Nowy numer 42/2020 Archiwum

Szkoła ducha i charakteru

– Święty Józefie, prosimy Cię, naucz nas milczeć, walczyć, kochać, ale po twojemu. Być zasłuchanym w słowo Boga, walczyć o coś, a nie z kimś, i kochać, troszcząc się o dobro drugiego człowieka – tak ks. Łukasz Malec, diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży, zakończył kazanie podczas Pielgrzymki Ministrantów i Lektorów do Paradyża.

Powód do dumy

Do Paradyża przyjechał także Szymon Konsur z parafii pw. Narodzenia NMP w Zielonej Górze (Zawada), który ministrantem jest od 9 lat, a lektorem od roku. – Ministrantem zostałem dzięki mojemu starszemu koledze. Powiedział: „Szymon, chodź, pójdziemy do kościoła” – wspominał siedemnastolatek. – Oczywiście, na początku to człowiek cieszył się najbardziej, kiedy mógł zarobić na kolędzie na jakieś nowe zabawki. Tak naprawdę zbliżyłem się do Boga i poczułem pasję służenia, gdy pojechałem na oazę i zostałem lektorem. Jestem ministrantem, bo to jest dla mnie ważne i czuję się dobrze w kościele! To jest mój drugi dom i wcale to nie jest jakieś czcze gadanie. Tak naprawdę czuję! – dodał.

Służba przy ołtarzu pomaga bardziej zrozumieć liturgię. – Teraz Msza św. to nie tylko obowiązek. Bycie ministrantem pogłębia wiarę, ale też kształtuje sumienność i wiele innych ważnych cech charakteru. Ministranci mają swój kodeks, który mówi m.in., że ministrant kocha Boga, służy Chrystusowi w ludziach; pracuje nad swoim charakterem i czuwa nad czystością serca i duszy; jest dobrym synem i bratem, a także przez swoją pilność i sumienność staje się przykładem dla innych – wyjaśniał Szymon. – Nigdy nie doświadczyłem, żeby koledzy się ze mnie śmiali z powodu tego, że jestem ministrantem, może z powodu mojej postury. (śmiech) Oczywiście czasem trochę podśmiewają się ogólnie z Kościoła i jak to słyszę, to staram się prostować i mówić, by nie oceniali tylko na podstawie usłyszanych stereotypów, ale sami poznali Kościół. Bycie ministrantem to dla mnie powód do dumy. Polecam to każdemu! – zachęcał.

Chcę być ministrantem

Dziś jest mniej chętnych do służby przy ołtarzu niż dawniej, ale wciąż ich nie brakuje. – Do przyjazdu do Paradyża zainspirował nas siedmioletni syn, który jest aspirantem. Chcemy, żeby został ministrantem, ponieważ służba przy ołtarzu to dobre miejsce formowania młodego człowieka. Dom rodzinny przede wszystkim, ale Kościół też ma ważną rolę w wychowaniu – wyjaśniał Krzysztof Żmijowski z Przemkowa, który sam był kiedyś ministrantem i dziś jest zaangażowany z całą rodziną w scholę parafialną. Jego syn Bartek dodał z przekonaniem: – Chcę być ministrantem, aby służyć Bogu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama