Nowy numer 24/2018 Archiwum

Siódma pieczęć

Oglądając dokładnie wszystkie sceny międzyrzeckiego fresku, mam wiele wolnych skojarzeń z filmem Ingmara Bergmana „Siódma pieczęć”. Ale dostrzegam też fundamentalną różnicę. Scena ukrzyżowania bezkompromisowo pokazuje, że śmierć zwyciężyła tylko pozornie.

Prezbiterium kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu rozświetlają reflektory. Na białych wapiennych ścianach wyraźnie widać renesansowe freski, jedyne polichromie z tego okresu w regionie.

Malowidła murarza

Do stworzenia malowideł autor, najprawdopodobniej miejscowy rzemieślnik, mistrz budowlany, używał farb na bazie naturalnych pigmentów. Na odkrytych fragmentach fresku dominuje kolor czarny, który artyści uzyskiwali, mieszając sadzę i olej na bazie kurzego białka. Walory artystyczne renesansowego malowidła nie są może imponujące i trudno je porównać do najsłynniejszych fresków epoki, chociażby pełnych barw i ekspresji fresków Michała Anioła z kaplicy Sykstyńskiej czy „Szkoły ateńskiej” Rafaela Santi. A jednak – mimo prostoty formy – międzyrzecki artysta, dobrze znający malarskie i filozoficzne trendy renesansu, namalował w 1545 r. na zlecenie Wawrzyńca Myszkowskiego, starosty międzyrzeckiego, bogatą w treść polichromię. Lukratywną posadę starosty międzyrzeckiego przejął po ojcu Stanisław Myszkowski, który w 1556 r. przeszedł na luteranizm, przekazał świątynię protestantom i nie był zainteresowany wykończeniem fresku. Wspólnota luterańska użytkowała kościół do 1604 r.; sytuację zmieniła decyzja ówczesnego starosty Jana Zamoyskiego.

Dwa obrazy

Ale wróćmy do bezcennego zabytku, do XVI-wiecznego fresku. Za ołtarzem głównym rozgrywa się scena sądu ostatecznego, symbolizowanego przez korowód zmarłych prowadzonych przez śmierć. I w tym momencie od razu przypomina się końcowa scena z czarno-białego filmu w reżyserii Ingmara Bergmana „Siódma pieczęć”, kiedy na pagórku śmierć z kosą w ręku w tanecznym korowodzie prowadzi swoje ofiary – to niezwykle plastyczna i symboliczna scena. Podobnie jak w międzyrzeckim kościele czarno-białe kadry nasycone są subtelną malarskością. Postać symbolizująca śmierć przedstawiana na renesansowej polichromii ma lekko wzdęty brzuch i trupią czaszkę. Nie ma co prawda kosy, ale bicz z trzema rzemieniami zakończonymi stalowymi kulkami. I znowu, odwołując się do filmu Bergmana, reżyser zainspirowany freskiem ze szwedzkiego kościoła w Täby, śmierć przedstawia jako ponurą, bezrefleksyjną postać z białą twarzą i całą w czerni. Wolnych skojarzeń z filmową „Siódmą pieczęcią” jest wiele, ale oglądając dokładnie wszystkie sceny międzyrzeckiego fresku, dostrzegam fundamentalną różnicę. Filmowa śmierć rozgrywa partię szachów z wracającym z wyprawy krzyżowej średniowiecznym rycerzem Antoniusem Blockiem. Rycerz nie chce umierać i podejmuje grę o życie. Jednak szachowy pojedynek kończy się sromotną porażką, sprytny ruch rycerza pozwolił uratować jedynie życie bogobojnych, szczerych i prostych, autentycznie radosnych kuglarzy. Wszyscy pozostali ludzie zostali oddani we władanie nieuniknionej i bezwzględnej śmierci.

Radykalna różnica

I w tym momencie renesansowe obrazy stawiają obserwatora w całkowicie odmiennej perspektywie nadziei. Scena ukrzyżowania bezkompromisowo pokazuje, że śmierć tylko pozornie zwyciężyła, a Jezus Chrystus, zstępując do otchłani Szeolu, raz na zawsze druzgocze potęgę grzechu i bezradności wobec beznadziei. Drzewo krzyża, na którym umiera Chrystus, autor fresków płynnie połączył z rajskim drzewem, z którego Ewa zerwała jabłko, oraz z drzewcem, na którym Mojżesz nakazał umieścić miedzianego węża. W obrazie filmowym zdesperowany i przegrany rycerz woła: „Dlaczego Bóg skrywa się za mglistą zasłoną niespełnionych obietnic, dlaczego nie mogę odnaleźć Go w sobie?”. Bóg milczy, podobnie jak na obrazach z fresku. Chociaż przez milczenie renesansowego fresku przebija się i dudni pieśń zwycięstwa. Co prawda śmierć z biczem w dłoni prowadzi umarłych w korowodzie na sąd ostateczny, ale sędzią jest zabity Baranek, który pokonał grzech oraz śmierć i zapewnił swoim wiernym życie wieczne.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma