Nowy numer 47/2020 Archiwum

Dzień, który zmienił wszystko

Skrzywdzony człowiek pała chęcią odwetu. Mało kto potrafi wybaczyć winowajcom. Ale to się zdarza. I są na to kamienne dowody.

W 1604 r. Adam von Unruh, fundator pałacu w Ochli, w niewyjaśnionych okolicznościach zabił na pastwisku owczarza Bartela Vettera. Krewni zamordowanego żądali od wymiaru sprawiedliwości uczciwego i przykładnego ukarania sprawcy. Niestety, brak niezależnego sędziego, stronniczość na korzyść szlachcica i chęć polubownego rozwiązania wzbudziła rozgoryczenie rodziny ofiary. Wdowa Vetter z obawy o własne życie uciekła do Krosna Odrzańskiego, aby dalej dochodzić sprawiedliwości. Sprawa sądowa trwała kilka lat, wdowa z zasądzonych 2 tys. talarów odszkodowania otrzymała w czterech ratach połowę tej sumy. A zabójca Bartela Vettera wyjechał z Ochli. Pozostałością tych dramatycznych wydarzeń z początku XVII w. jest kamienny krzyż pokutny usytuowany po lewej stronie przy schodach prowadzących do kościoła pw. Świętej Trójcy w Ochli.

Przebaczenie zamiast wendety

Kamienne krzyże pokutne możemy spotkać prawie w całej Europie. W Austrii, północnych Włoszech, Francji, Niemczech, Skandynawii, na Wyspach Brytyjskich. Stawiano je najczęściej w miejscach popełnienia zbrodni, często w trudno dostępnych wąwozach, na leśnych bezdrożach, ale zdarzało się, że pojawiały się obok karczm czy skrzyżowań dróg. Z biegiem czasu kamienne krzyże przenoszono w pobliże kościołów i cmentarzy. W Europie pierwsze krzyże pokutne zaczęły się pojawiać na początku XIV w. i stały się symbolem przebaczenia, w przeciwieństwie do obowiązującej powszechnie wendety, czyli prawa krwawej zemsty. Krzyż pojednania stawał się symbolem przebaczenia zbrodniarzowi przez rodzinę ofiary i wyrzeczenia się zemsty. Morderca był zobowiązany do poniesienia kosztów procesu, wypłacenia odszkodowania, odbycia pieszej pielgrzymki pokutnej do Rzymu, Jerozolimy lub Santiago de Compostela oraz własnoręcznego wykucia w kamieniu krzyża i ustawienia go jako znaku pokuty i przestrogi.

Gdzie je znaleźć?

W województwie lubuskim jest 49 krzyży pokutnych, które spotkamy w 33 miejscowościach. W Bytomiu Odrzańskim jest ich 5, wmurowanych w ścianę kościoła. Najstarszy – z 1418 r. – stoi obok kościoła w Lutynce, natomiast najmłodszy – z 1863 r. – w lesie w Jeleniowie. Kamienne krzyże są różnej wielkości. Najmniejszy, 37-centymetrowy, znajdziemy w Jasieniu, natomiast największy, mierzący 155 cm, ustawiony jest w Kole (gmina Brody). Szukając krzyży pojednania, trzeba być bardzo uważnym, bo 23 jest wolnostojących, 8 wmurowano w ściany kościołów, 7 umieszczono w murach przykościelnych cmentarzy, a 4 wieńczą szczyty świątyń. Kamienne krzyże pokutne znajdziemy w Kotowicach, Ochli i Jeleniowie (powiat zielonogórski), Gubinie, Markosicach i Nowym Zagorze (powiat krośnieński), w Borowie Wielkim przy wejściu do kościoła, na froncie świątyni, oraz przy murze między kościołem a pałacem (powiat nowosolski), w Bytomiu Odrzańskim, Gołaszynie, Kożuchowie, Ługach, Miłakowie, Mirocinie Dolnym. W powiecie żarskim w: Jasieniu, Kole, Lubanicach, Raszynie, Roztokach. W powiecie żagańskim w: Chotkowie, Długich, Dzietrzychowicach, Lutynce, Niegosławicach, Nowoszowie, Rudawicy, Starej Koperni, Starym Żaganiu, Szprotawie, Witoszynie Dolnym, Żaganiu. W powiecie wschowskim w Konradowie i Kondlewie.

Zerwane łańcuchy

ks. Zygmunt Zapaśnik diecezjalny ojciec duchowny – Przebaczenie jest gestem miłości i dlatego przebaczyć może tylko ten, kto kocha. Najpierw przebacza Bóg, a ja mogę przebaczyć tylko wtedy, gdy jest we mnie miłość, która przekracza ludzki wymiar. U człowieka doświadczającego krzywdy pojawiają się ogromne emocje, chęć odwetu, zemsty. Tę granicę przekroczyć może tylko osoba, która widzi dalej, głębiej i jest gotowa przebaczyć z wyższych powodów. Dla wierzących miłość jest zawsze przekraczaniem nas samych, gotowością do ofiary. Przykład Jezusa pokazuje odwagę ofiary aż do oddania życia. Tylko człowiek, który jest zdolny do oddania czegoś z siebie, jest gotowy przebaczyć, a to jest motywowane miłością. Patrząc przez pryzmat sakramentu pojednania i osobistego doświadczenia, często jest łatwiej przebaczyć drugiemu człowiekowi niż samemu sobie, i to jest wymiar przebaczenia, który jest bardzo wymagający. Czasem trzeba też „przebaczyć” Panu Bogu, bo można mieć uraz do Niego w wyniku różnych doświadczeń życiowych. Wchodząc w grzech, tworząc „niepoukładane” sytuacje, mamy problem z przebaczeniem sobie, a przecież przebaczenie daje nam wolność. Człowiek doświadcza w nim wolności, jednocześnie uwalniając drugą osobę. Brak przebaczenia jest ogromnym ciężarem. W tym kontekście przebaczenie prowadzi do sakramentu pojednania. Jeśli rzeczywiście przeżyję spowiedź jako doświadczenie przebaczenia miłosiernego Boga, to łatwiej mi będzie aktem woli podjąć gest przebaczenia komuś, kto mnie skrzywdził, oraz w refleksji przebaczyć sobie, skoro Bóg to już uczynił, a nie jestem przecież od Niego większy. Najwięcej trudności z przebaczeniem mogą mieć osoby, które nie do końca wierzą, że Bóg może im wybaczyć, niepotrafiące autentycznie przeżyć własnego powrotu do Ojca. Często nienawiść, zacietrzewienie są konsekwencją braku osobistego doświadczenia miłości. W różnych odcieniach pojawia się nieznajomość gestu miłosierdzia. Również trudno jest przebaczyć ludziom, którzy nie przeżywają życia w postawie wdzięczności Bogu. Bo jeśli potrafimy być wdzięczni za wszystko, nawet za trudne sytuacje, które uczą nas pokory, zaufania, to wtedy przyjmujemy też inną postawę wobec człowieka. Postawa roszczeniowa nie otwiera na drugiego człowieka i utrudnia gotowość do gestu miłości. Ogromnym problemem przebaczenia jest egoizm, wielka koncentracja na celebracji samego siebie. Skoro nie potrafię adorować Boga, to zaczynam adorować siebie i trudno jest dać cokolwiek drugiemu człowiekowi, bo będzie to zawsze stratą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama