Nowy numer 33/2019 Archiwum

Panie, co Ty chcesz, żebym robił?

Jedni chcieli być księżmi już od dzieciństwa i swoje pierwsze nabożeństwa „odprawiali” dla kolegów i koleżanek. Innym nawet po maturze przez głowę nie przeszła myśl o kapłaństwie. Dziś jednak razem stają przy ołtarzu, aby przyjąć święcenia.

Swoje powołanie odkrywał już od dzieciństwa, ale zawsze było coś ważniejszego. – Podejmowałem studia, pracę i próbowałem poukładać sobie życie według moich pomysłów – wyjaśnia dk. Dariusz Korolik z parafii pw. MB Różańcowej w Jasieniu.

– Jednak w pewnym momencie coś wewnętrznie zaczęło mnie przynaglać, abym podjął drogę powołania do kapłaństwa. Pomógł mi bardzo cytat, który zamieściłem na swoim obrazku prymicyjnym: „Bóg jest miłością. Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk (1 J 4,14–16). A więc ogromną siłę na podjęcie przeze mnie decyzji o wstąpieniu do seminarium miało słowo Boże, które zresztą prowadziło mnie przez formację seminaryjną. Wielki udział w odkrywaniu mojego powołania mieli księża wikariusze pracujący w mojej parafii oraz inni kapłani. Niewątpliwie w rozeznaniu tej drogi pomógł mi Ruch Światło–Życie, który kształtował moją wiarę i człowieczeństwo, moją dojrzałość. Wiele zawdzięczam także temu, że byłem ministrantem. Przy ołtarzu wzrastałem w bliskości Boga, aż do momentu ostatecznej decyzji i podjęcia drogi powołania – dodaje.

Prośba chłopaka do Maryi

Od dziecka bardzo lubił chodzić na Mszę św. – Podobała mi się liturgia, śpiew ludzi i modlitwy. Tak bardzo, że zacząłem codziennie chodzić do kościoła na wszystkie Msze św. i nabożeństwa, jakie tylko były odprawiane. W domu natomiast bawiłem się w księdza, odprawiając mszę wspólnie z kolegami i koleżankami z sąsiedztwa – wspomina z uśmiechem dk. Wojciech Żabiński z parafii pw. Nawiedzenia NMP w Klenicy. – Moją dziecięcą gorliwość dostrzegł ówczesny proboszcz ks. Dionizy Łyduch, który zaprosił mnie do bycia ministrantem jeszcze przed Pierwszą Komunią Świętą. On był moim duchowym przewodnikiem, a także wzorem gorliwości kapłańskiej, jaką mi imponuje do dziś – dodaje. W odkrywaniu powołania ważną rolę odegrały rekolekcje powołaniowe w Paradyżu i Piesze Pielgrzymki Rolników z Klenicy na Jasną Górę. – Pragnienie bycia kapłanem było już nie tylko dziecięcą zabawą, ale coraz bardziej gorliwą odpowiedzią na wołanie Pana. Pamiętam, jak w 2003 r. do Klenicy przybyła cudowna figura Matki Bożej Klenickiej z Otynia. Wtedy jako już 12-letni chłopiec chciałem ją bardzo dotknąć. I udało mi się! Przecisnąłem się pomiędzy księżmi i dotknąłem figury, prosząc Matkę Bożą, bym został księdzem. Dziś wiem, że wysłuchała tego dziecięcego wołania, jest ciągle obecna na mojej drodze powołania – mówi z przejęciem dk. Wojciech. – W końcu nadszedł czas matury i potwierdzenie decyzji, jaką nosiłem w sercu od dawna. Jestem bardzo wdzięczny rodzicom, wielu kapłanom i siostrom zakonnym oraz osobom świeckim, jakich Bóg stawiał na mojej drodze, że swoim słowem i życiem pomagali mi odkryć powołanie – dodaje.

Cegiełki powołania od kapłanów

Księdzem od zawsze chciał być dk. Bartosz Warwarko z parafii pw. św. Anny w Jordanowie. – Już jako chłopiec chciałem sprawować Eucharystię. Fascynowało mnie wszystko, co działo się przy ołtarzu. Zostałem ministrantem i przez lata mojej posługi odkrywałem, że Pan Bóg jest dla mnie ważny, a kapłaństwo jest piękną służbą – zwierza się diakon. Ważnym etapem na drodze rozeznania powołania był Ruch Światło–Życie, w którym rozwijał wiedzę o liturgii. – Tak zbliżałem się do Boga, a także odkrywałem, że inni ludzie, tacy jak ja, potrzebują kapłanów, którzy będą im służyli sakramentami – tłumaczy dk. Bartosz. – Nieocenionym miejscem mojego rozeznawania powołania była parafia. W niej, jak w zwierciadle, mogłem przyglądać się, czy chcę żyć w taki sposób. Każdy z księży wniósł jakąś cegiełkę do mojego powołania, zwłaszcza jeden z księży proboszczów ukazał mi, że można prawdziwie kochać Boga, Kościół, być blisko drugiego człowieka i zarażać innych radością. To sprawiło, że odważyłem się pójść do seminarium – dodaje.

Dziecięce marzenia wprowadzone w życie

Od dziecka chciał zostać księdzem. – W wieku pięciu lat rysowałem kościół i stojącego przy wejściu księdza. Tego duchownego podpisywałem swoim imieniem i nazwiskiem – uśmiecha się dk. Rafał Witkowski z parafii pw. św. Mikołaja w Skwierzynie. – Myśl o kapłaństwie zniknęła w czasie nastoletnim, a właściwie stała się ukryta i wewnętrzna. Myślałem o studiach politechnicznych, ale zarazem coś mnie ciągnęło do szczególnej posługi w Kościele, w którym szukałem swojego miejsca – opowiada. W wieku 15 lat został ministrantem, a w czasie liceum modlił się o dobry wybór drogi życiowej. – Prosiłem Pana Boga, żeby pozwolił mi odkryć, jak ma wyglądać moje życie. Rok przed maturą w czasie lekcji w szkole przyszła mi bardzo czytelna myśl, że uciekam przed decyzją o zostaniu księdzem – przyznaje szczerze diakon. – Wtedy doświadczyłem, że głos powołania jest we mnie bardzo silny. Podjąłem decyzję, że chcę być tym, który prowadzi ludzi do Pana Boga. Wiedziałem, że najlepszą drogą dla mnie będzie wstąpienie do seminarium duchownego. I tak też się stało. A czas formacji w seminarium stał się dla mnie mocnym odkryciem miłości Pana Boga i piękna wspólnoty Kościoła – dodaje.

W sercu głos Boga

Nie wszyscy jednak myśleli o kapłaństwie od dzieciństwa. Diakon Tomasz Westfal z parafii pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze został wychowany w rodzinie praktykującej. – Nigdy nie buntowałem się, kiedy mama zabierała mnie oraz moją siostrę do kościoła – podkreśla diakon. – Przełom w mojej relacji do Pana Boga nastąpił w wieku młodzieńczym. W pewnym momencie poczułem pragnienie coraz częstszego chodzenia do kościoła. Nie wystarczała mi już niedzielna Msza św. Brałem udział w różnych spotkaniach modlitewnych, np. na Lednicy, podczas Dni Młodych itd. Ważną rolę w moim życiu z Panem Bogiem miały też piesze pielgrzymki na Jasną Górę – dodaje. W pewnym momencie pojawiło się pytanie, które zadał sobie również św. Franciszek z Asyżu: Panie, co Ty chcesz, żebym robił? Jakie zadanie dla mnie przygotowałeś? – Stawiając sobie te dwa pytania, ukończyłem szkołę średnią. Jednak do seminarium nie wstąpiłem od razu po maturze. Poszedłem na studia do Poznania, gdzie cały czas słyszałem w sercu głos Boga: „Pójdź za Mną!” – zaznacza dk. Tomasz. – Nie chcąc opierać się tak silnemu wezwaniu, jakie Chrystus do mnie kierował, skończyłem studia pierwszego stopnia i złożyłem dokumenty w seminarium. Od tego momentu cały czas pragnąłem kapłaństwa, które stawało się moją pasją – mówi.

Jak długo będziecie się wahać?

Nawet po maturze obecnemu dk. Marcinowi Krzyżanowskiemu z parafii NSPJ w Gorzowie Wlkp. nie przeszła przez głowę myśl o kapłaństwie. – Szukałem swojego miejsca w życiu. Skończyłem studia i rozpocząłem pracę – opowiada dk. Marcin. – W 2007 r. trafiłem na rekolekcje odnowy życia chrześcijańskiego, po których zacząłem przychodzić na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Poznałem wtedy wielu ludzi, dla których Pan Bóg jest kimś bliskim. To mnie inspirowało i niosło. Coraz bardziej poznawałem Boga i Jego miłość, zaangażowałem się w życie mojej parafii – dodaje. W 2009 r. został nadzwyczajnym szafarzem Komunii. – Było to dla mnie niesamowite doświadczenie bliskości Jezusa. Był jednak w moim życiu ciągle pewien brak i niedosyt. Zastanawiałem się, jakie jest moje życiowe powołanie. Szukałem odpowiedzi, modliłem się w tej intencji, ale nie potrafiłem podjąć decyzji – przyznaje szczerze. – Przeczytałem książkę o rozeznawaniu powołania do kapłaństwa. Po tej lekturze byłem już prawie przekonany, że chcę zostać księdzem. Ale zastanawiałem się, czy mam do tego powołanie. Wyruszyłem więc na pielgrzymkę do jednego z sanktuariów maryjnych. Odprawiłem nowennę do św. Teresy z Lisieux z prośbą o pomoc w rozeznaniu. W drodze powrotnej, jeszcze będąc daleko od domu, niespodziewanie spotkałem trzech neoprezbiterów i diakona z naszej diecezji. Dzień później byliśmy razem na Mszy św. Zapamiętałem słowa z pierwszego czytania, które wtedy padły: „Jak długo będziecie się wahać na obie strony? Jeśli Pan jest prawdziwym Bogiem, Jemu służcie”. Wiedziałem już, co robić – mówi.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL