Nowy numer 41/2019 Archiwum

Kod, który otwiera serca

Jan Grzegorczyk przypomina, że uśmiech chorego jest dla wszystkich nagrodą i motywacją do pracy.

Krzysztof Król: Jedenaście lat temu stworzył Pan niezwykłą opowieść o chorobie, cierpieniu, ale też sile charakteru, wierze i radości życia pt. „Niebo dla akrobaty”. Książka powstała w gorzowskim Hospicjum św. Kamila na Stilonowej 21. Dlaczego zdecydował się Pan tu wrócić?

Jan Grzegorczyk: Ludzie z „Kamila” poprosili mnie o napisanie książki na srebrny jubileusz placówki. Poprzednia stała się czymś w rodzaju dekalogu nadziei. Dostałem wiele listów od ludzi, którzy po przeczytaniu postanowili na przykład zostać wolontariuszami. Poruszyła serca, stąd chyba ta prośba. Pomimo starej prawdy, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, zdecydowałem się zaryzykować. Chciałem przyłożyć rękę do tego wielkiego dobra, do tej cudownej idei, jaką jest hospicjum. Oczywiście ta nowa książka nie miała być jubileuszową laurką. Niemal wszyscy w Gorzowie wiedzą, że hospicjum przy Stilonowej oprócz momentów wspaniałych miało też chwile zawirowań, w których różnorakie konflikty tak rozdzierały załogę, że wydawało się, iż „Kamil” tego nie przetrwa. Wróciłem do Gorzowa, ale to był już inny świat.

Jak bardzo zmieniło się hospicjum?

To, co jest dla mnie najważniejsze – odeszła większość osób, które były bohaterami „Nieba dla akrobaty”. Wymienię tylko siostrę Michaelę Rak, która obecnie dokonuje niezwykłych rzeczy w Wilnie, założyła pierwsze na Litwie hospicjum.

Jaki obraz wyłania się z symbolicznych 25 rozmów na srebrny jubileusz Hospicjum? Jak Pan postrzega dziś Hospicjum św. Kamila?

Z jednej strony jako wspaniale przebudowany i rozbudowany budynek przy Stilonowej 21 – z cudowną załogą, a z drugiej „Kamil” to dla mnie wszyscy ludzie – bez wyjątku – którzy przeszli przez to miejsce w ciągu dwudziestu pięciu lat: chorzy, wolontariusze, pielęgniarze i lekarze, kucharki, kierowcy, sponsorzy… Ci, którzy kupują co roku cebulkę żonkili, by rozrastały się Pola Nadziei. „Kamil” jest ideą, która rozrasta się po ziemi gorzowskiej. Ziarno rzucił ksiądz Piotr Kępka. Miał niezwykły talent w przyciągnięciu do tej idei ludzi z wielkim potencjałem serca i umysłu. Z rozmów, które przeprowadziłem, wyłania się nieprawdopodobna historia tego miejsca. Wiele osób, które przepracowały w nim kilkanaście lat, wyznało mi, że nie zdawały sobie sprawy, jak ciekawe i skomplikowane były dzieje tej placówki. Rozmowy te są jak puzzle, dopiero po ich złożeniu wyłania się obraz. Być może kilka puzzli zaginęło, ale to też jest piękne, bo w historii tego miejsce jest także tajemnica.

Spoiwem tych wszystkich rozmów, jak Pan pisze, jest słowo klucz – „uśmiech”…

Tak, niemal w każdej rozmowie, którą przeprowadziłem, słowo to się pojawiało. Uśmiech jest kodem, który otwiera ludzkie serca. To jest dar, który dają z jednej strony lekarze, wolontariusze, a drugiej strony chorzy. Uśmiech chorego jest dla wszystkich nagrodą, motywacją do pracy, nieraz zawstydza, że będąc zdrowym, nie potrafimy się tak radować, jak ci, którzy cierpią. Niekiedy nadanie książce tytułu jest dla autora trudne, ale w tym przypadku nie miałem żadnych wahań. „Posłańcy uśmiechu”. To były słowa, które spinały wszystko. W chwili, gdy wymyśliłem ten tytuł, przypomniały mi się słowa mojego mistrza Romana Brandstaettera, autora „Jezusa z Nazaretu”. Po śmierci swojej żony, którą bardzo kochał, napisał dla niej poemat „Pieśń o Bożych zegarach”, w którym zadał jej pytanie: „Ale po czym cię poznam w odcieleśnionym ciele,/ Za progiem śmierci,/ Pośród nieskończonych wymiarów,/ Które są poza wszelkim wymiarem? / – Po uśmiechu mnie poznasz...” – usłyszał odpowiedź. Tak więc uśmiech to jest coś najpiękniejszego tu na ziemi i to coś, co przechodzi z nami na drugą stronę.

Napisał Pan, że jedna z najpiękniejszych prawda o idei hospicyjnej wyraża się w zdaniu: „Hospicjum to jest życie”.

Niekiedy ludzie w hospicjum przez krótki czas potrafią nadrobić to, co w życiu zaniedbali, zlekceważyli. Umieją się cieszyć każdym okruchem życia. Po drugie ludzie we wszystkich hospicjach dbają o to, żeby chorzy mogli w tym szczególnym czasie odchodzenia robić to, co najbardziej w życiu kochali. To jest miejsce, gdzie próbuje się spełnić wszystkie marzenia chorego.

Czego Pan życzy hospicjum na srebrny jubileusz?

Żeby nigdy nie zwątpili, że to, co robią, jest najwspanialszą rzeczą na świecie i najcudowniejszą inwestycją na wieczność. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL