Nowy numer 42/2019 Archiwum

Byli poddanymi króla Węgier

Drewniane ożebrowanie skromnej świątyni w Chociczu wypełnione wypaloną cegłą jest metaforą wyjątkowej mocy.

Lekki zakręt zmusza wjeżdżających do Chocicza od strony Górzyna do przyhamowania. Przyglądając się uważnie stojącym wzdłuż drogi budynkom, można dostrzec kolorowe elementy na ceglanych ścianach. Od razu przypomina się baśń braci Grimm „Jaś i Małgosia”, a szczególnie piernikowy dom z czekoladowymi i lukrowanymi elementami architektonicznymi.

Odkrywki archeologiczne potwierdziły, że pierwsi osadnicy pojawili się tu już w epoce kamiennej i brązu. Wymagane są jednak dalsze specjalistyczne prace. Podobnie brak jednoznacznych źródeł historycznych potwierdzających istnienie osady na szlaku z Krosna Odrzańskiego do Lubska w początkach XIII wieku. Powołując się na dostępne źródła, pierwsze zachowane dokumenty wymieniające Chocicz, dawne Hermswalde, pochodzą z 1486 r. Na ich podstawie wiadomo, że Zygmunt von Rothenburg, przedstawiciel słynnego rodu szlacheckiego z siedzibą w Nietkowie koło Zielonej Góry, kupił wieś od króla węgierskiego Macieja Korwina. Król Węgier, sprzedający Chocicz, pełnił monarszą władzę w Chorwacji i Galicji, był antykrólem Czech oraz margrabią Moraw, Łużyc Górnych i Dolnych, księciem Luksemburga i Austrii. W latach 1476–1480 rządził księstwem głogowskim i ścinawskim. Maciej Korwin, zwany Sprawiedliwym, odegrał wyjątkową rolę w historii państwa węgierskiego, które za jego panowania znalazło się u szczytu potęgi terytorialnej. Chocicz był własnością rodu von Glubitz od 1801 r. aż do śmierci ostatniego spadkobiercy. Symbolem wielowiekowej historii tej miejscowości jest obecnie stojący wśród drzew na wzgórzu kościół. Szachulcowa świątynia pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy została zbudowana w 1687 roku. Siadamy wygodnie, żeby dokładnie przyjrzeć się bryle świątyni, która została postawiona dla wspólnoty protestanckiej, a od zakończenia II wojny światowej służy chrześcijanom wyznania rzymskokatolickiego. Struktura ścian łączących drewniane belki i cegły nie skłania do baśniowych skojarzeń ze światem braci Grimm, lecz do refleksji nad cierpieniem Chrystusa na krzyżu i zjednoczenia z losem człowieka ulepionego z gliny. Stojące od setek lat ściany sakralnej budowli potwierdzają, że wypalona w ogniu cegła złączona z drewnem może przetrwać najtrudniejsze nawałnice. Kościoła na wzgórzu w Chociczu nie zniszczyły działania wojenne ani inne zdarzenia. Wiele pięknych budynków we wsi znanych tylko z czarno-białych fotografii rozpadło się, nie pozostawiając po sobie śladu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL