Nowy numer 44/2020 Archiwum

Zajrzyj najpierw do serca

Z ks. Pawłem Łobaczewskim o upewnianiu się w prawdziwości powołania, kpinach rówieśników i zadaniach dla świeckich rozmawia Krzysztof Król.


Krzysztof Król: Pewnie nie ma gotowego przepisu na rozeznanie powołania, ale na co warto zwrócić uwagę?


Ks. Paweł Łobaczewski: Historia każdego powołania jest inna. Trudno znaleźć dwie identyczne ścieżki podążania za Bożym wezwaniem, tak jak trudno znaleźć dwóch identycznych ludzi. Ktoś, kto rozeznaje swoje powołanie i zastanawia się, czy może to być kapłaństwo, powinien najpierw zajrzeć do swojego serca i zobaczyć, jakie pragnienia są w nim obecne, które z nich się rozwijają. Warto zadać sobie pytanie o ich pochodzenie: czy są bądź mogą być one owocem działania Boga? Konieczna jest wytężona modlitwa, pogłębienie swej relacji z Bogiem. To dzięki niej uczymy się patrzeć na znaki, które daje Bóg, i odczytywać je poprawnie.


Co powiedziałby Ksiądz osobie, która wyraźnie słyszy w swoim sercu wezwanie do kapłaństwa, ale ma wątpliwości?



Rozpoczęcie formacji seminaryjnej nie oznacza konieczności zostania kapłanem. Pierwsze lata obecności w seminarium to jeszcze czas rozeznawania, upewniania się co do prawdziwości powołania. Ważna jest również weryfikacja własnej gotowości do podążania drogą, na którą wzywa Pan Bóg, stwierdzenie, na ile faktycznie dam sobie radę na tej drodze.


Czy nagłaśniane w mediach problemy i kryzysy księży mają istotny wpływ na zgłaszających się?



Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że trudno to dostrzec wśród zgłaszających się do seminarium. Z moich informacji wynika jednak, że negatywne konsekwencje medialnego nagłaśniania problemów prawdziwych i fałszywych przekładają się generalnie na decyzje o tym, czy dany młody człowiek odpowie pozytywnie na Boże wezwanie. Prawdopodobnie niektórzy powołani nigdy nie zdecydują się na pójście drogą powołania ze względu na często nieuczciwy przekaz mediów dotyczący wspomnianych problemów. Z opowieści naszych najmłodszych alumnów wynika, że ich zamiar pójścia Bożymi drogami często spotykał się z kpinami rówieśników, niekiedy również i osób starszych. Nie można mieć wątpliwości, że taka atmo-
sfera jest w dużej mierze inspirowana i podsycana przez media. Są jednak – wbrew pozorom – pozytywne aspekty takiej sytuacji. Wśród kleryków budzi się większa świadomość konieczności wytężonej pracy nad własną formacją.


W tym roku do święceń prezbiteratu przystąpi czterech diakonów, święcenia diakonatu otrzymały też cztery osoby. Jest się czym martwić?


Rzeczywiście, liczba nowych diakonów i prezbiterów wyświęcanych w tym roku jest mała – potrzeby są znacznie większe. Ważne jest jednak, abyśmy nie pozostali ze zmartwieniami w sercu, snując pesymistyczne wizje. Bóg daje powołania szczególnie wówczas, gdy je szanujemy i o nie prosimy. „Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo”. Jeśli w naszych modlitwach indywidualnych i wspólnotowych będziemy prosić i nastawać na Pana, prosząc o nowe powołania, to będziemy je otrzymywać. Jeśli natomiast zostaniemy w sercu z przekonaniem, że dzisiejszy świat taki jest i powołań już więcej nie będzie – to oznacza, że jako uczniowie Chrystusa poddaliśmy się – nie traktujemy poważnie Ewangelii. Głęboko wierzę, że powołań i tych, którzy na nie odpowiadają, może być więcej – prośmy o to Pana. Proszę pozwolić, że przy okazji skieruję serdeczne podziękowania za modlitwę o powołania dla wszystkich, którzy należą do Przyjaciół Paradyża – tym bardziej że w tym roku obchodzony jest srebrny jubileusz istnienia tej wspólnoty.
•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama