Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Obudź nas, Maryjo!

Nadprzyrodzone uzdrowienie bledzewskiego opata Kazimierza Jana Opalińskiego. Ocalenie schorowanego chłopca. Opieka nad młodą dziewczyną... Rokitniańska ikona – największy skarb – jest znakiem życzliwości Stwórcy i cichutko wędruje wśród swoich.

W Środę Popielcową w bledzewskiej parafii rozpoczęła się peregrynacja kopii rokitniańskiej ikony Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. 350 lat temu cudowny obraz został przeniesiony z cysterskiego klasztoru w Bledzewie do kościoła w Rokitnie. Jubileusz stał się inspiracją, aby Matka Boża Cierpliwie Słuchająca pomogła w Wielkim Poście odnowić serca i przebudzić duchowo, po raz kolejny, wspólnotę parafialną w Bledzewie.

– Maryja uzdrowiła przed wiekami bledzewskiego opata, dlatego prosimy Ją, aby również uzdrowiła i obudziła nas. W sześciu miejscowościach stanowiących parafię zgłosiło się 86 rodzin chętnych do przyjęcia Matki Bożej pod swój dach. Przez wszystkie dni Wielkiego Postu dwie kopie rokitniańskiego obrazu, podarowane przez kustosza sanktuarium, będą gościć w domach. Mam ogromną nadzieję, że Maryja wzmocni nasze pragnienie Boga – mówił ks. Artur Adamczak, proboszcz parafii pw. św. Katarzyny w Bledzewie. Ikona podarowana w 1670 r. bledzewskiemu opatowi Kazimierzowi Janowi Opalińskiemu jako największy skarb przez matkę Katarzynę Opalińską, z domu Leszczyńską, została uznana przez biskupią komisję teologiczną za cudowną i od tego czasu jest ozdobą rokitniańskiego wzgórza.

Przychodzą bliscy, sąsiedzi

Dzień po dniu ikona Matki Chrystusa z odsłoniętym uchem i przymkniętymi oczami cierpliwie wsłuchuje się w modlitwę. Przyniesiony do domu obraz, ustawiony na honorowy miejscu i przystrojony kwiatami, mobilizuje do modlitwy całą rodzinę. Specjalnie ze względu na obecność wizerunku Rokitniańskiej Pani przyjeżdżają bliscy, aby bez pośpiechu pobyć w rodzinnym gronie przed Matką Bożą, a później porozmawiać, w innej atmosferze, kształtowanej przez wyjątkowego gościa. Jest okazja do zaproszenia sąsiadów, czasami po latach od ostatnich odwiedzin. Są wspólne modlitwy, rozmowa przy herbacie, wspomnienia, często łzy.

Rodzinne zawierzenie

W Starym Dworku na wielkopostne odwiedziny Maryi zdecydowały się 24 rodziny. Przed rozpoczęciem peregrynacji Renata Deus pukała od drzwi do drzwi, pytając o chęć przyjęcia obrazu. Sama nie miała najmniejszych wątpliwości. – Tyle zawdzięczam Matce Bożej Rokitniańskiej, że bardzo się ucieszyłam, mogąc gościć Ją u siebie. Od dziecka jeździłam do Rokitna, z rodzicami i dziadkami. Jednak przed około 20 laty doświadczyłam szczególnej opieki Maryi. Moja córka była wtedy w klasie maturalnej, miała pewne trudności w szkole, słabe oceny i brak chęci do nauki. Nie widziałam wielkich szans, żeby zdała maturę. Pojechałam do Rokitna i w swojej bezradności zawierzyłam córkę opiece Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. Gorliwa modlitwa pomogła. Córka zdała maturę, co więcej – dostała się na studia, chociaż dokumenty złożyła dopiero w listopadzie, czyli dwa miesiące po inauguracji roku akademickiego. Napisała pracę licencjacką, obroniła magisterium. Ale na tym nie kończy się szczególna opieka Matki Bożej nad nią. Przydarzył się jej w Poznaniu wypadek samochodowy, zderzenie z tramwajem. Auto było zniszczone całkowicie, ratownicy byli zdumieni, że córka wyszła z tego bez szwanku. Później pojawiły się poważne problemy zdrowotne. Pomyłka medyczna, lekarz po prostu zerknął na wyniki badań innej pacjentki. Lęk, bezradność, niepokój. Ale to wszystko skończyło się szczęśliwie, jestem pewna, że za wstawiennictwem Maryi. Dlatego mam, za co dziękować – opowiadała Renata Deus.

Jeśli mój syn przeżyje, to obiecuję...

Godziny spokojnej modlitwy, dziękczynienia, prośby pozwoliły na powrót wspomnień, refleksję. Dla licznej grupy parafian zaskoczeniem było, że cudowny obraz z Rokitna początkowo czczony był w bledzewskim konwencie. Pielgrzymowanie do niedalekiego sanktuarium maryjnego z okazji odpustów czy z innych powodów było czymś naturalnym. Pani Renata przypomina sobie coroczne pielgrzymowanie babci i dziadka, którzy mieli do tego szczególny powód. Babcia była Niemką, urodzoną w Bobowicku. Dziadek, Polak z Wielkopolski, przyjechał do Trzebiszewa do pracy. Mieszane małżeństwo w latach 20. XX w. doczekało się potomstwa, urodził się syn. Chłopczyk był bardzo słaby, lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie. Dziadkowie pani Renaty pojechali z maleństwem do Rokitna i zawierzyli dziecko Maryi, deklarując, że jeśli malec przeżyje, będą co roku pielgrzymować do rokitniańskiej świątyni. Ich prośba została spełniona. W 1934 r. urodziła się mama Renaty Deus.

Do wybuchu II wojny światowej dziadkowie byli wierni przyrzeczeniu. Zawierucha wojenna rozdzieliła rodzinę. Dziadek trafił do fabryki we Francji, wujek został wcielony do marynarki wojennej w Hamburgu, babcia i mama pani Deus po zakończeniu wojny musiały uciekać z rodzinnego domu. Lata pielgrzymowania do Rokitna i zawierzenie Maryi nie poszły na marne, chociaż początkowo nie wszystko wyglądało dobrze. Dziadek po powrocie z Francji do Trzebiszewa nie zastał żony i dzieci. Musiał ich szukać przez Czerwony Krzyż. Udało się, jednak syn pozostawał zaginiony. Jak wspomina pani Renata, dziadkowie wiernie jeździli do Rokitna, aby dziękować Maryi i jednocześnie błagać Ją o dalsze łaski. Babcia przez wszystkie lata modliła się po niemiecku. W końcu okazało się, że syn żyje, ożenił się w Hamburgu. Sytuacja polityczna utrudniała im kontakt, możliwość przyjazdu czy spotkanie. Ale i to udało się pokonać. Kontakty były ograniczone, ale cała rodzina odnalazła się i rodzice mogli być spokojni o swoje dzieci. – Pamiętam dziadków, którzy do ostatnich dni życia pielgrzymowali do Rokitna, byli wdzięczni Maryi – mówi Renata Deus.


Z Bledzewa do Rokitna

Bledzew otrzymał prawa miejskie w 1433 r., co z pewnością łączyło się z założeniem cysterskiego konwentu. Obecnie tylko nazwa pl. Klasztornego przypomina o minionym okresie rozkwitu życia duchowego i kulturalno-intelektualnego regionu. Nie pozostały żadne fragmenty klasztornych budowli. Ale czy na pewno nie znajdziemy żadnych pamiątek? Przecież przez wiele lat w konwencie umieszczona była cudowna ikona Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej, własność opata Kazimierza Jana Opalińskiego.

Opat, przenosząc cudowny wizerunek Maryi do klasztornej kaplicy, umożliwił sprawowanie kultu mieszkańcom Bledzewa doświadczającym wielu łask. Cystersi podchodzili sceptycznie do opisywanych cudów aż do momentu, gdy sam opat został uzdrowiony ze śmiertelnej choroby. Poruszony zakonnik nie chciał rozstawać się z wyjątkową ikoną. Podczas wizytacji parafii należących do bledzewskiego konwentu zawsze zabierał ze sobą cudowny obraz. Odwiedzając Rokitno w 1669 r., zakonnik postanowił umieścić wyjątkowy wizerunek w miejscowym kościele, gdzie od 350 lat rozwija się kult Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL