Nowy numer 41/2019 Archiwum

Poszukiwacze skarbu

Liczą się: doświadczenie życiowe, umiejętności i mocne wsparcie małżonki. Wyruszający mieli pewność, że uda im się odnaleźć to, co najcenniejsze.

Potrzeba odwagi, determinacji, siły, ale jednocześnie delikatności, wrażliwości i pokory. Odkrywcy przygotowują się latami do wyprawy marzeń, przezwyciężając wszelkie trudności. Bóg zna najgłębsze pragnienia i daje szansę realizacji. Artur, Czesław i Sławomir spełnili swoje marzenia i zostali nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej liturgiczna funkcja nadzwyczajnego szafarza została wprowadzona przed 20 laty. Przez dwie dekady w formacji uczestniczyło 450 mężczyzn, obecnie działa czynnie ok. 300. Co najciekawsze, panowie mają bardzo różne wykształcenie, są wysokiej klasy specjalistami w wielu dziedzinach i mają pragnienie służenia Kościołowi poprzez rozdawanie najcenniejszego skarbu – Komunii św., Chrystusa obecnego w sakramencie Eucharystii.

Teraz jestem gotowy!

Rodzina Artura pochodzi z okolic Wadowic i jak przyznaje miejsce pochodzenia zobowiązuje. Mama przyjęła sakrament bierzmowania z rąk św. Jana Pawła II, kiedy prowadził archidiecezję krakowską. Rodzice pracowali w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, stąd naturalne zainteresowania Artura pięknem przyrody i rolnictwem.

– Obserwując naturę, przemijające pory roku, nabieram przekonania, że Stwórca to wszystko wspaniale zaprojektował i czuwa. Dzięki Panu Bogu możemy obserwować, jak maleńkie ziarno wydaje stokrotny plon, z którego powstanie tak bardzo potrzebny chleb, łączący ludzi – opowiada. Fascynacja potęgą przyrody i rodzinne tradycje skłoniły go do podjęcia studiów rolniczych oraz pracy w gospodarstwie rolnym w okolicach Ośna Lubuskiego. Praca zawodowa, rodzina i w głębi serca ciągłe pragnienie odkrycia czegoś wyjątkowego sprawiły, że kierownik gospodarstwa rolnego przyjął propozycję księdza proboszcza i rozpoczął kurs formacyjny. Chociaż nie było to wcale takie proste. Na drodze stanęła przeszkoda – choroba.

– Miałem operację kolana. Po zabiegu pojawiły się poważne komplikacje. Kiedy się obudziłem, pomyślałem, że skoro Bóg dał mi kolejną szansę, to chciałbym ją jak najlepiej wykorzystać. Wówczas będąc w szpitalu korzystałem z posługi szafarza. Problem zdrowotne pozostały, czekają mnie kolejne operacje. Ważne jest, że chodzę. Wiele osób nie ma takiego szczęścia – opowiada Artur Buksa. Wieloletnie szczere pragnienia, rodzinna tradycja (brat Artura jest szafarzem od kilku lat), zachęta proboszcza i trudne do opisania doświadczenie cierpienia doprowadziły go do decyzji o podjęciu wyzwania. – Cieszę się, że od roku jestem tak blisko Pana Boga. Nie przeszkadza to w żaden sposób naszemu życiu rodzinnemu, żonie, dwójce dzieci. Gdy poinformowałem ich o mojej decyzji, byli bardzo zadowoleni. Sam jestem niezmiernie wdzięczny Bogu za wspaniałą łaskę – mówił szafarz z parafii pw. św. Antoniego w Krzeszycach.

Zapach drewna, pierwszy kwietnik i okno

Sławomir Bork, szafarz z gubińskiej parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej, urodził się w sercu Kaszub. Sytuacja rodzinna spowodowała, że to mama, niezwykle dzielna i pełna miłości kobieta, musiała wziąć na siebie całą odpowiedzialność za wychowanie dzieci. Dlatego trudno się dziwić, że Sławek w IV klasie podstawówki zapragnął zrobić ukochanej mamie prezent. Nie chodziło o laurkę czy bukiet kwiatów. Samodzielnie, przy użyciu specjalistycznych narzędzi zrobił drewniany kwietnik. Zawsze lubił przyglądać się pracy starszego brata w warsztacie stolarskim. Zapach drewna był tak pociągający, że trudno było mu się oprzeć. – Byłem lekko wystraszony. Na tokarkę założyłem kwadratowy element, który bardzo szybko się obracał. Przełamałem strach i udało się, cały kwietnik dla mamy zrobiłem sam – wspomina.

Dwa lata później zrobił pierwsze okno, które istnieje do dzisiaj. Młodzieńcze plany, marzenia nabrały nowych kształtów, kiedy 13 lat temu spotkał wspaniałą dziewczynę, obecnie żonę. – Trudno opisać to uczucie, kiedy ją zobaczyłem – jakby ktoś zdzielił mnie młotem w głowę i odciął od rzeczywistości – opowiadał. Szczęśliwy mąż, tata pracuje w warsztacie stolarskim. W czasie kolędy ksiądz wikary zaproponował Sławomirowi zaangażowanie się w służbę liturgiczną, a później posługę szafarza. Służenie do Mszy św., czytanie słowa Bożego nie stanowiło trudności, natomiast bycie szafarzem stało się poważnym problemem. – Byłem przekonany, że nie nadaję się, czułem się niegodny takiego wyróżnienia – opowiadał Sławomir. W patowej sytuacji z pomocą przyszła kochająca małżonka, która od ślubu pod wpływem męża odkrywała piękno Kościoła. – Słowa żony były przełomowe. Na moje wątpliwości odpowiedziała najpiękniej, mówiąc: „Kochanie, kto, jak nie ty, sobie poradzi?” – wspominał.

Liczy się mocne wsparcie

Zdanie kochającej żony podobnie wpłynęło 20 lat temu na decyzję Czesława Motyki z Gorzowa Wlkp. – Termin na wstępne spotkanie dla kandydatów na szafarzy był umówiony. Żonie nic nie mówiłem, że chciałbym pójść. W końcu to ona sama zapytała, czy nie wybieram się na kurs formacyjny. Ponieważ wcześniej nie pytałem żony o zgodę, a ona w takim wypadku jest konieczna, sprawa była w zwieszeniu. A gdy powiedziałem o swoim pragnieniu i poprosiłem o jej akceptacje, ona z przekąsem zapytała, od kiedy to jestem taki posłuszny. Zgodę żony dostałem i wtedy zaczęło się coś wyjątkowego – wspominał po latach. Mąż, tata dorosłych dzieci (jedna z córek złoży śluby zakonne we Wspólnocie Błogosławieństw), dziadek. Prowadził przez lata zakład blacharsko-lakierniczy i jak sam wspomina, upodobnił się lekko do kameleona.

– W zakładzie trzeba było się zachowywać, jak dyktowało życie. W małżeństwie i rodzinie przybierałem inny kolor, jeszcze inny na imprezie, a czwarty w Kościele. W każdej sytuacji potrafiłem się odpowiednio zachować i byłem przekonany, że prowadzę bardzo poprawne katolickie życie – opowiadał Czesław. Ćwierć wieku temu lakiernik otrzymał propozycję udziału w seminariach Odnowy w Duchu Świętym. Rekolekcyjne przeżycia uświadomiły Czesławowi powierzchowność i skupienie na sobie. Bóg uderzył w egoizm i pychę. Modlitwa wspólnoty, Eucharystia, lektura słowa Bożego i indywidualna modlitwa spowodowały raptowną zmianę.

– Wcześniej lubiłem wesołe towarzystwo, natomiast doświadczenie Bożej miłości spowodowało, że to, co wcześniej było najatrakcyjniejsze, przestało samoczynnie istnieć. Wcześniej marnowałem mnóstwo czasu, byli koledzy, imprezy. Po nawróceniu ważne stały się rodzina, sumienna praca oraz systematyczna spowiedź, Eucharystia i słowo Boże. Nawrócenie jest konkretną decyzją i Pan Bóg zaczyna wszystko układać. Przestałem się wstydzić swojej przeszłości, ale byłem dumny, że Bóg wpłynął i zmienił wszystko. Ważne jest moje świadectwo modlitwy, zachowania wobec klientów czy kolegów w pracy – opowiadał Czesław.

Inaczej nigdy bym tego nie doświadczył

Szafarze przyznają zgodnie, że wyjątkowością posługi jest bliskość Przenajświętszego Ciała Chrystusa oraz spotkania z ludźmi, szczególnie cierpiącymi. – Idąc do chorych, dostaję lekcję w przeżywaniu wiary. Oni wiedzą, na co czekają. Ja tego przez wiele lat, od początku życia, nie wiedziałem. Przychodzi Bóg z łaską uświęcenie w niemocy, chorobie. Te osoby są przeszczęśliwe, ich radość udziela się również mnie. Trudno to opisać. Dziś nie wyobrażam sobie posługi szafarza bez służenia chorym. Radość płynąca z oczu osób, którym niosę Pana Jezusa, jest bezcenna – powiedział szafarz z Gorzowa Wlkp.

Czesław osiem miesięcy temu przeszedł operację serca i jak mówi, Bóg dał mu kolejną szansę. Leżąc w domu, sam korzystał z posługi szafarza przynoszącego uzdrawiające Ciało Chrystusa. Doświadczeń posługi szafarzy nie da się opowiedzieć. Każdemu z nich brakuje słów. – Posługa wprowadziła w nasze życie ogrom pokory i Bożej miłości, której każdy z nas szukał na swój sposób. Chcemy ten skarb utrzymywać i pielęgnować, dziękując Bogu i pamiętając o modlitwie za siebie – podsumował Sławomir Bork.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL