. Kiedy miałem ok. 18 lat, jeden ksiądz zapytał wprost: „Czy myślałeś kiedyś o kapłaństwie?”. Odpowiedziałem: „Myślałem zawsze o świętości. Nie czuję powołania do kapłaństwa, ale jak Bóg będzie tego chciał, to mi to pokaże”. 
W 2002 roku byłem pierwszy raz na Przystanku Jezus. Po powrocie zrodził się we mnie głód Mszy świętej, więc zacząłem uczestniczyć w niej także w tygodniu. Uczyłem się Eucharystii. Coraz bardziej ważne było tylko to, że Bóg przychodzi i daje siebie w Komunii: „Bierzcie”. A ja „kosztowałem” i zobaczyłem, że Bóg jest dobry. On jednak wołał: „A gdzie jest reszta?”, „Zgromadźcie Mi moich umiłowanych!”, „Dajcie im jeść!”. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, aby dawać ludziom Boży Pokarm, który daje życie.


A kiedy pojawiła się pierwsza myśl o kapłaństwie? 


Studiowałem budownictwo, miałem doświadczenie pracy, tańczyłem breakdance i robiłem wiele różnych rzeczy, ale wciąż nie żyłem w pełni. Wciąż nie miałem swego miejsca w życiu. Poznałem dziewczynę i na poważnie myślałem o byciu mężem i ojcem. Wciąż jednak był we mnie głos: „To za mało”, choć coraz bardziej wiedziałem, że małżeństwo to wcale nie mała rzecz. Były momenty, kiedy myślałem: „Czego ja chcę w życiu?”, „Co jest tym moim »więcej«?” I wracały mi wciąż słowa pieśni: „O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś”.


Kiedy przyszła decyzja?


Pod koniec ostatniego roku studiów pojechałem do domu rekolekcyjnego Jackówka, przy paradyskim seminarium. Przez dwa dni, prawie nie wychodząc z kaplicy, myślałem o całym swoim życiu. Decyzja była we mnie, musiałem ją tylko odkryć, dokopać się do dna serca. I udało się. W wielkim spokoju zobaczyłem, że moje „więcej” to kapłaństwo. Nie idę do kapłaństwa tylko dlatego, że podoba mi się taki styl życia. Idę, bo odkryłem, że przez taki sposób życia On będzie we mnie żył, a także mówił oraz działał. Tu chodzi o Jezusa, który kocha każdego człowieka i chce, aby każdy tego doświadczył.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama