Nowy numer 33/2018 Archiwum

Tam były inne zwyczaje

O palmach, wileńskich tradycjach świątecznych i biegu ze święconką, z Anną Aniśkiewicz z Zielonej Góry, rozmawia Katarzyna Buganik.

 

Katarzyna Buganik: Pochodzi Pani z Wileńszczyzny. Jak i kiedy na Kresach przygotowywano palmy wielkanocne?

Anna Aniśkiewicz: Palmy robiliśmy w sobotę przed Niedzielą Palmową. Składały się z bazi, gałązek lnu, jałowca i gałązek wierzbowych, które zbierało się wcześniej, i trzymało w wazonie, by wypuściły zielone listki. Palma przyozdobiona była kolorową wstążką. Do mojego parafialnego kościoła w Sobotnikach, do którego było 9 km, szliśmy pieszo z palmami, by je poświęcić. Po powrocie z kościoła każdego z domowników dotykano palmą w głowę i mówiono: „Palma bije, nie zabije”, co miało zapewnić spokój i bezpieczeństwo. Później tę palmę zakładało się za obraz w domu i ona tam była, aż do następnej Niedzieli Palmowej. W następnym roku paliło się starą palmę i przygotowywało nową.

A jak wyglądał Wielki Tydzień w Pani rodzinnych stronach?

W Wielkim Tygodniu nie jadło się w ogóle mięsa ani nic tłustego, bo obowiązywał ścisły post i tak jak przez cały Wielki Post nie było zabaw. Nie było można tańczyć i śpiewać zwykłych piosenek. W domach, głównie wieczorami lub w niedzielę śpiewano postne pieśni. Podczas Triduum Paschalnego chodziliśmy do kościoła, bez względu na pogodę i odległość, bo były to jedne z najważniejszych dni w roku. Pamiętam, że w Wielki Piątek na stole stawiano krzyż i cała rodzina wspólnie się modliła, a mój tata prowadził pieśni. W Wielką Sobotę szliśmy do kościoła na nabożeństwo i nocowaliśmy już w tej miejscowości u zaprzyjaźnionych ludzi, by rano zdążyć na rezurekcję. Jeszcze dziś pamiętam, jak głośno w Wielkanoc biły dzwony w naszym kościele. Był też zwyczaj, że dopiero po Mszy św. w Niedzielę Wielkanocną, stawało się wokół kościoła i ksiądz święcił pokarmy. Później wracaliśmy do domu na śniadanie. Biegliśmy szybko, bo kto pierwszy przybiegł do domu, temu miał bogato obrodzić len na polu. Z okazji świąt, chociaż sami nie mieliśmy dużo, to dzieliliśmy się z ubogimi. Każdy, kto szedł do kościoła, przygotowywał dar dla biednych, których wokół świątyni było bardzo wielu. Ubogi za ten dar obiecywał modlitwę w konkretnej intencji.

Czy oprócz duchowego przygotowania robiono też w domach przedświąteczne porządki?

Do świąt wielkanocnych przygotowywano się bardzo staranie. Myło się okna, podłogi, stół, ławy, malowało wapnem ściany domu na biało. W oknach zawieszano czyste białe firanki. Obowiązkowo przed Wielkanocą czyszczono też kominy od pieców. Zamiatało się też podwórko i ulicę koło domu. Na święta gotowano dużo jaj w łupinach od cebuli, bo był zwyczaj dzielenia się nimi, m.in. z chrzestnymi i sąsiadami. W okresie przedświątecznym piekliśmy też chleb i ciasto z pszennej mąki i gotowaliśmy mięso. Wszyscy bardzo czekali, by to mięso można było w końcu jeść. Na święta ładnie się ubierano. Te stroje lub materiał, z którego szyto ubrania, zwykle kupowało się w Wilnie, do którego mieliśmy 70 km. Dziś, tutaj, jest już inaczej. Tam panowały inne zwyczaje, ludzie jakoś bardziej i mocnej przeżywali Wielki Post i Wielkanoc. Więcej uwagi i czasu poświęcali wierze i Panu Bogu.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma