Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kapłaństwo to nie przeżytek

Kaznodziejskie próby, odprawianie nabożeństw, dyżury w kancelarii parafialnej, pierwsze lekcje religii, zaangażowanie w grupy parafialne – tym i wielu innym codziennym kapłańskim wyzwaniom muszą sprostać klerycy IV roku.

Praktyka duszpasterska w trakcie letniego semestru ma pokazać alumnom codzienne życie i posługę księdza. Klerycy nie tylko mieszkają w wyznaczonych parafiach, ale także przyglądają się pracy duszpasterzy, poznają grupy parafialne i biorą aktywny udział w życiu parafii. Ma to im pomóc rozeznać, czy są gotowi tak żyć.

Trzeba stale się rozwijać

Na praktykę duszpasterską czekał z ciekawością kl. Paweł Ciborowski-Kozłowski. – Nie miałem żadnych obaw, nastawiłem się na praktyczną weryfikację powołania do kapłaństwa – przyznaje kleryk, który odbywa praktyki w parafii pw. MB Częstochowskiej w Zielonej Górze. – Osobiście chciałem skonfrontować to, czego nauczyłem się podczas dotychczasowego pobytu w seminarium duchownym, z codziennym życiem. Jak się okazuje, praktyka niesie ze sobą wiele możliwości weryfikowania wyuczonych już metod pracy duszpasterskiej oraz pomaga lepiej rozeznać powołanie kapłańskie – dodaje. To dobry czas na poznawanie, jak działa parafia i jak żyją pracujący w niej księża. – Dotychczasowy pobyt na praktykach nauczył mnie większej otwartości na ludzi, na bliźniego, często człowieka potrzebującego. Spotykam różne osoby i zauważam, jak ważna jest umiejętność kontaktu, aby być chętnym do pomocy i wrażliwym na problemy innych. Dostrzegam też, że drugi człowiek bardzo liczy na dobre słowo, na obecność, dlatego właśnie to staram się ofiarowywać, ponieważ kapłaństwo powinno być dawaniem siebie innym – tłumaczy kleryk. – Praktyka uczy mnie także pokonywania swoich własnych słabości i niedociągnięć, aby lepiej wypełniać swoje obowiązki. Jest to też czas, który motywuje do stałego poszerzania swojej wiedzy teologicznej oraz wiedzy z innych dziedzin. Nieustannie spotykam się z różnymi pytaniami dotyczącymi religii, czy też samego Kościoła. Kapłan musi stale się rozwijać, żeby był w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom i problemom, które stają przed współczesnym człowiekiem – dodaje.

Słowo trzeba przygotować

Kleryk Wojciech Lisiewicz od dwóch miesięcy przebywa w parafii pw. MB Nieustającej Pomocy w Witnicy. – Trudno uniknąć porównań do doświadczeń z rodzinnej Zielonej Góry. Dzięki temu, że parafia jest mniejsza i ma dłuższą historię, ludzie lepiej się znają i panuje tu bardziej zażyła atmosfera – mówi. – Jako kleryk IV roku nie mogę oczywiście odprawiać Mszy św., ani sprawować innych sakramentów. Jeśli odejmie się tę działalność z życia księdza, zostaje przede wszystkim rozmowa: na ulicy, w kancelarii, w szkole, ale także przemawianie podczas kazań czy prowadzonych nabożeństw. I to właśnie robię na tej praktyce. Głównie rozmawiam – dodaje ze śmiechem kl. Wojciech. Oczywiście sztuką jest znaleźć czas, żeby się do tych wypowiedzi przygotować. – Spontaniczna wymiana zdań podczas spaceru tego nie wymaga, ale to, co się powie na lekcji w szkole albo na rozważaniach podczas nabożeństw, trzeba przemyśleć wcześniej – przyznaje kleryk. – Tutaj, inaczej niż w seminarium, dzień nie jest zaplanowany od pierwszego budzika do wieczornych pacierzy. Poza tym każdy dzień jest inny, więc uczę się elastyczności i mądrego wykorzystywania wolnej chwili. Dużo dają mi też rozmowy z księżmi, których spotkałem w tej parafii. Dzięki ich doświadczeniu, radom, a także przyglądaniu się ich posłudze, łatwiej jest mi wypełniać swoje obowiązki – dodaje.

Bogactwo wspólnej pracy

Praktyka w parafii to czas nieustannej weryfikacji i konfrontowania własnych ideałów kapłaństwa z rzeczywistością. – Trzeba przyznać, że nie zawsze w tej konfrontacji wygrywają ideały. Jednak posługa w parafii, a także obserwacja i udział w lekcjach religii w szkole uczą mnie coraz większej otwartości oraz śmiałości w kontaktach z drugim człowiekiem – zaznacza kl. Dawid Klepusewicz, który obecnie posługuje w parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Gorzowie Wlkp. – Pewną próbą dla mnie było poprowadzenie po raz pierwszy katechezy w III klasie szkoły podstawowej. Wbrew pozorom dzieci są wymagającymi słuchaczami, którzy bardzo często potrafią zaskoczyć prowadzącego na przykład pytaniami dotyczącymi różnych dziedzin życia księdza, zadawanymi w najmniej spodziewanym momencie – dodaje z uśmiechem. Posługa w parafii wiąże się przede wszystkim z pomocą podczas sprawowania liturgii, udzielaniem Komunii Świętej i innymi czynnościami zarezerwowanymi dla akolity. – To także wszelka pomoc w przygotowaniu oprawy przeróżnych uroczystości, które są wspólnym dziełem parafian wdzięcznych za każdą pomoc. Szczególnie dało się to odczuć w czasie Wielkiego Tygodnia podczas przygotowywania ciemnicy i Grobu Pańskiego. Wspólna praca dała nam okazję do wzajemnego poznania się. To, co mnie najbardziej uderzyło, to fakt, iż bardzo wielu ludzi potrzebuje obecności kapłana – aby im doradził, pocieszył lub cierpliwie wysłuchał, co mają do powiedzenia. Żeby po prostu towarzyszył – zauważa kleryk. – Angażując się w działalność różnych grup parafialnych, uczę się takiego właśnie towarzyszenia. Staram się także czerpać dobre wzorce z postawy posługujących w parafii księży, szczególnie proboszcza, który na czas praktyk zastępuje seminaryjnych przełożonych. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą to wszystko wyda dobre owoce w późniejszym, kapłańskim życiu – dodaje.

Obraz wyzwań duszpasterskich

Klerycy widzą już konkretne owoce swoich praktyk. – Przede wszystkim jest to czas poważnej weryfikacje swojej drogi życiowej i dotychczasowych osiągnięć formacyjnych w realiach parafii – zauważa kl. Marc-Thilo Głowacki, który posługuje w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela. – Posługa liturgiczna czy duszpasterska daje możliwość zastosowania w praktyce dotychczas zdobytej wiedzy i doświadczeń. W życiu parafialnym zostaję postawiony przed różnymi sytuacjami, dzięki którym nabywam nowych doświadczeń. Pozwala mi ono również odkryć moje talenty, jak i wady. Praca z grupami parafialnymi daje możliwość zapoznania się z charyzmatami poszczególnych wspólnot, z którymi do tej pory nie miałem okazji się spotkać. Natomiast praktyka w szkole pozwala zmierzyć się z trudem przekazywania wiary dzieciom na katechezie, a także zobaczyć, z jakimi problemami musi się zmierzyć współczesny młody człowiek – dodaje. Jednym z miejsc nauki jest też kancelaria parafialna. – Mam możliwość uczyć się tam nie tylko wypełniania zaświadczeń, ksiąg i innych dokumentów, ale również umożliwia mi to poznanie kontekstów życiowych wielu osób, jak i ich problemów – przyznaje alumn. – Oderwanie od planu dnia w seminarium było również próbą mojej wierności wobec podjętych praktyk modlitewnych. Mogłem sprawdzić, jak pójdzie mi z brewiarzem, medytacją i innymi modlitwami w sytuacji, kiedy nie mam stałego rozkładu zajęć – dodaje.

Paleta wzorów do naśladowania

Czas spędzony w parafii to bez wątpienia weryfikacja wyobrażeń o życiu kapłańskiego. – Jest to kapitalna okazja do zestawienia rzeczywistej ilości pracy, możliwości dysponowania czasem oraz mojej umiejętności organizacji pracy na dany dzień, oczywiście z moim wyobrażeniem na ten temat – zauważa Paweł Mikołajczak, który ma praktyki w parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Szprotawie. – Jest to też czas, w którym Bóg pozwala mi doświadczyć, że jest zawsze obok, gdy Go potrzebuję. Kiedy nie radzę sobie z czymś i proszę Go o światło, przychodzi z natchnieniem i pozwala mi poradzić sobie z powierzonymi zadaniami – dodaje. Radością jest wspólnota kapłańska. – Cieszy mnie budująca atmosfera, którą tworzą kapłani pracujący w parafii. Jest to bogata paleta wzorów do naśladowania. Ich rady są zawsze cenne i trafione, a gotowość do pomocy nieoceniona. Zarówno w szkole, przy pracy z grupami parafialnymi, jak i w licznych wydarzeniach, w które włączam się w parafii, zawsze mogę liczyć na ich wsparcie. Znajomości, które nawiązuję podczas pobytu tutaj, są dla mnie bardzo budujące, bo utwierdzają w przekonaniu, że kapłaństwo to nie przeżytek, który był potrzebny ludziom kiedyś, a dziś, w nowoczesnym świecie, jest już zbędny. Ale że jest to posługa, której ludzie w dalszym ciągu bardzo pragną. Może nawet bardziej niż kiedyś. To poczucie bycia potrzebnym jest czymś, co niesie i dodaje sił do pracy i jeszcze większego zaangażowania – podsumowuje.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama