Nowy numer 42/2019 Archiwum

Poukładać życie na nowo

Schronisko aktywizujące dla bezdomnych mężczyzn Caritas przy ul. Jana z Kolna w Zielonej Górze działa już rok. To miejsce nie tylko do spania, ale do stawiania na nogi.

Od początku mieszka w nim pan Waldemar (63 lata). – Trafiłem tutaj rok temu. Wcześniej jeździłem jako kierowca zawodowy, ale miałem wypadek samochodowy, a potem kilka miesięcy rehabilitacji, w czasie której straciłem pracę. Kiedy środki finansowe się skończyły, to nie było mnie stać na utrzymanie mieszkania i stałem się bezdomny. Trafiłem najpierw do noclegowni, ale tam na szczęście spotkałem ks. Stanisława – opowiada pan Waldemar.

Zupełnie inną historię miał inny pan Waldek (58 lat), który trafił tutaj w lipcu. Przyznaje szczerze, że jest alkoholikiem, ale trzeźwym. – Byłem drukarzem przez 28 lat. Przez pijaństwo straciłem pracę i rodzinę. Po rozwodzie wynajmowałem mieszkanie na tyle, na ile mi starczało pieniędzy, a potem się tułałem – opowiada pan Waldek.

Na zawsze nie zamykamy drzwi

Podobnych historii w schronisku jest więcej. Jego mieszkańcy dostają tutaj nie tylko wikt i opierunek, ale coś znacznie ważniejszego. Działania podejmowane przez specjalistów i terapeutów mają prowadzić do usamodzielnienia się podopiecznych, podjęcia przez nich pracy zawodowej oraz „powrotu” do życia w społeczeństwie. – To nie noclegownia, ale schronisko aktywizujące. Naszym zadaniem jest wyrwanie z bezdomności ludzi, którzy chcą zmienić swoje życie. Robimy wszystko, aby za trzy lata nasi mieszkańcy mogli wrócić do normalnego samodzielnego życia. Stąd terapia alkoholowa i narkotyczna, szkolenia i praktyki w Centrum Integracji Społecznej, a w końcu praca – wyjaśnia ks. Stanisław Podfigórny, dyrektor diecezjalnej Caritas. – Najważniejsze dla naszych mieszkańców jest to, że mają dokąd wracać i nie jest to pustostan, altana na działce, klatka schodowa, ale dom, w którym mają swoje łóżko, łazienkę, kuchnię i w którym jest ciepło. Oczywiście to też dom, o który muszą sami zadbać – dodaje.

To dopiero rok pracy i trudno mówić o spektakularnych sukcesach, ale tych małych nie brakuje. – Są osoby, które przebywają tu już rok, przeszły terapię i pracują, powoli układając swoje życie, ale byli i tacy, którzy musieli opuścić nasz dom, bo nie przestrzegali regulaminu. Ale oczywiście nie zamykamy przed nimi drzwi na zawsze, mogą do nas wrócić po trzech miesiącach. To trudne, ale muszą widzieć, że traktujemy ich poważnie. To, że ktoś trafia do schroniska, to dopiero pierwszy krok, ważny, ale pierwszy, i tych kroków jeszcze dużo, dużo przed nim. Mówimy, że jego plan nie wyszedł i chcemy wypracować wspólnie nowy. I to jest indywidualny program wychodzenia z bezdomności. Ale to czy go przyjmie, już zależy od niego – zauważa ks. Podfigórny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL