Nowy numer 41/2019 Archiwum

Idźcie do Józefa. To człowiek czynu!

Ks. Jacek Plota, kustosz kaliskiego sanktuarium, opowiada o świętym z Nazaretu − odważnym mężczyźnie i mężu utrzymującym rodzinę, dla którego kompasem było Boże słowo.

Krzysztof Król: W naszej diecezji rozpoczyna się peregrynacja kopii obrazu z narodowego sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Jak rozpoczął się tutaj kult tego świętego?

Ks. Jacek Plota: Początki sanktuarium w Kaliszu sięgają 1625 roku. Wtedy za przyczyną św. Józefa został uzdrowiony z paraliżu człowiek o nazwisku Stobienia z pobliskiej wsi Szulec. W trakcie choroby, gdy czuł się coraz większym ciężarem dla domowników, prosił nawet Boga o zakończenie swojego życia. W nocy przyśnił mu się św. Józef i powiedział mu, aby namalował obraz z Maryją, św. Józefem i małym Jezusem, który trzyma ich za rękę. A nad nimi gołębicę symbolizującą Ducha Świętego i Boga Ojca z szeroko rozpostartymi ramionami oraz napis: „Idźcie do Józefa”.

Stobienia był zamożnym człowiekiem, wynajął więc malarza ze szkoły niderlandzkiej. Gdy obraz namalowano i poświęcono, ucałował go i cudownie wyzdrowiał, a wizerunek Świętej Rodziny umieszczono w kolegiacie kaliskiej, bo tak życzył sobie św. Józef podczas snu mieszkańca wsi Szulec. Wieść o tym wydarzeniu szybko rozeszła się po okolicy, a w miarę upływu czasu zaczęła docierać znacznie dalej. Coraz więcej osób przybywało do kaliskiej kolegiaty prosić św. Józefa o wstawiennictwo u Boga w różnych sprawach.

Tych cudów było zapewne więcej?

Tak, opisał je kustosz, ks. Stanisław Józef Kłossowski, w książce „Cuda i łaski za przyczyną św. Józefa dokonane” pod koniec XVIII wieku. Wymienia tam 600 łask i cudów, których ludzie doświadczyli od czasu powstania obrazu. Na szczególną uwagę zasługuje wydarzenie mające miejsce pod koniec II wojny światowej w obozie w Dachau. Wśród uwięzionych tam osób znajdowało się ok. 3 tys. księży, a ponad połowa z nich była Polakami. Pod koniec wojny spodziewali się najgorszego. 22 kwietnia 1945 roku polscy księża dokonali aktu oddania się w opiekę św. Józefowi w duchowej łączności z jego kaliskim sanktuarium. Nie wiedzieli wówczas, że Heinrich Himmler wydał tajny rozkaz wymordowania wszystkich więźniów. Na trzy godziny przed jego wykonaniem, 29 kwietnia, obóz zdobyli alianccy żołnierze. Dla księży stało się jasne – cud ocalenia zawdzięczają wstawiennictwu św. Józefa. On był ich orędownikiem u Boga. W dniu wyzwolenia w obozie było ponad tysiąc kapłanów oraz 30 tys. więźniów świeckich.

Współcześnie też nie brakuje cudów?

Oczywiście! Ludzie przynoszą prośby i otrzymują wiele łask, najczęściej dotyczących rodziny i jej codziennego bytu. Proszą o pracę, o mieszkanie, o zgodę w rodzinie, o trzeźwość, o potomstwo, ale też o dobrego męża czy dobrą żonę. I nie brakuje mocnych świadectw Bożego działania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL