Nowy numer 29/2019 Archiwum

W cieniu mangowca

Ludzie ufający Bogu bez granic, biedni, ale pełni radości. Upały w porze suchej, ulewy w okresie deszczowym. Różowy pył, węże, skorpiony i mangowce. Witamy na misji w Togo.

Franciszkanin o. Robert Jurzysta ewangelizuje w Afryce Zachodniej od 27 lat. Ten czas pozwolił na zżycie się z ludźmi. – Parafianie z misji wiedzą, że jesteśmy z nimi – zapewnia. Początkowo pracował w Togo, potem w Burkina Faso i ponownie na północy Togo. Misyjna pasja rozpoczęła się w Żaganiu, rodzinnym mieście franciszkanina.

Marzenia i plany

W szkole średniej zaangażował się w prężnie działające duszpasterstwo młodzieżowe prowadzone przez śp. ks. Władysława Kulkę. Z grupy nastolatków, pełnych ewangelicznych ideałów i marzeń wyrosły powołania misyjne: s. Lila Cochła pracująca na Haiti i o. Robert. Marzeniem młodego zakonnika był wyjazd do Ameryki Południowej, do Boliwii. Plany to jedno, a życie pisze i tak własne scenariusze. Okazało się, że jest potrzebny misjonarz w Togo. Jak wspomina o. Robert, zdecydował się od razu. Przez rok w paryskim instytucie misyjnym trwały intensywne przygotowania do pracy w afrykańskich warunkach, w kraju, który przez długie lata był kolonią francuską. Nawet najlepszy kurs nie jest w stanie opisać rzeczywistości i przedstawić niuansów, trzeba to przeżyć.

Dla każdego, kto ląduje po raz pierwszy w Afryce, szokiem jest temperatura. Misjonarz opowiadał, że na południu Togo człowiek bardzo się pocił i musiało minąć parę dni, żeby organizm się przyzwyczaił. W najgorętszym okresie roku przez trzy miesiące temperatura w cieniu osiąga ponad 40 stopni Celsjusza. – Obecnie pracuję na północy kraju, nie jest tam tak wilgotno – mówi misjonarz pochodzący z Żagania. Kolejnym szokiem dla przybysza z Europy, szczególnie na początku, jest bieda.

Szwajcaria Afryki

Togo przez lata było określane afrykańską Szwajcarią. W stolicy Lome można podziwiać ogromne hotele, które jednak swoje lata świetności mają za sobą , daje się zauważyć, że branża turystyczna przeżywa kryzys. Jak opowiada misjonarz, w stolicy czy w większych miastach można spotkać piękne domy, podobne do europejskich, ale ogromna część społeczeństwa żyje w bardzo skromnych warunkach, w lepiankach, niszczonych przez ulewy na początku pory deszczowej. Im bardziej oddalamy się od stolicy czy większych miast, tym bardziej widać biedę. – Pierwsza reakcja na ubóstwo: chciałoby się pomóc każdemu, rozdać wszystko, co się ma. Dopiero z czasem zaczyna się dostrzegać ludzi, którzy pomimo biedy potrafią być autentycznie radośni, uśmiechnięci – podkreśla franciszkanin. Zaczynając żyć jak mieszkańcy Togo, można zobaczyć, że godność człowieka nie zależy od tego, co się posiada.

Sobota w centrum misyjnym

Placówka misyjna Bakoissi, w diecezji Dapaong stanowi centrum życia wioski. Chociaż warto sprecyzować, że określenie „wioska” może trochę wprowadzać w błąd. Miejscowość liczy kilkanaście tysięcy mieszkańców, jest tam kilka ogromnych szkół (w każdej uczy się ok. 1400 uczniów); nie brakuje też szkoły katolickiej. Po szkole dzieci chętnie przychodzą do misji, wszędzie słychać śmiechy i rwetes bawiących się maluchów. Mają okazję odrobić tutaj lekcje. Korzystają ze światła elektrycznego, bo nie we wszystkich domkach – lepiankach jest dostęp do elektryczności.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL