Nowy numer 49/2018 Archiwum

Ona nieustannie mnie wspiera

Pieszo, rowerem, autokarem, a może w jeszcze inny sposób. W wakacyjnym cyklu zapraszamy do pielgrzymowania, które trwa przecież przez całe życie.

Najpierw rowerem, a niedługo potem piechotą na Jasną Górę? I to tylko w jedne wakacje. Czemu nie?! To dla katechetki Agaty Mirosławy Markiewicz ze Strzelec Krajeńskich nie pierwszyzna. Tak robi już od kilku lat i nie wyobraża sobie, aby mogło być inaczej. – Lubię być w drodze! – przyznaje katechetka.

U Maryi i św. Józefa

Rowerem do Czarnej Madonny Agata jedzie w pielgrzymce rowerowej z rodzinnych Strzelec Krajeńskich. W tym roku była to jubileuszowa pielgrzymka. Już 30.! Pątnicy odwiedzają jednak nie tylko sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Już pierwszego dnia są u Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w sanktuarium rokitniańskim. – Niestety, w tym roku musiałam opuścić pierwszy dzień, ale Rokitno to moja wyjątkowa oaza, do której często wracam. Dojechałam dopiero na apel maryjny w Międzychodzie. Po drodze zgarnęłam koleżankę, która przyjechała nad ranem z Holandii, gdzie pracuje. Czy to nie fascynujące, że ludzie planują sobie urlop i cały rok czekają na pielgrzymkę? – pyta retorycznie Agata. Pątnicy na rowerach zajeżdżają też do sanktuarium maryjnego w Licheniu, gdzie znajduje się kopia obrazu Matki Bożej z Rokitna. – Wyjeżdżaliśmy bardzo późno, a to dlatego, że mieliśmy zwiedzanie z panią przewodnik. Genialna babeczka! Miałam nie iść, bo Licheń zeszłam już wzdłuż i wszerz, ale powiem szczerze, że się opłacało. Opowiedziała nam różne historie związane z budową sanktuarium i tutejszymi objawieniami – opowiada katechetka. I w końcu nadszedł upragniony cel – Jasna Góra. Oczywiście wjazd był uroczysty. – Najpierw księża, liderzy i reszta pielgrzymów. Wszystko z balonami wypełnionymi helem i dwoma balonami w kształcie liczby 30. Tak właśnie wjechaliśmy na Jasną Górę i tak przywitaliśmy Matkę Bożą. Jak zwykle łezka kręciła się w oku. Potem tradycyjne leżenie krzyżem i wypuszczenie balonów w niebo – wspomina niedawne wydarzenia strzelczanka. – A, zapomniałabym o Kaliszu, gdzie jest sanktuarium św. Józefa. Tam też się zatrzymujemy. Naprawdę polecam odwiedzić to miejsce. Początki sanktuarium sięgają XII wieku i odnotowano tam cuda za wstawiennictwem św. Józefa. Jest jednym ze świętych, do którego częściej się odzywam. Poza tym był opiekunem Zbawiciela i warto się do niego modlić nie tylko w sprawach rodzinnych.

Droga to też upadki

Agata piechotą do Czarnej Madonny chodzi już od kilku lat z pielgrzymką głogowską. Dlaczego najpierw jedzie rowerem, a potem jeszcze idzie piechotą? – Lubię pielgrzymować i poznawać ciekawe miejsca, a Jasna Góra jest dla mnie miejscem szczególnym. Z jednej strony cieszę się, że nie mieszkam w Częstochowie, bo wpadłabym w rutynę, a tak zdążę zatęsknić za tym miejscem i wtedy chcę być tam jak najczęściej – uśmiecha się. Pątniczka podkreśla, że klimat pielgrzymowania można poczuć zarówno jadąc rowerem, jak i podążając pieszo. – Ludzi z pielgrzymki traktuję jak swoją rodzinę – podkreśla i kontynuuje: – Nie wyobrażam sobie wakacji bez pielgrzymki. Wspólne śpiewy, Różaniec, Msza św., Apele Jasnogórskie. Te dwie pielgrzymki to czas regeneracji duchowej i ładowania akumulatorów na później. Agata to typ podróżnika i długo w domu nie usiedzi. Oczywiście czasem przychodzi też lekcja pokory. – Pielgrzymka to również własne upadki. Tak przynajmniej było rok temu na pieszej pielgrzymce. Było mi przykro, ale moje nogi nie wytrzymały i wsadzili mnie do auta. Pierwszy raz mi się to przydarzyło! – przyznaje szczerze Agata. – Uczyłam się znosić nie tylko ból, ćwiczyłam też swoją cierpliwość, a także uczyłam się, jak przyjmować porażki, bo przychodzi mi to z trudnością. Bo nikt chyba nie lubi przegrywać… – dodaje. Pielgrzymowanie to też szczególna relacja z Maryją. – Dwa lata temu ze względu na Światowe Dni Młodzieży pielgrzymka odbyła się tydzień wcześniej niż zawsze. 16 lipca przyjęłam szkaplerz karmelitański i poprosiłam o. Marcina o nałożenie. Od tamtego czasu jestem jeszcze bardziej związana z Maryją. Oczywiście bywa różnie, są wzloty i upadki, ale widzę, jak Ona nieustannie mnie wspiera z jednej strony na szlaku, a z drugiej w życiu codziennym. Więc jak ja mam do Niej nie iść, skoro ciągle mnie do siebie przyciąga? – mówi ze szczerym uśmiechem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy