Nowy numer 28/2018 Archiwum

Tu był kiedyś PGR

O pracy rolnika, nowoczesnym gospodarstwie i prowadzeniu przedsiębiorstwa z Zygmuntem Jodko, prezesem zarządu Lubuskiego Związku Rolników i prezesem przedsiębiorstwa Agro Provimi w Bieganowie, rozmawia Katarzyna Buganik.

Katarzyna Buganik: Zarządza Pan przedsiębiorstwem rolnym. Jak duże to gospodarstwo?

Zygmunt Jodko: Tu był kiedyś PGR. W latach 90. XX wieku, dzięki współpracy trzech firm, udało się go przejąć w całości. Nasze pole to około 2 tys. hektarów. Uprawiamy pszenicę, rzepak i kukurydzę, mamy użytki zielone, czyli pastwiska i łąki dla bydła. Hodujemy 23 tys. świń – rocznie produkujemy 40 tys. tuczników i 10 tys. warchlaków. Oprócz tego mamy 2 tys. sztuk bydła mięsnego. Nasze pola leżą w dolinie Odry – część z nich to dobre ziemie, bo są to mady, ale mamy też gleby przeciętne, narażone na duże ryzyko pogody, tak jak w tym roku na suszę.

Na czym polega Pana praca?

Prezesowanie to nie tylko praca za biurkiem. Muszę mieć kontakt z tym, co się dzieje na polu, w chlewni czy oborze, bo inaczej nie można zarządzać gospodarstwem. Jeśli ktoś siedzi tylko w biurze, jest oderwany od rzeczywistości. Zarządzanie w takiej dużej firmie jak nasza wymaga dobrego podziału pracy i stałego kontaktu z osobami, które zarządzają poszczególnymi działami. Trzeba wiele spraw omówić i mieć kontakt z pracownikami, by wytworzyć dobry produkt i dobrze go sprzedać. Bez umiłowania ziemi nie ma sukcesu w rolnictwie. Ta praca jest ciekawa, bo tutaj każdy dzień jest inny. Są jednak problemy, ponieważ to wymagająca dziedzina.

Praca w polu to ogromny trud…

Bez oddania dla tego zawodu i zamiłowania do ziemi nikt by się nie zgodził na taką pracę. Często mówi się źle o ludziach w PGR-ach, ale ja uważam, że to są opinie krzywdzące. Ci ludzie ciężko pracowali i zawsze byli przez kogoś kierowani. Tam, gdzie było mądre kierownictwo, można było wiele zrobić. Jeżeli człowiek pracował 31 dni w miesiącu, to wiadomo, że była to praca ponad siły i nie mógł normalnie żyć. W naszym gospodarstwie mamy wielu bardzo zaangażowanych i oddanych rolnictwu pracowników. Są tu osoby, które tworzą historię tego miejsca, ale mamy też bardzo dużo młodych ludzi. Zatrudniamy 90 osób. Wiele z nich ma wyższe wykształcenie lub ukończyło szkoły rolnicze.

Skąd u Pana zamiłowanie do rolnictwa?

Moi rodzice prowadzili gospodarstwo. To zamiłowanie do ziemi przejąłem od nich. W domu rodzinnym nauczono mnie szacunku do chleba czy modlitwy przed posiłkiem. Pamiętam, że na polu po zbiorach nie miało prawa nic zostać, żaden ziemniak czy kłos. Człowiek mógł sam się zaniedbać, ale zwierzęta zawsze musiały być oporządzone. Koń u gospodarza – mojego ojca – był na pierwszym miejscu. To ciężka, ale bardzo ciekawa praca i ciągły kontakt z przyrodą. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma