GN 3/2021 Archiwum

Redaktor wydania

Po wojnie kościelny z Maszewa bał się, czy nowi mieszkańcy nie zabronią mu przechodzić ścieżką przez podwórko, najkrótszą drogą do kościoła.

Przypominają się komiczne sceny z filmu „Sami swoi”, spory i kłótnie, ale w Maszewie było całkiem inaczej. Młodzi gospodarze pozwolili chodzić kościelnemu przez podwórko i to był początek zaangażowania w pomoc we wspólnocie parafialnej, trwającą ponad 50 lat (s. VIII). Na innej ścieżce, liczącej ponad 1000 km, a wiodącej do Santiago de Compostela można spotkać wspaniałych ludzi. Można też odkryć taką cząstkę samego siebie, o której nie mieliśmy bladego pojęcia, że istnieje, ale przede wszystkim najważniejszą osobę, samego Boga (ss. IV–V). Wysokie płoty, mury odgradzające od sąsiadów dają złudne poczucie bezpieczeństwa, a prawdziwe szczęście jest w otwartej przestrzeni, pod wielkim dachem nieba.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama