Nowy numer 34/2019 Archiwum

Gdy spotkasz siostrę, pochwal Boga

Za młodu lubiła poszaleć, założyć kolorową sukienkę i pójść na prywatkę ze znajomymi. Ale ani przez moment nie żałuje, że teraz nosi habit, welon na głowie i obrączkę na znak miłości do Jezusa.

Z matką generalną Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety spotykam się w Żarach, choć na co dzień mieszka przy Via Nomentana w Rzymie. Ale stolica polskich Łużyc to jej rodzinne miasto. Siostra Maria Samuela Werbińska, matka generalna zgromadzenia sióstr elżbietanek, przyjechała do swojej mamy na krótki urlop.

Wy w trumnach śpicie?

To właśnie tutaj, w kościele pw. Wniebowzięcia NMP, wszystko się dla niej zaczęło. – To od początku była moja parafia. Bardzo mile wspominam mojego proboszcza, śp. ks. Tadeusza Demela, który towarzyszył w moim dzieciństwie i późniejszych latach. To był niesamowicie święty człowiek. Cała parafia była wtedy rozmodlona, rozśpiewana… To miało ogromny wpływ na mój rozwój – wyjaśnia s. Maria Samuela Werbińska. Siostra szkołę podstawowa skończyła w Żarach, w Sulechowie uczyła się w studium wychowania przedszkolnego, a na studia pojechała do Poznania. – W 1978 roku zaczęłam studiować historię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Byłam na roku z Markiem Jurkiem. To był czas Solidarności i okupacyjnych strajków studenckich, w których brałam udział, bo zależało nam na ojczyźnie i wolności – opowiada. Do klasztoru wstąpiła w 1981 roku, po trzecim roku studiów. Nikt z jej przyjaciół nie wiedział, że jest postulantką. – Obroniłam magisterkę na krótko przed obłóczynami i rozpoczęciem nowicjatu. Jak ludzie z mojego roku dowiedzieli się o tym, to zadawali niesamowite pytania np.: „Wy w trumnach śpicie?”, „A wy możecie się śmiać?” – wspomina z uśmiechem siostra.

Czekałam na ciebie

Powołanie przyszło jednak z czasem. Najpierw chciała zostać nauczycielką, dopiero na trzecim roku studiów pojawiła się myśl o zakonie. – Nawet zapytałam pewnego kapłana, czy nie zna jakiegoś zakonu, który pomaga ubogim. Ten ksiądz dał mi adres klasztoru na ul. Łąkowej 1 w Poznaniu, do elżbietanek. To pomaganie wzięło mi się z młodych lat, bo mama zawsze prosiła nas, abyśmy nosiły obiady samotnym paniom. Po pierwszym semestrze pomyślałam, że pójdę na zwiady. Pamiętam, że drzwi otworzyła mi uśmiechnięta s. Maria Consolata, która powiedziała do mnie: „Czekałam na ciebie”. Zaraz potem przyszła mistrzyni s. Seweryna i zaprosiła mnie na rozmowę. W jej trakcie zdecydowałam się, że wstąpię do klasztoru – wspomina matka generalna. Miała jednak problem. Jak o tym powiedzieć w domu? – Po przyjeździe z akademika poszłam do mamy i zapytałam: „Mamo, co byś powiedziała, gdyby któraś z twoich córek wstąpiła do klasztoru?”. Odpowiedziała: „Ucieszyłabym się”. – Wiedziałam jednak, że będzie problem z ojcem, i powiedziałam mu o moim powołaniu dzień przed pójściem do klasztoru. Wściekł się i nie odzywał się do mnie przez dziewięć miesięcy, cały czas licząc, że zmienię zdanie. Dopiero po tym czasie zapytał mamę, gdzie jestem, i oboje do mnie przyjechali – opowiada. Śluby wieczyste złożyła 6 sierpnia 1988 roku. – To był okres przemian ustrojowych w Polsce. Po 1989 roku państwo zaczęło zwracać siostrom placówki edukacyjne. Już w 1989 roku zgromadzenie otrzymało przedszkole w Krotoszynie, a że miałam odpowiednie kwalifikacje, to powołano na mnie na dyrektora tej placówki. Po dwóch latach poszłam z taką samą misją do Leszna, a potem miałam iść do Zielonej Góry, ale przyjechała matka generalna i powiedziała, że potrzebuje sekretarki. I tak w 1994 roku zaczęła się moja rzymska przygoda. Najpierw pracowałam jako sekretarka generalna, później, podczas kapituły w 1998 roku, zostałam radną generalną, a w 2004 roku rozpoczęłam posługę jako przełożona generalna – opowiada siostra.

Szpital, stołówka i przedszkole

To nie lada odpowiedzialność. Obecnie zgromadzenie liczy 1200 sióstr, które pracują w 19 krajach. – To dziesięć prowincji, a do tego jeszcze jeden region i placówki podlegające bezpośrednio pod dom generalny – wyjaśnia s. Samuela, która koordynuje działalność całego zgromadzenia. To mnóstwo obowiązków, chociażby organizacja międzynarodowych spotkań formacyjnych, troska o młodzież elżbietańską i nowe powołania oraz wiele codziennych spraw administracyjnych. – Moim głównym zadaniem jest wizytowanie naszych placówek na całym świecie. Żyję na walizkach i ciągle jestem w drodze – uśmiecha się siostra i zaraz dodaje: – Ale przecież każdy z nas jest w drodze do Domu Ojca. Zgromadzenie, któremu patronuje św. Elżbieta, powstało w 1842 z inicjatywy czterech młodych mieszkanek Nysy: Marii i Matyldy Merkert, Franciszki Werner i Klary Wolff, które należały do III Zakonu św. Franciszka i były zdecydowane służyć chorym oraz ubogim. – Pierwszym ich zadaniem była pielęgnacja ubogich chorych w ich własnych domach, ale jeszcze za życia założycielek było widać rozwój charyzmatu i siostry rozpoczęły pracę szpitalach oraz w ochronkach – wyjaśnia matka generalna. – Dzisiaj to z jednej strony posługa na rzecz człowieka cierpiącego i chorego. To wyraża się przede wszystkim w pracy w szpitalach, w domach dla ludzi starszych czy w hospicjach. A z drugiej strony to pomoc dla młodego człowieka i troska o religijne wychowanie najmłodszego pokolenia. Siostry prowadzą wiele przedszkoli, domów dziecka, katechizują. Oprócz tego oczywiście pracują w instytucjach kościelnych, prowadzą domy pielgrzymów, a także są zakrystiankami lub organistkami. Wszystko zależy od zapotrzebowania i przygotowania sióstr – dodaje. Ta posługa jest też często związana z sytuacją polityczną danego kraju. – Przykładowo w Nowosybirsku w Rosji prowadziliśmy do niedawna dom dziecka, ale zaczęto je redukować, szczególne te katolickie, i musiałyśmy zamknąć naszą placówkę. Ale jedne drzwi się zamykają, a inne otwierają. I obecnie siostry prowadzą tam m.in. stołówkę dla ludzi biednych – wyjaśnia s. Maria Samuela. – Wciąż podejmujemy nowe wyzwania. Siedem lat temu otworzyłyśmy domy w Afryce. Prowadzimy chociażby szpital w ubogiej części Tanzanii. Mamy tam oddział dla chorych na malarię, porodówkę i od roku chirurgię – dodaje.

Nie można tylko narzekać

Podobnie jak inne zgromadzenia, także elżbietanki mają mniej powołań niż jeszcze 20–30 lat temu. – Jest kryzys powołań w Kościele i trzeba to odważnie powiedzieć. Na pewno to wynik ogromnego zeświecczenia rodzin, społeczeństwa i w ogóle codziennego życia ludzi. Budzenie wiary w ludziach to wielkie zadanie dla nas, sióstr, ale też każdego człowieka wierzącego – przekonuje siostra. – Jest mniej powołań, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Teraz mamy nowe powołania, chociażby w Brazylii czy w Afryce. W Polsce oczywiście też się pojawiają. Siostry mówią, że często dziewczyny chciałyby wstąpić, ale boją się decyzji na zawsze. Potrzeba modlitwy w ich intencji, ale też musimy wspierać młodych, którzy tracą odwagę. Jestem wrogiem ciągłego narzekania, które sprawia, że człowiek skupia się tylko na sobie. Trzeba widzieć to, co pozytywne, i dziękować Bogu za każdy dar. A tych radości jest naprawdę wiele. Chociażby siostry z Wietnamu, które są w naszej placówce w Norwegii. Marzy nam się otwarcie placówki w ich rodzinnym kraju – dodaje. Każdej dziewczynie, której chodzi po głowie droga życia konsekrowanego, siostra radzi podjęcie ryzyka, aby potem nie żałowała, że nie spróbowała. – Gdybym miała wybierać drugi raz, wybrałabym tak samo. Naprawdę jestem szczęśliwa – przyznaje matka generalna. – Tę radość powołania widzę też u sióstr, które posługują z ogromnym poświęceniem i wkładają wiele serca w prowadzenie przeróżnych dzieł. Gdy więc spotkamy siostrę, to nie śmiejmy się, nie drwijmy, nie odwracajmy oczu, a pochwalmy Pana Boga – prosi na zakończenie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL