Nowy numer 41/2019 Archiwum

Tylko człowiek potrafi się zdumiewać

Grają klasykę, dramaty, komedie, a nawet sięgają po kryminały czy teatr absurdu. Brandstaetter, Wojtyła, Ionesco, Mrożek, Woody Allen. Żadne wyzwanie klerykom niestraszne!

W ponadsiedemdziesięcioletniej historii Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu nigdy nie brakowało kleryckich inicjatyw teatralnych przygotowywanych przy różnych okazjach. Niektóre grupy teatralne zawiązywano tylko na jedno przedstawienie, inne działały nieco dłużej, jak chociażby Paradyska Scena Religijna „Logos” (w latach 1985–1989). Obecny Teatr Zdumienie pracuje bez wątpienia najdłużej – właśnie obchodzi swoje 15-lecie. Wychowało się w nim sporo obecnych księży, dla których był to ważny etap na kapłańskiej drodze. – Teatr nauczył mnie patrzenia inaczej na życie, na ludzi, na świat, dostrzegania nie tylko tego, co widoczne dla oczu, ale przede wszystkim pięknej głębi stworzenia. Dał mi też konkretne, wspaniałe narzędzia do pracy duszpasterskiej w szkole czy w kościele – wyjaśnia ks. Marek Ogrodowiak, wikariusz parafii pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie.

Zdumiewać siebie i innych

W 2002 roku do współpracy z klerykami w seminarium została zaproszona aktorka Teatru Lubuskiego Kinga Kaszewska-Brawer. I w tymże roku, za aprobatą ówczesnego rektora ks. Ryszarda Tomczaka, swoją działalność rozpoczął Teatr Zdumienie. Od tamtej pory klerycy wystawili kilkanaście sztuk, a wśród nich takie spektakle, jak: „Wokół Mrożka”, „Fafros, czyli góralskie bajanie”, „Tryptyk rzymski”, „Dzień gniewu”, „Lekcja”, „Czekając na Godota”, Oskar i pani Róża”, „Pułapka na myszy”, a ostatnio bajkę „Brak sensu”. Mówiąc o historii Teatru Zdumienie, trudno nie wspomnieć o Scenie nad Pralnią. To właśnie tam klerycy prezentują swoje przedstawienia. W 2009 roku przekazał ją alumnom ówczesny rektor ks. Jarosław Stoś. Jej remont, oczywiście staraniem kleryków, zakończył się ostatecznie w 2016 roku, a uroczystego otwarcia sceny dokonali bp Antonii Stankiewicz oraz bp Paweł Socha. Skąd nazwa teatru? – Kiedy w seminarium jako wykładowca fonetyki pojawiła się pani Kinga Kaszewska-Brawer, od razu coś ruszyło się w sercu i zrządzeniem Boskim pojawił się pomysł przedstawienia, a potem grupy teatralnej i stałej działalności teatru – tłumaczy ks. Przemysław Janicki (obecnie wikariusz w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie), który po przedstawieniu „Tryptyk Rzymski” zaproponował nazwę dla teatru. – Ze wszystkich stworzeń zdumiewać potrafi się tylko człowiek. Ta najbardziej ludzka z cech pasowała genialnie do tego, co chcieliśmy robić w tym teatrze. Zdumiewać siebie i innych.

Robienie czegoś więcej

Przed dołączeniem do Teatru Zdumienie bał się publicznych wystąpień, zżerała go trema i mimo najszczerszych chęci trudno mu było się przełamać. Mowa o ks. Dawidzie Siwaku, wikariuszu w Bledzewie i odpowiedzialnym za diecezjalną diakonię komunikacji społecznej Ruchu Światło–Życie. – Teatr otworzył mnie na nowe wyzwania, dał mi niesamowitą wolność i swobodę w relacjach z drugim człowiekiem. Wyzwolił we mnie pokłady kreatywności i pobudził do współpracy z innymi – przyznaje ks. Siwak. Ról, w które wcielił się ks. Dawid, było całkiem sporo. Zazwyczaj grał czarne charaktery. – Może to z powodu mojego uroku osobistego – śmieje się ksiądz. – Największym wyzwaniem była dla mnie rola sierżanta Trottera z „Pułapki na myszy”. Miałem do zapamiętania mnóstwo tekstu i imion. W ostatniej, kluczowej scenie, kiedy wyjaśniało się, kim naprawdę jestem, popełniłem błąd we własnym imieniu (śmiech). Dobrze wspominam również małą rólkę w jubileuszowym „Raporcie Zdumienia”, gdzie miałem okazję grać górala, który nie za bardzo kwapił się do roboty. W tej krótkiej scenie bawiłem się postacią do granic możliwości. Na każdej próbie były momenty, w których nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Ale na szczęście podczas premiery udało się pokonać emocje i śmiałem się nie ja, ale publiczność – dodaje. Przygoda teatralna w seminarium miała też wpływ na kapłańskie życie. – W pracy z młodzieżą to właśnie doświadczenie wyniesione z Teatru Zdumienie wyzwoliło we mnie pragnienie robienia czegoś więcej, czasem na przekór przeciwnościom. Choć w Bledzewie nie założyłem teatru parafialnego, to jednak kilka razy przygotowywałem różne scenki i apele, pomagając innym w doskonaleniu gry aktorskiej. Z pewnością to, że pani Kinga Kaszewska-Brawer, nasza reżyser, była wykładowcą fonetyki w seminarium, pomogło mi w prowadzeniu kursów lektorskich w dekanacie. To właśnie w seminarium nauczyłem się dbałości o język ojczysty – podkreśla ks. Dawid.

Nie zakopywać talentów

Inni, jak dk. Dariusz Korolik, właśnie kończą przygodę z Teatrem Zdumienie. – Mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że było to miejsce mojego wzrostu moralnego, ale także duchowego. Atmosfera, jaka panuje w zespole, zawsze była wyjątkowa: to zarazem rodzina, grono przyjaciół, ludzie z pasją. Teatr nauczył mnie pewności siebie, otwartości, a także tego, że pasje należy rozwijać, a podarowanych talentów nie wolno zakopywać w ziemi – tłumaczy diakon. Przez sześć lat swojej obecności diakon zagrał w 12 spektaklach. – Niewątpliwie najlepiej czułem się w roli pana Boyla, czyli starego, zrzędliwego, podobno dystyngowanego, a tak naprawdę gburowatego gościa pensjonatu w spektaklu „Pułapka na myszy” według powieści Agathy Christie. To troszkę mój charakter, więc łatwo było mi się wpasować w tę rolę – śmieje się dk. Dariusz. – Wielką frajdę sprawiły mi jednak role w bajkach, które mieliśmy okazję zagrać. Była to rola Kapcia w „Światełku”, Gekona w „Wężu”, Gołębia w „Dziób w dziób” czy Żyrafy w spektaklu „Brak sensu”. To była świetna okazja, aby nabrać do siebie dystansu, ale także świetnie się bawić – przyznaje. Owoców zaangażowania w teatr jest znacznie więcej. – Te doświadczenia nauczyły mnie przede wszystkim odpowiedzialności za powierzone zadania, otwartości na drugiego człowieka, współpracy i wzajemnego słuchania. Nauczyłem się także przebaczania i bycia z drugim człowiekiem wtedy, gdy mogliśmy dzielić swoje radości, ale też smutki i problemy. To było i jest miejsce, gdzie odkrywałem siebie – mówi dk. Dariusz Korolik.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL