GN 3/2021 Archiwum

To dla mnie wielkie zobowiązanie

– Cudowny Medalik pomógł mi zaadaptować się w nowym dla mnie miejscu i zintegrować się ze środowiskiem. W nim zawsze, nawet w najtrudniejszych dla mnie momentach życiowych odnajdywałam siłę – mówi pani Małgorzata.

Działalność w Parafialnym Zespole Caritas, Akcji Katolickiej, Radzie Parafialnej, Apostolacie Maryjnym, Radzie Sołeckiej i Klubie Seniora – to m.in. zadania, które od wielu lat podejmuje w lokalnym Kościele i swojej miejscowości Małgorzata Daszczyszak z parafii pw. św. Marcina w Świdnicy koło Zielonej Góry.

Na głęboką wodę

Wychowywała się w tradycyjnej, katolickiej rodzinie w Janikowie, w diecezji gnieźnieńskiej. Wiary i bezinteresownej pomocy w Kościele nauczyła się od swoich rodziców. – Mama i tata byli dla mnie wzorem. Oni zawsze kończyli dzień wspólną modlitwą, na kolanach, przy łóżku. Zawsze w niedzielę szli rano do kościoła, a później po wspólnym posiłku połączonym z modlitwą zabierali mnie i moje siostry do pociągu. Jechaliśmy do innej miejscowości na cmentarz, na groby naszych bliskich. Wspólnie świętowaliśmy niedzielę – wspomina pani Małgorzata. Do Świdnicy w Lubuskiem przyjechała w 1982 roku. Tu wraz z mężem budowała dom, uczyła się życia rodzinnego i poznawała parafialną wspólnotę. – W mojej parafii w diecezji gnieźnieńskiej wszyscy czuli się jak jedna wielka rodzina. Tutaj nikogo nie znałam, to było dla mnie nowe środowisko. Jedynym punktem zaczepienia był dla mnie kościół. Niedługo po moim przyjeździe do Świdnicy zostałam zaproszona przez księdza proboszcza do rady parafialnej. Tu wraz z innymi angażowałam się w różne dzieła, m.in. w odnawianie organów czy remont kościoła – opowiada świdniczanka. Jednym z pierwszych, ważnych dla parafii, ale i dla Małgorzaty Daszczyszak, zadań było powstanie parafialnego zespołu Caritas oraz zorganizowanie turnusu wakacyjnego dla dzieci z Ukrainy dotkniętych skutkami Czarnobyla. – To była taka pierwsza duża akacja. Zorganizowaliśmy kilka festynów, by dzieci mogły przyjechać i zostać ugoszczone w rodzinach. Przez to, że od razu zostałam rzucona na głęboką wodę, poznałam wielu ludzi, i to było dla mnie bardzo pomocne, bo umożliwiło mi zaadaptowanie się w nowym dla mnie miejscu – tłumaczy pani Małgorzata.

Myślałam, że to nie dla mnie

Pracy w parafii nie brakowało. Oprócz remontów, podejmowania nowych dzieł, jak chociażby powstanie Akcji Katolickiej, pojawiło się również nowe wyzwanie duchowe – utworzenie wspólnoty Apostolatu Maryjnego. – W 1983 roku naszą parafię odwiedził ks. prof. Teofil Hermann i opowiedział o Apostolacie. Powstała grupa w parafii. Ja wtedy jednak nie byłam przekonana, że to wspólnota dla mnie. Należałam już do Żywego Różańca. Dopiero po dziesięciu latach, w czasie odnowienia tej grupy i jej rozwoju, zdecydowałam się dołączyć do Apostolatu, a nawet zostać jego liderką – mówi Małgorzata Daszczyszak. Z czasem zaangażowała się w struktury krajowe, a później międzynarodowe grupy. Przygotowywała księgę jubileuszową z okazji 25-lecia Apostolatu Maryjnego w Polsce. Zbierała wspomnienia i świadectwa oraz redagowała je. Dziś jest moderatorką okręgu zielonogórskiego i krajową wspólnoty. – Moje zaangażowanie w tę wspólnotę, tak jak i w inne dzieła, było bardzo naturalne i spontaniczne. Nasza duchowość wywodzi się od św. Katarzyny Labouré. Ona charakteryzowała się wielką skromnością i pokorą. Niewiele mówiła, ale dużo robiła. Opiekowała się chorymi i nigdy się nie skarżyła. Naszym obowiązkiem jest pomoc innym i wsparcie modlitewne. Bycie pokornym, cichym, ale solidnym apostołem Pana Boga – tłumaczy Małgorzata Daszczyszak. – Cudowny Medalik to symbol i znak naszej wspólnoty. To logo i tarcza, z którą wychodzimy do ludzi. Pomógł mi zaadaptować się w nowym dla mnie miejscu i zintegrować się ze środowiskiem. W nim zawsze, nawet w najtrudniejszych dla mnie momentach życiowych, odnajdywałam siłę. W tej wspólnocie spotkałam się również z potrzebą sięgania do Pisma Świętego na co dzień. Przez działalność w Apostolacie, odmawianie Różańca, oddanie się Niepokalanej i zawierzenie Jej życia nauczyłam się systematyczności w modlitwie –dodaje moderatorka, dziś już emerytka.

Jeszcze większa motywacja

Pani Małgorzata w tym roku otrzymała od biskupa Tadeusza Lityńskiego odznaczenie Zasłużony dla Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. – To było dla mnie bardzo wzruszające wydarzenie. Gdyby nie wspólnota i jej praca, nie byłoby tego odznaczenia. Przyjęłam je jako początek wielkiego etapu. Jak powiedział ksiądz biskup, tu nie chodzi o to, by przypiąć sobie medal i usiąść na kanapie, ale trzeba założyć buty i ruszyć w teren. To odznaczenie to dla mnie jeszcze większa mobilizacja i motywacja do działania – mówi pani Małgorzata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama