Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gdy Alexander kocha Aleksandrę

- Od początku wiedzieliśmy, że chcąc być z sobą na dobre i na złe, musimy budować na tym, co nas jako chrześcijan łączy. Tym fundamentem jest niewątpliwie Jezus Chrystus - tłumaczy Aleksandra, katoliczka. Jest żoną Alexandra, luteranina.

Fotografia z połowy lat 50. XX wieku przedstawia rodzinną sypialnię w mieszkaniu ulokowanym w secesyjnej kamienicy. Uwagę przykuwa szczególnie sposób urządzenia mieszczańskiego pokoju. W jednym pomieszczeniu dają się zaobserwować dwa różne światy, precyzyjnie oddzielone, jak od linijki. Po jednej stronie wizerunki Jezusa, Matki Bożej oraz świętych, na nocnym stoliku przykrytym kolorową serwetką leży różaniec. Druga strona charakteryzuje się minimalizmem – gładkie ściany, jeden obraz przedstawiający dłonie złożone w geście modlitwy, a na nocnym stoliku otwarta Biblia. Uważny obserwator od razu wie, kto jest gospodarzem sfotografowanego pokoju – to międzywyznaniowe małżeństwo, katolicko-luterańskie. Różnorodność chrześcijańskich tradycji ujawniła się wyraźnie w urządzeniu wspólnej sypialni, pomimo pielęgnowania jedność małżeńskiej miłości.

Arcykatolickie vs. luterańskie

Profesor Aleksandra Chylewska-Tölle miała podobne doświadczenie, kiedy po raz pierwszy odwiedziła mieszkanie swojego przyszłego męża. – Teściowie, podobnie jak Alexander, należą do Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Dostrzegalna jest różnica w urządzeniu mieszkania – nie ma w nim krzyża ani obrazów religijnych. Natomiast w moim domu rodzinnym wszystko było i jest arcykatolickie. „Trendy” są w dalszym ciągu pielgrzymki po sanktuariach polskich i zagranicznych, pobożność maryjna, duża liczba obrazów religijnych i dewocjonaliów, ale i otwartość na chrześcijan innych wyznań – wyjaśnia pani profesor. Historia miłości polskiej katoliczki i niemieckiego protestanta jest niezwykle intrygująca. Po obronie doktoratu Alexander ubiegał się o pracę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, natomiast Aleksandra przygotowywała w tym czasie rozprawę habilitacyjną o twórczości katolickiej pisarki Gertrud von le Fort, konwertytki z protestantyzmu. Alexander podjął się korekty językowej. Od pierwszego spotkania problematyka wiary chrześcijańskiej i poszukiwania Boga stała się bardzo ważna we wspólnych rozmowach i dyskusjach. – Dodam, że poznaliśmy się w szczególnym czasie, trzy dni po śmierci papieża Jana Pawła II. Nie sposób było więc uniknąć tematu wiary i tożsamości religijnej. W tym samym miesiącu kolejnym papieżem został kardynał Joseph Ratzinger. Mąż do dzisiaj wspomina z uśmiechem, jak jego znajomi z Polski gratulowali mu z tego powodu, nie ze względu na wyznanie, ale raczej na narodowość – wspomina Aleksandra.

„Groźna” sekta

Wspólna praca, fascynacje i zainteresowania doprowadziły młodych naukowców do decyzji o małżeństwie, która spotkała się entuzjastycznym przyjęciem ze strony najbliższych, rodziców oraz grona przyjaciół. Zupełnie odmienną postawę wykazali duchowni. Mieszkająca w tym czasie w Bydgoszczy Aleksandra wspólnie z niemieckim, luterańskim narzeczonym wybrali się na duszpasterską rozmowę. Oczekiwali konstruktywnej dyskusji i załatwienia formalności przedślubnych związanych z planowaną w poznańskiej parafii uroczystością. Okazało się, że przeżyli przykre doświadczenie. Pani Aleksandra była zdumiona, że jej przyszły mąż w biurze parafialnym został potraktowany jak członek groźnej sekty. – Miałam wrażenie, że obaj duszpasterze po raz pierwszy mieli do czynienia z takim „międzywyznaniowym przypadkiem”. Jeden zażądał nawet nostryfikacji metryki chrztu Alexandra przez arcybiskupa Berlina. Pierwszą reakcją obu było zresztą poinformowanie nas, że dzieci muszą być wychowywane w wierze katolickiej, a ja (czyli strona katolicka) muszę podpisać zobowiązanie, że odsunę od siebie wszelkie pokusy utraty wiary, prawdopodobnie czyhające na mnie w małżeństwie międzykonfesyjnym. Na te wymagania i spotkanie w biurze parafialnym byłam przygotowana. Znałam m.in. wytyczne Kościoła na temat małżeństw mieszanych, raz jeszcze przestudiowałam encyklikę Jana Pawła II „Ut unum sint” – opowiadała germanistka.

Przede wszystkim to, co łączy

W działalności naukowej prof. Aleksandra Chylewska-Tölle zajmowała się w pierwszym okresie małżeństwa twórczością literacką konwertytów na katolicyzm, więc zagadnienia międzywyznaniowe były nie tylko doświadczeniem osobistym, ale także budzącą ciekawość pracą badawczą. Małżonkowie bardzo często rozmawiali o tym, co łączy, a co dzieli chrześcijan. Na początku dominowały tematy skupione wokół różnic. Pan Alexander nie podziela, na przykład, fascynacji małżonki osobami wyniesionymi na ołtarze przez Kościół rzymskokatolicki. – Powtarzam mężowi nieustannie, że życie świętych jedynie inspiruje mnie w poszukiwaniach mojej własnej drogi do Boga. Od początku wiedzieliśmy jednak, że chcąc być z sobą na dobre i na złe, musimy przede wszystkim budować na tym, co nas jako chrześcijan łączy. Tym fundamentem jest niewątpliwie Jezus Chrystus – tłumaczy Aleksandra. Gdy podjęła pracę w Polsko-Niemieckim Instytucie Badawczym w Collegium Polonicum w Słubicach, spotkała się z życzliwym podejściem zarówno ze strony duszpasterzy Katolickiego Centrum Studenckiego, jak i członków Ekumenicznego Centrum Europejskiego z siedzibą we Frankfurcie nad Odrą. I wtedy małżonkowie postanowili poszerzyć „rodzinną” tematykę ekumeniczną o wymiar naukowy. Zorganizowali już cztery międzynarodowe konferencje. W dwóch – ku radości pani profesor – uczestniczyli klerycy z seminarium duchownego w Paradyżu. Podczas konferencji dyskutowano m.in. o różnych formach dialogu ekumenicznego. W planach było kolejne spotkanie, tym razem po to, by skupić się wyłącznie na temacie ekumenizmu w relacjach polsko-niemieckich. Niestety, ze względu na likwidację instytutu plany dalszego zaangażowania ekumenicznego małżeństwa na płaszczyźnie naukowej w Słubicach poddane zostały gruntownej weryfikacji.

Tożsamość katolicka

Jak zapewnia Aleksandra, małżeństwo z niekatolikiem paradoksalnie pozwoliło jej na głębsze odkrycie własnej tożsamości katolickiej. Najpierw w Poznaniu, a potem w Berlinie, gdzie rodzina mieszka od 2013 r. – To doświadczenie pozwoliło mi również na głębsze zrozumienie dramatu podziału. Wewnętrzne napięcie, pewnego rodzaju rana jest przeze mnie momentami boleśnie odczuwalna, szczególnie wtedy, gdy nasze spojrzenia na niektóre kwestie, np. na rolę Eucharystii, się rozchodzą – powiedziała pani profesor. Rodzice z synami raz w miesiącu starają się uczestniczyć w nabożeństwie w parafii luterańskiej. Dla reprezentującej katolicką tradycję Aleksandry szczególnie intrygujące jest podkreślanie przez luteran, przy każdej możliwej okazji, aspektu chrystocentrycznego wiary oraz osobistej odpowiedzialności każdego wierzącego za własne decyzje i to bezpośrednio przed Bogiem. Cała rodzina z przyjemnością słucha kazań głęboko osadzonych na fundamencie biblijnym, jak podkreślają, bez płytkiego moralizowania czy politykowania. Mąż towarzyszy żonie i dzieciom zwykle dwa, trzy razy w miesiącu we Mszy św. niedzielnej lub świątecznej. Wspólnie modlą się z dziećmi. Pod nieobecność taty mama poszerza modlitwę o wariant „katolicki”, m.in. o „Zdrowaś, Maryjo”. Małżonkowie słuchają wybranych konferencji biblijnych, Alexander w ostatnim czasie szczególnie preferuje o. Adama Szustaka. Oboje czytają zarówno „Tygodnik Powszechny”, jak i „Christ in der Gegenwart” (niemiecki tygodnik katolicki, o silnej orientacji ekumenicznej, przyp. red.). Pani Aleksandrze udało się dwa razy namówić męża na wizytę w Akademii Katolickiej w Berlinie. Dzieci są wychowywane w wyznaniu katolickim, uczęszczają też na katolicką religię w szkole. Chętnie uczestniczą również w spotkaniach biblijnych organizowanych raz w miesiącu przez parafię lutrańską. Rodzice starają się wychowywać synów przede wszystkim w duchu chrześcijańskim, tzn. podkreślając wszystko to, co łączy oba wyznania. Chłopcy wiedzą, jak i dlaczego doszło do rozłamu chrześcijaństwa w XVI wieku; są świadomi tego, że niektórzy z ich przodków – zarówno ze strony taty, jak i mamy – byli katolikami, a inni ewangelikami. Rodzice powtarzają z cierpliwością, że taki fakt nie musi oznaczać automatycznie rywalizacji, niechęci czy nieporozumień. W 2018 r. ekumeniczna rodzina odwiedziła wspólnotę z Taizé i, jak podkreślają, było to dla nich niezwykle głębokie i jednoczące doświadczenie. Małżonkowie prof. Aleksandra Chylewska-Tölle i dr Alexander Tölle są między innym pracownikami naukowo-dydaktycznymi Collegium Polonicum w Słubicach. Ich duchową drogę wiary inspirują protestanccy pisarze – konwertyci na katolicyzm, ale również pisarze ewangeliccy, m.in. Kurt Ihlenfeld czy Jochen Klepper. Tematy transgraniczne, związane z tradycją religijną i dziedzictwem kulturowym Polski i Niemiec, są obecne podczas spotkań Salonu Odrzańskiego, skupiającego Polaków, Niemców, ewangelików, katolików oraz poszukujących niewierzących. – Spotykamy się trzy razy do roku w domu ewangelickiego pastora, aby popatrzeć na nasze życie oczami „drugiej strony”. To ciekawy eksperyment oraz sposób na pielęgnowanie przyjacielskich kontaktów z sąsiadami po drugiej stronie Odry – stwierdziła germanistka. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL