GN 3/2021 Archiwum

Byli solą swojej ziemi

Wakacyjne pielgrzymki już za nami, więc po co pisać o tym teraz? Właśnie wyszła książka o Pieszej Pielgrzymce Duszpasterstwa Rolników. W okresie PRL była to jedyna piesza pielgrzymka tego środowiska na Jasną Górę.

Na którymś etapie, podczas odpoczynku, podjechała czarna wołga, wysiadł z niej wysoki mężczyzna w czarnym skórzanym płaszczu i powiedział, że chce rozmawiać z przewodnikiem. Przyszedł do mnie i powiedział, że oczekuje usunięcia tych transparentów – chodziło o transparenty grupy z Sulechowa, która miała na nich hasła patriotyczne. Powiedziałem temu mężczyźnie, że według mnie te transparenty odzwierciedlają patriotyzm pielgrzymów, ale jeśli on jest innego zdania, to może przez mikrofon przedstawić swoje argumenty, które ich przekonają, że to, co robią, jest złe. On odwrócił się, wsiadł do samochodu i odjechał – tak wspomina Pieszą Pielgrzymkę Duszpasterstwa Rolników jej pierwszy przewodnik, ks. Eugeniusz Jankiewicz.

Pozycja „Pielgrzymowanie w PRL na przykładzie pieszych pielgrzymek Duszpasterstwa Rolników Diecezji Gorzowskiej z Klenicy do Częstochowy w latach 1984–1989” autorstwa dr. Rafała Reczka, to pokłosie cyklu konferencji przygotowanych przez IPN, o stosunku państwa komunistycznego do Kościoła katolickiego oraz związków wyznaniowych na środkowym Nadodrzu. – Spotkania odbywały się w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu, a wszystko koordynowali ks. prof. Dariusz Śmierzchalski-Wachocz i dr. hab. Elżbieta Wojcieszyk – wyjaśnia dr Rafał Reczek i kontynuuje: – Przyznam, że pierwotnie niewiele wiedziałem o tej pielgrzymce. Spotkałem się z osobami zaangażowanymi w jej organizację. Rozmawiałem za ks. Eugeniuszem Jankiewiczem, państwem Perlakami, senatorem Edwardem Lipcem oraz nieżyjącym już ks. Tadeuszem Dobruckim. I tak powstał tekst na konferencję. Temat okazał się na tyle interesujący i wielowątkowy, że powstała z tego książka. Podczas zbierania materiałów dr Rafał Reczek przekonał się o wyjątkowości tej pielgrzymki. – Z rozmów dowiedziałem się, że to nie była idea od początku do końca zrealizowana przez struktury Kościoła diecezjalnego. W organizację tej pielgrzymki zaangażowani byli rolnicy i księża. Jak mówił ks. Jankiewicz, to była idea soborowa Kościoła otwartego na świeckich, którzy razem tworzą i budują konkretne dzieło, za które są odpowiedzialni i z którym się utożsamiają. To na pewno odróżnia tę pielgrzymkę od innych – zauważa autor książki. – Poza tym oprócz formacji duchowej było tam wiele akcentów patriotycznych, wiele się mówiło na temat Katolickiej Nauki Społecznej oraz, co warto podkreślić, o wartości pracy na roli. To wszystko oczywiście było solą w oku ówczesnych władz, które uważały to środowisko za wrogie wobec systemu komunistycznego, o czym świadczą zachowane dokumenty – dodaje.

Wspomnienia pielgrzymkowe

Ks. Eugeniusz Jankiewicz – Za pierwszym razem, w 1984 roku, nie otrzymaliśmy zgody na organizację pielgrzymki. Dowiadujemy się o tym w wieczór poprzedzający wyjście pielgrzymki, tj. 1 lipca. Do Klenicy przyjeżdża biskup Paweł Socha, by następnego dnia zainicjować pielgrzymkę. W parafii jest już około 300 chętnych, działa biuro pielgrzymkowe. Zapisujemy pielgrzymów, rozdajemy znaczki i śpiewniki, a bp Paweł Socha mówi, że nie mamy oficjalnego pozwolenia na organizację pielgrzymki. Co zrobić, na miejscu są już prawie wszyscy, jesteśmy gotowi organizacyjnie, mamy wiktuały, słoiki z dżemem, konserwy, cukier. Po konsultacji z moimi najbliższymi współpracownikami, m.in. Edwardem Lipcem, podejmuję decyzję, że idziemy – i ja biorę odpowiedzialność za tę decyzję. Edward Lipiec, senator – W dyskusjach na plebanii u ks. Eugeniusza, które trwały często przez całą noc, doszliśmy do wniosku, że formacja najszybciej kształtuje się i sprawdza przez działanie. Dlatego wypracowaliśmy różne formy działania Duszpasterstwa Rolników, aby każdy mógł w nich uczestniczyć w miarę swoich zainteresowań i możliwości. Chodziło zarówno o zainicjowanie różnych działań w ciągu roku w tak dogodnych terminach, by nie kolidowały one z pracami w gospodarstwach, jak i dobór takich form, by były one otwarte na jak największą liczbę rolników i budziły poczucie wspólnoty. Chodziło nam o tworzenie poczucia przynależności i odpowiedzialności każdej osoby za wspólne dobro. Uzgodniliśmy, że kulminacją naszych działań będzie rolnicza pielgrzymka na Jasną Górę. Bp Tadeusz Lityński – Zapamiętane przeze mnie epizody z tamtego czasu, to wymowne pozdrawianie podczas przemarszu „obserwatorów”. Specjalnie kierowaliśmy do nich słowa serdecznego pozdrowienia. Wiedzieliśmy, kim są i w jakim celu towarzyszą pielgrzymce. Dlatego ze swoistego rodzaju natarczywością staraliśmy się ich rozpoznawać i pozdrawiać. Trzeba przyznać, że z uśmiechem to odwzajemniali. Naszą inicjatywą było robienie im zdjęć. Wielokrotnie sam to czyniłem – swoim aparatem, a jeśli nie miałem, to pożyczonym od kogoś z pielgrzymów. Mówiliśmy sobie, że skoro oni mają aparaty i robią nam zdjęcia, to dlaczego my nie możemy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama