Nowy numer 41/2019 Archiwum

Chcą przywieźć dom

Swoje domostwa już dawno stracili, ale Polesie mają wciąż w sercu. Dlatego też choć jego kawałek chcą przenieść tutaj, i to dosłownie!

Co przekazali mi rodzice? Oprócz wiary i przynależności do narodu, żeby nie załamywać się i nie szukać wykrętu, aby czegoś nie zrobić, ale sposobu, jak to zrobić – mówi Eugeniusz Niparko z Białkowa k. Cybinki.

Chleb wydzierali bagnom

Ostatni raz w rodzinnych stronach Eugeniusz Niparko był w czerwcu. – Mama Zofia pochodzi z Zalesia, a ojciec Kazimierz – z Michnowicz. Obie wsie należały do parafii Sielec. To powiat Próżana. Nasi dziadkowie żyli z roli, ale ziemia była licha. Wydzierali chleb bagnom i piaskom. Z opowieści mamy pamiętam, że jako nastoletnia dziewczyna zwoziła siano łódką z wyższych łąk. Czasem czekali, aż woda zamarznie i saniami siano zwozili. Dawni mieszkańcy wspominali Polesie idyllicznie, ale nie da się ukryć, że momentami walczyli o przetrwanie. Lekkiego życia na pewno nie mieli – wyjaśnia białkowianin. – Dziadek od strony taty na pewno byłby wywieziony na Syberię, bo jako kułak obszarnik dwa razy był w Ameryce, aby zarobić trochę dolarów. Za pierwszym razem go nie wywieziono, bo byli ważniejsi od niego, a drugim razem, jak ich Rosjanie „wyzwolili”, to sami wyjechali, bo wiedzieli, że nie mają szans na życie na Polesiu. I tak trafili na zachód. W swojej naiwności myśleli, że jadą do wolnej Polski i nie wiedzieli, że będą republiką Związku Radzieckiego – dodaje.

Pokazać, jak się żyło

W trakcie ostatniego wyjazdu na Polesie białkowanin z żoną Joanną i siostrą Marią pojechał odwiedzić żyjącego tam kuzyna, pomodlić się przy rodzinnych grobach, a także spotkać się ze znajomymi Białorusinami, ale był jeszcze jeden ważny cel tej podróży. – Pojechaliśmy znaleźć stary wiejski dom, który udałoby się kupić, rozebrać, przywieźć i na nowo postawić w Białkowie. Chcemy z Towarzystwem Miłośników Polesia i Białkowa stworzyć swojego rodzaju miniskansen i pokazać, jak się kiedyś żyło i gospodarowało – wyjaśnia Eugeniusz Niparko. – Wydaje się, że udało się znaleźć taki obiekt w wymierającej wioseczce Waśki, gdzie zostało już tylko paru mieszkańców. Opuszczonych budynków w tamtejszej okolicy jest sporo, lecz wiele z nich nadaje się tylko do rozbiórki. Belki z tego domu są w dobrym stanie i wygląda na to, że da się go rozebrać i ponownie złożyć. W tej chwili szukamy właściciela, a dopiero potem będziemy rozmawiać o cenie. Pomaga nam polski proboszcz tamtejszej katolickiej parafii w Szereszewie. Jesteśmy w kontakcie telefonicznym i mailowym – dodaje.

Poleska oaza

Skąd pomysł na skansen? Wszystko zaczęło się od rzeczy przywiezionych z kresów przez Poleszuków, które ma w swoich zasobach Towarzystwo Miłośników Polesia i Białkowa. A jest tego sporo! – To obrazy, portrety, zdjęcia i wiele przedmiotów codziennego użytku. W tej chwili eksponujemy je w specjalnej izbie w poniemieckim dworku, ale jest w tym pewien dysonans, bo teraz na przykład wałek do maglowania leży w murowanym wnętrzu, a przecież naturalniej wyglądałby w drewnianej chatce. Chcemy to wyeksponować w takim środowisku jak onegdaj – tłumaczy białkowianin. – Przy okazji któregoś zjazdu byłych mieszkańców Polesia i ich potomków, który odbywał się w Białkowie, nasza miejscowość została nazwana „oazą Polesia”. Określenie to zobowiązuje i chcemy, aby w naszej miejscowości powstał taki budynek. O historii najlepiej opowiadać, pokazując ją – dodaje. Pomysły są, ale kłód pod nogami nie brakuje. Poleski dom miał być kolejnym miejscem ekspozycji. – Najpierw udało się zrobić ten składzik, czyli świronok, potem stodółkę i mieliśmy iść krok dalej, ale w ubiegłym roku wybuchł pożar i wszystko straciliśmy. Budynek, który chcemy przywieźć, stoi w jednym ciągu. Jest chata, komora, chlewik i stodoła, a z tyłu szopka na wóz konny, więc pasowałoby idealnie do działki, którą dysponujemy – podkreśla Eugeniusz Niparko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL