Nowy numer 42/2018 Archiwum

Z różańcem na rolkach

Pieszo, rowerem, autokarem, a może w jeszcze inny sposób. W wakacyjnym cyklu zapraszamy do pielgrzymowania, które trwa przecież przez całe życie.

To, że przejechałem na rolkach tyle kilometrów i dojechałem na Jasną Górę, to sprawka Ducha Świętego. Było ciężko, ale udało się – mówi z uśmiechem Łukasz z Zielonej Góry.

Odważna decyzja

Łukasz Kaszubski na Jasną Górę pojechał na rolkach. Ale po kolei. Zielonogórzanin kupił sobie rolki wiosną zeszłego roku. – Chciałem nauczyć się jeździć, żeby być bardziej aktywnym, po prostu trochę się poruszać. I spodobało mi się – przyznaje mężczyzna. – Niedługo potem zobaczyłem na profilu facebookowym mojej szwagierki informację o pielgrzymce rolkowej z Wrocławia do Częstochowy i od razu uznałem to za świetny pomysł. Zimą trochę o tym zapomniałem, ale wiosną pomysł odżył, i jak tylko ruszyły zapisy, wpisałem się na listę – dodaje. Łukasz przyznaje, że miał obawy, i to spore. – Na rolkach wbrew pozorom nie jeździ się tak łatwo, a tym bardziej na takiej długiej trasie. I pomimo decyzji o uczestnictwie pokonanie tylu kilometrów wydawało mi się bardzo abstrakcyjne. Obawy nie opuszczały mnie aż do samego rozpoczęcia pielgrzymki – mówi.

Godzinki w drodze

Mimo obaw Łukasz oczywiście cały czas trenował, aby jak najlepiej się przygotować. – W informacjach o pielgrzymce było napisane, że jeśli trzy razy w tygodniu ktoś przejedzie po 15 km, to się nadaje. Oczywiście podstawą w jeździe na rolkach jest też hamowanie. Na przykład trzeba było umieć rozpędzić się do prędkości 25 km/h i zahamować na odcinku kilku metrów. To dla początkującego rolkarza wcale nie taka łatwa sprawa – mówi szczerze Łukasz i dodaje: – Starałem się to wszystko ćwiczyć, ale wizja pokonania prawie 80-kilometrowego odcinka za jednym razem wciąż mnie przerażała. Dopiero po pierwszym dniu pielgrzymki poczułem, że dam radę. Organizacja dnia na pielgrzymce rolkowej jest podobna jak na pieszej czy rowerowej. Wczesne wstawanie, Msza św., modlitwa, a potem w drogę. – Jeździliśmy 10–20 km i przerwa – na obiad, konferencję, albo na modlitwę. I potem dalej następny odcinek. Godzinki i Różaniec również odmawialiśmy w drodze. Oczywiście skupienie się na modlitwie było dużo łatwiejsze dla wprawnych rolkarzy, którzy jazdę mają już we krwi – przyznaje pielgrzym. I dodaje: – Jechaliśmy średnio z prędkością 12–15 km/h, a to dla doświadczonego rolkarza jest raczej tempo spacerowe. W trakcie całej pielgrzymki wydarzył się jeden wypadek. Dziewczyna wywróciła się i niestety trafiła na szycie do szpitala, bo nie miała ochraniaczy na łokciach – opowiada.

Czuć było Boga

Pielgrzymi na szlak wyruszyli 30 czerwca. Mieli do pokonania cztery etapy. Pierwszy – 55 km do Bierutowa, drugi – 78 km do Kluczborka, trzeci również 78 km, ale tym razem do Kamyka, i czwarty – 13 km na Jasną Górę. Łącznie 221 km. Pierwsze kilometry dodały wiary we własne umiejętności, ale już kolejne były lekcją pokory i nie zabrakło kryzysów. – Pielgrzymka na rolkach jest wyczerpująca. Drugiego i trzeciego dnia na postojach zdejmowałem rolki, kładłem się na trawie i zasypiałem. Musiałem się przespać 15 minut, żeby się zregenerować. Kilka razy, podjeżdżając pod wysokie wzniesienie, myślałem, że nie ujadę ani metra więcej. Pewnego razu już miałem dość i oglądałem się tylko, czy w samochodzie za nami jest wolne miejsce, bo chciałem choć trochę podjechać, ale nie było i musiałem jechać dalej. Myślałem, że zaraz padnę, aż tu nagle koniec podjazdu i nagroda. Piękne słońce, piękne widoki i długi zjazd, po prostu się leciało i odpoczywało. Wtedy czuliśmy Ducha Świętego. Mówili o tym wszyscy – podkreśla Łukasz. – Na tej pielgrzymce rolkowej można spotkać Boga dość mocno i intensywnie. Ja osobiście przyznam, że się nawróciłem i na pewno ta pielgrzymka dała mi bardzo dużo. Wcześniej chodziłem do kościoła, ale tak blisko Boga nigdy nie byłem. Oczywiście moment dojechania na Jasną Górę trudno opisać słowami. – Czuć było Boga! Super się zgrało, że moja żona Joanna przyjechała z dziećmi na nasz wjazd. Mieliśmy Mszę św. przed samym obrazem. Człowiek tylko żałował, że to już koniec. Oczywiście za rok jadę. I jeżeli ktoś ma chęć, to zapraszam serdecznie – zachęca zielonogórzanin.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy