Nowy numer 42/2020 Archiwum

Sposób na dawanie Jezusa innym

Nie musisz być księdzem czy katechetą, aby zaangażować się w swoją parafię. To może robić każdy z nas. Chociażby urzędnik!

Od zawsze miał w sobie zacięcie społecznika. Szefował ministrantom, parafialnemu oddziałowi Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, prowadził katechezę, a także angażował się w życie miasta. Potem jednak przeprowadził się z rodzinnej Łęknicy do Zielonej Góry, gdzie dziś jest urzędnikiem w magistracie.

– Nowe środowisko, małżeństwo i pojawienie się na świecie dwóch skarbów, czyli córeczek – wszystko to po części wpłynęło na przerwę w aktywnej działalności – wyjaśnia Grzegorz Junke.

Współczesne jasełka

Ale tylko do czasu, kiedy na jego osiedlu powstała nowa parafia pw. św. Urbana I. – Ksiądz proboszcz aktywnie budował materialną i duchową wspólnotę. Moja systematyczna obecność na Mszach św. z całą rodziną nie umknęła jego uwadze. Gdy zaczął tworzyć radę parafialną, zaprosił mnie do niej. Nigdy nie potrafiłem stać biernie z boku i na nowo obudziła się we mnie dusza społecznika. Wiedziałem, że powołana rada parafialna potrzebuje większej integracji, a nic tak nie łączy jak wspólna praca. I tak przed pięciu laty powstały pierwsze jasełka – opowiada pan Grzegorz. Podobna inicjatywa nie powtórzyła się aż do jesieni poprzedniego roku. – Po spotkaniu z radą parafialną i chórem, a przede wszystkim po rozmowie ze znajomymi powstała grupa, która poświęcała swój czas w czwartkowe popołudnia, aby rozpocząć przygotowania do wystawienia w parafii jasełek osadzonych we współczesnych realiach – tłumaczy Grzegorz Junke.

Łańcuch można zerwać

Grupa poszła o krok dalej i tak pojawił się pomysł na wystawienie misterium męki Pańskiej. Pan Grzegorz znalazł scenariusz autorstwa s. Agnieszki Miduch SCSC. O czymś takim marzył od dawna. – Współczesne misterium męki Pańskiej! Po pierwszym spotkaniu grupy wiedzieliśmy, że to jest to. Mieliśmy cel, aby te wydarzenia przenieść do współczesności. Jezus przecież przychodzi do nas także dziś, a my mamy wybór. Albo wybrać Jego miłość, albo Go odrzucić i nałożyć sobie na szyję łańcuch, symbol przywiązania do szatana – tłumaczy pan Grzegorz. Pod krzyż Jezusa przychodzą wszyscy, zarówno ci, którzy Mu zaufali, jak i ci, którzy przyczynili się do skazania Go na śmierć. – Widząc konsekwencję swoich wyborów, próbują zerwać łańcuch na swojej szyi, ale udaje się to tylko prokuratorowi. To taki współczesny dobry łotr – opowiada pan Grzegorz.

Ważne „Ora et labora”

Pan Grzegorz od dwóch lat jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej. – Bardzo długo służyłem do Mszy jako ministrant, lektor, ceremoniarz w poprzedniej parafii. Kiedy przeprowadziłem się do Zielonej Góry, urodziły się córeczki, stwierdziłem, że czas przejść na „emeryturę”. Ale najpierw ksiądz proboszcz zaproponował mi członkostwo w radzie parafialnej, a później – zostanie szafarzem. Po rozmowie z żoną oraz córeczkami, po ich akceptacji zgodziłem się – opowiada pan Grzegorz – To kolejny, po aktywności na polu „artystycznym”, sposób dawania Jezusa innym. Myślę, że w ten sposób wypełniam w części posługę, do której powołał nas Jezus – głoszenia Ewangelii słowem i czynem. Zawsze w moim życiu opierałem się na średniowiecznej maksymie: „Ora et labora” – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama