Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wszyscy powinniśmy pamiętać

75 lat temu w Hucie Pieniackiej zginęło wielu Polaków. Ich wieś w jednej chwili przestała istnieć.

Doroczne uroczystości związane z 75. rocznicą tych wydarzeń odbyły się w Hucie Pieniackiej 24 lutego. Kilka dni później, dokładnie 28 lutego, zamordowanych Polaków uczczono w Warszawie. Warto podkreślić, że po raz pierwszy uroczystości miały charakter państwowy. Były Msza św. w katedrze polowej Wojska Polskiego i Apel Pamięci przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Mama na szczęście ocalała

28 lutego 1944 roku dokonano pacyfikacji polskiej wsi Huta Pieniacka k. Lwowa. Były tam kościół, szkoła i świetlica wiejska, ale jednego dnia wszystko przestało istnieć. – Wieś została okrążona wczesnym rankiem. Ludobójstwa dokonały oddziały SS Galizien i UPA. Tak wynika z relacji świadków i dokumentacji zebranej przez Instytut Pamięci Narodowej. Co do sprawców nie ma żadnej wątpliwości – wyjaśnia Małgorzata Gośniowska-Kola, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Śledztwo przeprowadzone przez IPN w Krakowie wykazało, że zginęło wówczas ok. 850 osób. – Ze spisu sporządzonego przed II wojną światową wynika, że wieś zamieszkiwało ok. 500 osób, ale z przekazów rodzinnych i zebranych dokumentów wiemy, że do domów przyjęto drugie tyle osób. Byli to uciekinierzy z Wołynia i sąsiednich miejscowości – wyjaśnia pani Małgorzata. – To Polacy uciekający przed zaplanowaną akcją prowadzoną od 1943 roku przez nacjonalistów ukraińskich – dodaje. Wśród ofiar byli też członkowie rodziny pani Małgorzaty. Na szczęście jej mama, Wanda, ocalała. – Samoobrona składająca się z mieszkańców wiedziała o planowanej akcji i postanowiła nie podejmować działań. Zdecydowano, że mężczyźni zbiegną do lasu, pozostawiając we wsi głównie kobiety, dzieci i mężczyzn w podeszłym wieku. Liczono, że po dokonanej rewizji mieszkańcy nie będą poddani większym represjom. Stało się jednak inaczej, część mieszkańców została rozstrzelana, a pozostałych spędzono do kościoła. Stamtąd brano po kilkanaście osób i wyprowadzano ich do stodół, które potem podpalano – mówi pani Małgorzata i kontynuuje: – Mama została wyprowadzona w ostatniej grupie młodzieży. Kiedy zamknięto ich w stodole, jedna z koleżanek przypomniała sobie o drugim wyjściu i razem zaczęły wyważać drzwi. Chciały uciec za wszelką cenę, byle tylko nie spalić się żywcem. Kiedy drzwi puściły, zaczęły uciekać w stronę lasu. Ukraińcy wyruszyli za nimi w pogoń, ale na szczęście cudem udało im się uciec – dodaje.

Pomnik, cmentarze i motocykle

Stowarzyszenie Huta Pieniacka ma swoją siedzibę we Wschowie. Zrzesza ocalonych z Huty Pieniackiej, a także ich potomków i sympatyków. Oficjalnie powstało w 2008 roku, jednak osoby tworzące dziś stowarzyszenie już wcześniej podejmowały działania na rzecz godnego upamiętnienia ofiar zbrodni dokonanej w 1944 roku. – Ważnym wydarzeniem na drodze do powstania stowarzyszenia było odsłonięcie w 2005 roku pomnika upamiętniającego zbrodnię – wyjaśnia pani Małgorzata. – W tym miejscu od 2006 roku razem z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie organizujemy obchody upamiętniające zbrodnię. W 2009 roku w uroczystości wzięli udział prezydenci Polski i Ukrainy: Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko – dodaje. Stowarzyszenie przede wszystkim upublicznia to, co działo się w Hucie Pieniackiej, ale też w innych miejscowościach na Kresach Rzeczypospolitej. A robi to na różne sposoby, chociażby poprzez konferencje naukowe i spotkania rocznicowe. – Poza tym inicjujemy różne przedsięwzięcia zmierzające do ocalenia materialnych śladów kresowej historii. Zdołaliśmy odrestaurować i zabezpieczyć cmentarz w Hucie Pieniackiej, a w 2011 roku rozpoczęliśmy także prace na polskim cmentarzu wojskowym z lat 1914–1920 w Brodach. Od kilku lat organizujemy ze Stowarzyszeniem Motocyklowego Rajdu Katyńskiego zloty motocyklowe w Hucie Pieniackiej. Każdego roku przybywa ponad 100 motocyklistów z całej Polski, którzy uczestniczą we Mszy św. w intencji pomordowanych. To niezwykłe wydarzenie, podczas którego spotykają się ocaleni, motocykliści i nasi rodacy mieszkający na Ukrainie. Nocą przy ognisku rozbrzmiewają patriotyczne pieśni, toczą się nocne Polaków rozmowy. – Utrwalanie pamięci o tamtych wydarzeniach to nasz obowiązek chrześcijański i patriotyczny. Gdy pierwszy raz pojechałam tam z mamą jako mała dziewczynka, towarzyszyły mi przerażenie i strach, ale jak zobaczyłyśmy dwa płonące w tym miejscu znicze, mama powiedziała: „Dziecko, my wszyscy powinniśmy pamiętać” – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL