Nowy numer 42/2019 Archiwum

Chciała przyciągnąć nas do Boga

„Dobrze jest spotkać w życiu ludzi zacnych i prawych. Szczęściem jest brać ich serce dla siebie” – to fragment napisu na tablicy obecnej siedziby Caritas i świetlicy środowiskowej w Kożuchowie, w którym niegdyś mieszkała i pracowała Anna Haller.

Siostra gen. Józefa Hallera, nazywanego Błękitnym Wodzem, była najpierw nauczycielką języka polskiego. Początkowo uczyła w założonej przez Hallerów szkole trywialnej w Jurczycach, a później w gimnazjum w Mysłakowicach. Po II wojnie światowej nauczała w Bytomiu i Kluczborku, ale sposób jej pracy oraz poglądy nie podobały się ówczesnym władzom, więc otrzymała zakaz uczenia w szkołach na terenie Śląska. 70 lat temu trafiła do Kożuchowa, gdzie do 1960 r. była katechetką i organizatorką życia narodowego i religijnego.

Przymusowe przenosiny

Opis życia i fragmenty wspomnień Anny Haller możemy znaleźć w książce „Nogi bolą, ale uczę…”. Tak opisała swoje przymusowe przenosiny na Ziemie Zachodnie: „Kuratorium w Katowicach uznało mnie za inicjatorkę rokoszu antyrosyjskiego i z końcem roku szkolnego zostałam usunięta ze wszystkich szkół województwa śląskiego. Nie pomogła interwencja w Katowicach, gdzie wizytator powiedział mi, że mój wiek – przeszło 70 lat – nie pozwala na dalszą pracę nauczycielską (…). W naszej szkole w Kluczborku katechetą był ksiądz jezuita, który mi poradził, abym pojechała do Wrocławia, bo w tej diecezji brakuje księży i katechetów”. Po powrocie z sanatorium, 15 września 1948 roku, Anna Haller dostała pracę katechetki w siedmioklasowej szkole mieszanej w Kożuchowie. „Było to jedyne stanowisko możliwe do objęcia przeze mnie, gdyż w tej szkole miałam przeszło 30 godzin nauki religii w jednym budynku. Natomiast inne proponowane mi miejscowości, w których brakowało katechetki, wymagały dojazdu do kilku szkół. Kożuchów należy dzisiaj do woj. zielonogórskiego, do diecezji wrocławskiej. Przez trzy lata uczyłam tam na etacie państwowym po dwie godziny tygodniowo w szesnastu klasach. Miałam tam dobre i miłe stosunki…”.

W obronie Kościoła

Katechetka w Kożuchowie przekonała się, że nie były to czasy sprzyjające pedagogom takim jak ona. „Z początkiem roku 1951 miała miejsce konferencja nauczycielska w Nowej Soli. Odczytano referat szkalujący papieża i polecono nam, nauczycielom z całego powiatu, głosować, że papieże zawsze występowali przeciwko Polsce. Choć nie byłam przygotowana do repliki, musiałam odpowiedzieć, przytaczając znane mi fakty opieki Kościoła nad Polską. Nie wiem, czy właśnie ta sprawa czy też wystąpienie kolegi nauczyciela-harcerza przeciwko mnie spowodowało, że już na następny rok nie dostałam etatu państwowego jako nauczycielka w tej szkole” – czytamy we wspomnieniach pani Anny. Nie podano żadnych zarzutów, tylko wyrok. Na szczęście proboszcz postarał się, aby katechetka mogła uczyć poza szkołą. „Od tamtej pory przestałam już należeć do kuratorium szkolnego, a jedyną moją władzą stał się Kościół. Kobiety, które przyszły do księdza proboszcza, prosiły, by mnie zatrzymał w Kożuchowie, więc chętnie udzielił mi dożywotniego prawa mieszkania w budynku parafialnym. Jest to dom z XV wieku, zbudowany z kamienia, o dużych pokojach, a jeszcze większych sieniach. Miałam więc gdzie gromadzić dzieciarnię i urządzać przedstawienia. Pamiętam jak dziś, że największą popularnością cieszyły się jasełka” – snuła wspomnienia pani Haller.

Wpajała miłość do Boga i Ojczyzny

Swoją katechetkę w książce wspominają mile jej uczniowie, m.in. Antonina Krumholc z domu Fedorowicz: „Panią Annę poznałam jeszcze w szkole podstawowej, jako nauczycielkę religii. Zapamiętałam ją nie tylko jako katechetkę, ale również oddaną opiekunkę dzieci i młodzieży poza godzinami lekcyjnymi. Po niedługim czasie założyła zgromadzenie dziewcząt o nazwie Sodalicja Mariańska, a także dla dzieci o nazwie Krucjata Eucharystyczna, do której należałam. W godzinach popołudniowych spotykaliśmy się w domu pani Anny, który był przepełniony dziećmi. Obdarzała nas swoją wielką troską i serdecznością, stwarzając dobre warunki rozwoju” – przywołuje w książce pani Antonina i kontynuuje: „Starała się nam wpajać miłość do Boga i Ojczyzny, opowiadając historię Polski. Organizowała piesze wycieczki na łono natury, przeważnie do lasu lub na wieś do pobliskich kościołów. Chcąc bardziej przyciągnąć nas do Boga, przypominała nam o uczestnictwie we Mszach Świętych, Nieszporach, pierwszych piątkach miesiąca, Różańcu, Roratach i nabożeństwie Drogi Krzyżowej w okresie Wielkiego Postu”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL