Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wiemy, że to dobry patron

– Kościół jest dla nas bardzo ważny, bo swoje życie zawierzyliśmy Bogu. On jest fundamentem naszego małżeństwa i rodziny – mówią małżonkowie.

Agnieszka i Rafał Domowiczowie są małżeństwem od 20 lat. Mają czworo dzieci: Hanię (19 lat), Stasia (18 lat), Julkę (16 lat) i Klarę (5 lat). Od czterech lat mieszkają w Zielonej Górze i należą do parafii pw. św. Józefa Oblubieńca. – Kościół jest w pobliżu, czujemy nad sobą opiekę św. Józefa. Często się do niego modlimy, bo on jest patronem rodzin. Szukamy swojego miejsca na ziemi, swojego domu, bo mieszkanie, w którym obecnie mieszkamy, wynajmujemy. Rozpoczęliśmy też budowę własnego domu i prosimy św. Józefa o pomoc w tym przedsięwzięciu – mówią małżonkowie. – Modlimy się do niego zwykle „Telegramem do św. Józefa”. Ufamy, że ten święty, z Bożą pomocą, nas poprowadzi i wymodli nam dom. Wiemy, że to dobry patron i już niejeden dom wyprosił u Pana Boga. Św. Józef daje nam dużo nadziei i pokoju na co dzień – dodają.

Wyprowadził nas na prostą

Wcześniej rodzina Domowiczów mieszkała w Sulechowie. W znalezieniu nowego mieszkania pomogli im przyjaciele. – Musieliśmy dość szybko znaleźć nowy dom i rozmawialiśmy o tym z przyjaciółmi z naszego kręgu Domowego Kościoła. Padło wtedy pytanie, czy może to być mieszkanie w Zielonej Górze. Pierwsze, co pomyślałam, to: jakie tam są parafie? I wtedy przyszła mi do głowy parafia św. Józefa. Po niedługim czasie otrzymałam telefon, że jest dla nas mieszkanie. Dostałam adres, to była ul. Prosta. Nic o tym miejscu wtedy nie wiedzieliśmy, ale jak już z mężem tam dotarliśmy, okazało się, że mieszkanie znajduje się koło kościoła św. Józefa. Tak święty Józef wyprowadził nas na prostą. Mamy nadzieję, że poprowadzi nas dalej, aż do naszego własnego domu – mówi Agnieszka.

Zawody z misją

Agnieszka pracuje jako pedagog w Zespole Szkół Katolickich w Zielonej Górze. Zajmuje się też świetlicą oraz pisze różne projekty dla szkoły. Udziela się również w poradnictwie rodzinnym w Sulechowie i Zielonej Górze, prowadzi kursy dla dzieci i młodzieży, dotyczące np. rozwoju osobistego czy szybkiego czytania. – Kiedy szukałam pracy, pomyślałam, że fajnie by było pracować w szkole katolickiej. Zaczęło się od tego, że zapisaliśmy córkę, a później syna do gimnazjum katolickiego. Zaangażowaliśmy się wtedy w pomoc w szkole, a ja pomagałam także w zastępstwie za koleżankę jako pedagog, na zasadzie wolontariatu. Później okazało się, że jest miejsce i dla niej, i dla mnie. Jest to niezwykła szkoła, bo z wartościami – tłumaczy zielonogórzanka. Agnieszka prowadzi też dwie poradnie rodzinne. Przygotowuje narzeczonych do sakramentu małżeństwa, pomaga także parom będącym w kryzysie. – Rozmowy z narzeczonymi przed ślubem, poznawanie ich motywacji i zamiarów, są dla mnie budujące i pouczające. Najpierw poznajemy się wzajemnie, nie jest tak – jak myślą niektórzy – że na wejściu atakuję narzeczonych termometrem. Zawsze staram się ich pokierować tak, by zastanowili się nad motywami i celem zawarcia sakramentu małżeństwa. Rozmawiam z nimi też o różnych zagadnieniach, np. in vitro, tłumaczę stanowisko Kościoła w tej sprawie, odpowiadam na pytania. Rozmawiamy oczywiście o metodach planowania rodziny, ale przede wszystkim staram się im pokazać wartość Kościoła i jego nauki. Tłumaczę również, że Kościół jest ogromnym sprzymierzeńcem małżeństwa i rodziny, i cieszę się, kiedy ludzie zaczynają to rozumieć – wyjaśnia doradca rodzinny. – Oprócz narzeczonych do poradni zgłaszają się też małżeństwa w kryzysie. Te problemy zmobilizowały mnie do pogłębienia wiedzy i pójścia na studia psychoterapeutyczne, bym mogła jeszcze lepiej pomagać innym ludziom – dodaje. Rafał jest policjantem kryminalnym i w swojej pracy, w kontaktach z innymi ludźmi, także przestępcami, stara się w każdym widzieć człowieka. – Po przesłuchaniach zdarzają się rozmowy o wierze i o Panu Bogu. W szufladzie mam obrazki z Michałem Archaniołem lub Matką Bożą Częstochowską i często daję je ludziom. Ciekawe jest to, że nikt nigdy nie odmówił wzięcia obrazka, a wręcz przeciwnie, wiele osób mi dziękowało. Modlę się też za ludzi, których spotykam na swojej drodze – mówi Rafał.

Niezbędna logistyka

Agnieszka i Rafał swoje małżeństwo i rodzinę zawierzyli Panu Bogu. On jest podstawą ich życia. – W naszym domu praktykujemy wspólną modlitwę rodzinną, razem z dziećmi. To dla nas ogromna radość, że sprawy związane z Kościołem, jak np. niedzielna Msza św., Roraty czy inne nabożeństwa są oczywiste i nie ma z tym żadnego problemu, by pójść razem do kościoła – mówią małżonkowie. Czworo dzieci, praca, wspólnota, sporo zajęć dodatkowych i uporządkowanie codziennych spraw to niełatwe zadanie. – Mamy dobrze opracowaną logistykę, żeby nie było gonitwy. Zawsze wieczorem siadamy wszyscy razem i omawiamy następny dzień i obowiązki. Możemy liczyć na pomoc starszych dzieci i dzielimy się zadaniami – ustalamy np. kto zrobi zakupy, a kto przygotuje obiad – tłumaczy mama. W czasie wolnym starają się też spędzać czas rodzinnie, np. wspólnie obejrzeć film, przygotować jakiś deser czy ciasto, porozmawiać… Małżonkowie mają również swoje pasje. Rafał kolekcjonuje białą broń bojową i lubi jazdę motocyklem, a Agnieszkę fascynuje czytanie książek, psychologia i psychoterapia.

Przyjaźń i wsparcie

Państwo Domowiczowie od 20 lat należą do wspólnoty Domowego Kościoła. – Od razu po ślubie wiedzieliśmy, że chcemy, by w naszym życiu był Pan Bóg. Chcieliśmy się spotykać z ludźmi, z którymi o Bogu można normalnie rozmawiać, którzy po katolicku chcą wychowywać dzieci i wyznają podobne wartości, by się wzajemnie wspierać. Spotykaliśmy się też wtedy z ks. Krzysztofem Sudzińskim, który odwiedzał nas prywatnie. Z nim rozmawialiśmy o Panu Bogu, modliliśmy się razem i on zaproponował nam wspólnotę Domowego Kościoła. Od razu bardzo nam się ona spodobała – opowiada Agnieszka. – Po 18 latach poproszono nas o pilotowanie kręgu wspólnoty w Białkowie koło Cybinki. Początkowo mieliśmy jechać tam na zastępstwo i tylko opowiedzieć czym jest ta wspólnota. Okazało się, że proboszczem w tej parafii jest ks. Sudziński. Nie mogliśmy opuścić tej grupy. Obecnie kończymy rok pracy i dziękujemy Bogu za tę wspólnotę. Cieszy nas, że ci ludzie zaczynają czytać Pismo Święte, modlą się ze swoimi dziećmi oraz podejmują modlitwę małżeńską – dodaje Rafał. Domowy Kościół to dla Agnieszki i Rafała wspólny rozwój w drodze do Pana Boga. – W małżeństwie do Boga nie idzie się osobno, tylko razem. Wspólnota wprowadza porządek w życiu rodzinnym i duchowym. Od naszych przyjaciół z kręgu otrzymujemy wsparcie. Zawsze możemy na siebie liczyć, także we wzajemnej modlitwie – tłumaczą małżonkowie. Oprócz Domowego Kościoła, małżonkowie angażują się w pracę w Fundacji „Światło–Życie”. – To przede wszystkim przeciwdziałanie patologiom i uzależnieniom. Głównym nurtem, na którym się skupiamy, są spotkania informacyjne dotyczące zagrożeń ze strony mediów cyfrowych oraz seksualizacji dzieci – tłumaczy Agnieszka. – Dla nas w tych wszystkich działaniach i w byciu w Kościele, najważniejsze jest to, że we wszystko angażujemy się razem. Zaufaliśmy Panu Bogu. On nas prowadzi przez życie i jest naszym fundamentem – dodaje Rafał.

Telegram do św. Józefa

Święty Józefie, ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, jaką żywią ku Tobie. Ofiaruję Ci też uwielbienia, hołdy wdzięczności i ofiary, jakie Ci wierni złożyli przez wieki aż do tej chwili. Siebie i wszystkich drogich memu sercu oddaję na zawsze Twej świętej opiece. Błagam Cię dla miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny, Twej oblubienicy, racz nam wyjednać łaskę ostatecznego zbawienia i wszystkie łaski nam potrzebne, a szczególnie tę wielką łaskę... (tu wymienić intencje). Pośpiesz mi na ratunek, Święty Patriarcho, i pociesz mnie w tym strapieniu. O Święty Józefie, Przyjacielu Serca Jezusa, wysłuchaj mnie.

Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Przenajświętszą Krew, Serce i Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej Przeczystego Oblubieńca Świętego Józefa oraz wszystkie skarby Kościoła Świętego na wyjednanie łaski ostatecznego zbawienia i łask nam potrzebnych, a szczególnie tej...dla NN... O Józefie, ratuj nas w życiu, śmierci, w każdy czas!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama