Nowy numer 43/2020 Archiwum

Źródła wciąż biją

Ich rodzice i dziadkowie przyjechali z Polesia tuż po wojnie i osiedlili się w Białkowie. Dziś oni starają się ocalić to, co dawne i promować własną tożsamość oraz przekazywać tradycję i wiarę następnym pokoleniom.

Potomkowie Poleszuków, którzy przybyli m.in. z Prużan, Pińska, Siechniewicz, Petelewa, Rogaczy i Berezy, założyli Towarzystwo Miłośników Polesia i Białkowa. Do swojej miejscowości zapraszają byłych mieszkańców Polesia i ich potomków. Spotykają się, by nie tylko wspólnie świętować, ale chronić dawne tradycje i zwyczaje.

Nasze priorytety

Dbają o wspólne dobro, dlatego organizują festyny – „Bobolanki”, od nazwy patrona Polesia i parafii w Białkowie – św. Andrzeja Boboli. Dochód z festynów przeznaczają na remont parafialnego kościoła. – Kryterium wyjazdu naszych rodziców z Polesia była właśnie polskość, którą traktowano na równi z katolicyzmem, dlatego wiara jest dla nas bardzo ważna – mówi Eugeniusz Niparko z Towarzystwa Miłośników Polesia i Białkowa. – Rodzice przekazali nam przede wszystkim wielką wiarę w Boga, patriotyzm, szacunek do ziemi i pracy. My również staramy się to przekazywać naszym dzieciom i wnukom. Chcemy, by również w ich życiu priorytetem było dbanie o kościół i własną miejscowość. Zależy nam, by wiedzieli, że oprócz rodziny, która jest najważniejsza, trzeba jeszcze zadbać o dobro wspólne, w tym o nasz kościół i parafię – tłumaczy Leokadia Szołtun, prezes Towarzystwa Miłośników Polesia i Białkowa. – Mamy w Białkowie relikwie św. Andrzeja Boboli, o które zabiegaliśmy i po które jechaliśmy do Warszawy. Raz w miesiącu odmawiamy nowennę ku czci św. patrona, jest też Eucharystia z ucałowaniem relikwii. Myślę, że to dla młodego pokolenia jest również znak i świadectwo naszej wiary – dodaje. Poleszucy angażują się w działalność edukacyjną wśród dzieci i młodzieży. Zrealizowali m.in. projekt „Tradycje i wspomnienia łączą pokolenia”, by zintegrować się z młodymi i próbować ich zainteresować Polesiem. – Młodzież interesuje się tradycjami, często pomagamy też w pisaniu prac magisterskich i licencjackich dotyczących tamtych stron i życia Poleszuków po wojnie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Dziś zauważamy, że młodzi przestają się wstydzić swojego pochodzenia. Biorą udział w konkursach i prezentują tradycje poleskie przy różnych okazjach – mówi Leokadia Szołtun.

Miniskansen i prawdziwe żniwa

Miłośnicy Kresów prowadzą izbę pamięci, w której zgromadzili fotografie i pamiątki oraz dawne przedmioty codziennego użytku. W niewielkim pomieszczeniu są m.in. tkane na krosnach i haf- towane ręczniki, brzytwy, tarka do prania, kołyska z wikliny, lampa naftowa. Mieszkańcy Białkowa tworzą również miniskansen – zagrodę gospodarską, która ma przybliżać życie codzienne Poleszuków. – Mamy już drewniane budynki gospodarcze kryte strzechą, zaszczepiliśmy też stare odmiany drzew owocowych. Chcemy, by było tak jak dawniej. Chcę też przywieźć z Polesia chatę i wyposażyć ją w zgromadzone sprzęty domowe – mówi Eugeniusz Niparko. – Chcemy ocalić od zniszczenia spuściznę naszych ojców, nie tylko materialną – jak fotografie czy sprzęty, ale przed wszystkim wspomnienia i tradycje Poleszuków. Zbieramy różne pamiątki, elementy strojów, przedmioty codziennego użytku. Dziś dawnych Poleszuków już nie ma, ale ich źródła wciąż biją w nas – dodaje Leo- kadia Szołtun. Miłośnicy Polesia i Białkowa latem organizują również imprezę „Jak to z chlebem było”. – Jednym przypominamy, innych uczymy, jak to kiedyś było. By szacunek do chleba nie zaginął. Nawet nasze dzieci nie widziały już tradycyjnych żniw, dlatego pokazujemy, jak ciężko pracowali nasi rodzice i dziadkowie. Niektórzy pierwszy raz widzą kosę, sierp i poznają pracę rolnika. Dziś gotowy chleb kupuje się w sklepie, kiedyś to wymagało wielkiego trudu, dlatego nie wyrzucano nawet czerstwego chleba – wyjaśnia Eugeniusz Niparko. – Utrwalamy tożsamość, podtrzymujemy kulturę i tradycje poleskie, aby młodsze pokolenie nigdy nie zapomniało o swoich korzeniach. Póki nam sił starczy, nie odpuścimy – dodaje Leokadia Szołtun.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama