Nowy numer 46/2018 Archiwum

Buki, moje buki

Gdyby Pan Bóg postanowił spędzić wakacje na ziemi, z pewnością na wypoczynek wybrałby Bukowinę – tak głosi powiedzenie z czasów monarchii austro-węgierskiej.

Za tym miejscem tęskni Regina Buganik ze Stanowa, która przyszła na świat w miejscowości Dunawiec w 1926 roku na Bukowinie. – Pięknie tam było, dookoła góry. Ludzie wtedy dużo śpiewali i grali na instrumentach. Niepotrzebne było radio, wystarczyło otworzyć okno – wspomina z uśmiechem pani Regina i dodaje:

– Kiedyś było biednie, ale wesoło. A teraz jakoś smutniej na świecie, bo nikt nie zaśpiewa. Skąd górale czadeccy na naszych terenach? Przyjechali po II wojnie światowej z Bukowiny. To kraina historyczna leżąca pomiędzy Karpatami Wschodnimi a środkowym Dniestrem. Obecnie dzieli się na Bukowinę Północną, należącą do Ukrainy, i Bukowinę Południową, należącą do Rumunii. To właśnie tam w 1803 roku we wsi Kaliczanka na przedmieściu Czerniowiec osiedlili się pierwsi górale czadeccy. Z czasem założyli swoje wsie: Baniłów, Dawideny, Pankę, Dunawiec, Laurenkę. Trzeba dodać, że górale na Bukowinę przywędrowali z okręgu czadeckiego leżącego na pograniczu śląsko-słowackim. Na początku XIX wieku doszło tam do przeludnienia, dlatego górale wywędrowali aż na Bukowinę.

Swojski proboszcz

Z Bukowiną wiąże się wiele wspomnień pani Reginy. Dom, szkoła i kościół. W pamięć zapadł jej ks. Witold Hadziewicz, który objął opieką duszpasterską rodaków na Bukowinie w Rumunii. „Tam od listopada 1939 do 19.03.1946 niezwykle ofiarnie duszpasterzował zarówno wśród Polaków, jak i katolickich Rumunów w Dunawcu (ok. 5000 osób). Zamieszkał w Baniłowie n. Seretem (obecnie na Ukrainie). Stąd dojeżdżał do Dawiden, należących do parafii Augustendorf, do Buczyny, Czudyna, Dolnych Piotrowców, Górnych Piotrowców, Laurenki, Nowej Huty i Starej Huty. Oprócz pracy duszpasterskiej organizował także polskie szkoły i spieszył z pomocą materialną (…). Ta część pracy skończyła się w czerwcu 1940 roku po agresji sowieckiej na Bukowinę” – czytamy na stronie internetowej pallotynów. Kapłan pracował z wielkim poświęceniem w trudnych warunkach wojny, a po jej zakończeniu opiekował się Polakami zmierzającymi na Ziemie Zachodnie. Był też krótko proboszczem w Drągowinie. – Ks. Hadziewicz był swojski i bardzo dobry – przyznaje pani Regina.

Kolorowe Dziordany

Pani Regina do dziś kultywuje bukowińskie tradycje. Do Stanowa trafiła z całą rodziną w 1946 roku w grupie repatriantów. Zostali osiedleni w sąsiadujących wsiach. To dało szansę na kultywowanie tradycji w zupełnie nowych warunkach kulturowych. Stanowianka stale współpracuje w Muzeum Etnograficznym w Ochli, bierze udział w jarmarkach, festynach i przeglądach lokalnej twórczości. Niedawno była gościem warsztatów zorganizowanych dla dzieci i młodzieży „Ginące zawody i umiejętności”. W ich trakcie prezentowano prace gospodarskie, prace domowe, rzemiosła, a także rękodzieło, na przykład hafciarstwo, koronkarstwo, makatki, gobeliny czy wyrób biżuterii. To ostatnie można było podejrzeć u pani Reginy. Jej koralikowe ozdoby są niezbędnym elementem tradycyjnego stroju bukowińskiego. Do wyrobu biżuterii, o której mówi, potrzebne są drobne, kolorowe koraliki, agrafki i mocna nitka. Pani Regina przywiozła z rodzinnych stron także inne „pamiątki”. W jej domu nie zapomniano o zwyczajach i tradycjach, także o pieśniach, które stanowianka wciąż chętnie śpiewa: „Buki, moje buki, uż mi nie szumicie. Smutno mi za wami, całe moje życie. Hej, całe moje życie”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy