Nowy numer 42/2019 Archiwum

Biegiem do Jezusa

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela była okazją do celebrowania wyjątkowej liturgii w bledzewskim kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Siedem młodych kobiet ze świecami w dłoniach, w skupieniu weszło w procesji do świątyni wypełnionej śpiewem uwielbienia.

Po trzech latach formacji zakonnice ze Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego złożyły śluby czasowe, odnawiane co pięć lat, do czasu profesji wieczystej. Dwuletni nowicjat w bledzewskim klasztorze przygotował siostry do podjęcia ważnej decyzji oddania swojego życia Jezusowi i wspólnocie zakonnej, która z zaangażowaniem podejmuje misję w kilkudziesięciu placówkach w Polsce i na świecie. Modlitwa, śpiewy oraz uroczyste ślubowanie wobec bp. Pawła Sochy, wspólnoty zakonnej i parafii były wzruszające, nie tylko dla wrażliwych kobiet. Siostra Eliza, mistrzyni nowicjatu, spędziła z profeskami 24 miesiące formacji – budowania relacji, zaufania i podprowadzenie do najważniejszej, osobistej decyzji. Trudno się nie wzruszyć, kiedy przychodzi decydujący moment złożenia pierwszych ślubów czasowych. Po liturgii spotkanie z matką generalną i wyjazd na nowe placówki, nie tylko w Polsce i Europie. Początek zakonnej codzienności.

Mama wiedziała od początku

Historia powołania zaangażowanej w działalność filantropijną s. Christiny zaczęła się od rodzinnej tragedii. Studia w Montrealu, Toronto i na katolickim uniwersytecie w USA przygotowały Kanadyjkę do pracy na rzecz potrzebujących. Była szczęśliwa. Realizowała się zawodowo i towarzysko. Samobójstwo wujka wywróciło poukładany świat. Pojawiły się pytania, ale przede wszystkim ogromny żal do Boga, że pozwolił na takie dramatyczne wydarzenie. – Przez wiele tygodni płakałam każdego dnia, obwiniając Boga za śmierć mojego wujka. Byłam daleko od Kościoła, nie korzystałam z sakramentów, nie modliłam się, potrafiłam tylko płakać – wspomina po latach. Uporządkowany świat runął w gruzach, pojawiało się coraz więcej pytań, wątpliwości. Pomimo pomocy potrzebującym Christina odczuwała ogromną pustkę. Na amerykańskim uniwersytecie spotkała księdza z Polski. Zaczęła coraz więcej pytać, zdecydowała się na spowiedź po latach i wydarzyło się coś zaskakującego – pojawiły się myśli o wstąpieniu do zakonu. Wszyscy, łącznie z Christiną, byli zszokowani. A jednak nie wszyscy... Jedyną osobą, dla której ta wiadomość nie była nowością, była mama. Właściwie „od zawsze” przeczuwała powołanie córki do życia zakonnego, ale nikomu o tym nie mówiła. Bóg miał swoje plany i zadziałał niekonwencjonalnie. Nawrócenie Christiny, poszukiwania odpowiedniego zgromadzenia trwały przez kilka miesięcy, aż w końcu całkowicie niespodziewanie, na Facebooku, Kanadyjka z polskimi korzeniami natrafiła na obraz Jezusa Miłosiernego i fragmenty „Dzienniczka” św. Faustyny. Z zainteresowaniem zaczęła czytać, szukać kolejnych informacji i była pewna, że znalazła. Podczas rozmowy z kierownikiem duchowym, który nic nie wiedział o jej odkryciu, pojawiła się propozycja Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Christina nie czekała długo, okazało się, że klasztor sióstr jest tylko godzinę drogi samochodem od jej miejsca zamieszkania, więc jak na kanadyjskie warunki „tuż za rogiem”. Umówiła się, pojechała, modliła się przed Najświętszym Sakramentem, potem kolejne wizyty i decyzja: wyjazd do Polski i rozpoczęcie formacji.

Wolontariat w hospicjum

Siostra Dorota wspomina, że z zakonnicami ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego związana była od dzieciństwa i bardzo dobrze czuła się w ich towarzystwie. Przełomowym momentem, decydującym o wyborze życiowej drogi był wolontariat w hospicjum prowadzonym przez siostry. – Najbardziej pociągnęła mnie rodzinna atmosfera, jaką tworzyły. Z jednej strony bliskość Boga, ale jednocześnie ogromna życzliwość, troskliwość i brak sztucznego dystansu – mówi s. Dorota. Wątpliwości w podjęciu decyzji zostały rozwiane i maturzystka po zdanych egzaminach przyjechała z Wilna do Polski. Odczytanie powołania często wiąże się z przełamaniem oporów osobistych i niezrozumieniem. W planach s. Doroty były studia uniwersyteckie na wydziale pedagogiki specjalnej. Mama i siostry ze zrozumieniem przyjęły decyzję o wstąpieniu do zgromadzenia, natomiast tata i bracia byli mniej zachwyceni. Jednak po trzech latach jej formacji zmienili zdanie i zapewniają, że jeśli córka i siostra na wybranej drodze jest szczęśliwa, to oni całkowicie akceptują jej wybór.

Nie możemy się zatrzymać

Formacja w nowicjacie daje przestrzeń do modlitwy, wspólnotowej i osobistej, medytacji słowa Bożego, czyli tego, co jest fundamentem powołania zakonnego. Ktoś powie: a co innego mogłyby siostry robić w Bledzewie? Niewielka miejscowość, ale nie brakuje osób potrzebujących miłosiernego serca i życzliwości. – Codziennie rano modlimy się słowami św. Faustyny, aby Jezus upodobnił nas do siebie, abyśmy były Jego żywym odbiciem. Każdego poranka powtarzamy: Pozwól być żywym odbiciem Ciebie, Panie. Jezus był bliski Ojcu przez modlitwę i bliski każdemu człowiekowi – mówi s. Eliza, mistrzyni nowicjatu. Potrzeb jest mnóstwo, nie brakuje ubogich i samotnych, potrzebujących ugotowania obiadu, rehabilitacji, spokojnej rozmowy. Modlitwa podczas uroczystości pogrzebowych mieszkańców Bledzewa, spotkania z najmłodszymi, nocne adoracje, do tego dochodzi praca w klasztorze i ogrodzie. Nowicjat to nie senna sielanka, ale życie pełne tempa. Bo tak wygląda codzienność sióstr Jezusa Miłosiernego, niezależnie od tego, czy na placówce w Polsce, czy w RPA, Sierra Leone, Brazylii, Boliwii, Kanadzie, Izraelu, Kanadzie, USA, Chorwacji, Irlandii, Niemczech, na Litwie czy na Ukrainie. Wszędzie trzeba być gotowym do biegu w stronę Jezusa i z Jego miłosierdziem do ludzi. Nie jest to sprint czy średni dystans, nawet nie maraton, to supermaraton! Związany ze znużeniem, zwątpieniem, gdzie często jedynym, jak podkreślają siostry – na szczęście – towarzyszem wyczerpującego biegu jest Jezus. Międzynarodowość wskazuje na bogactwo i powszechność Kościoła. Siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego przekraczają granice państw i kultur, aby ludzie w różnych częściach świata usłyszeli i doświadczyli Bożego Miłosierdzia. – Chciałabym, żeby wszyscy moi przyjaciele doszli do nieba, żebyśmy tam się spotkali – marzy s. Christina. Na towarzyszenie w drodze do nieba nie ma dokładnie rozpisanej trasy, zawsze może coś zaskoczyć. Siostra Eliza wspomina pewne spotkanie. Pani odwiedzająca siostry, korzystająca z pomocy, została zapytana o wspólną perspektywę raju. Jej odpowiedź była mocno zaskakująca: – W raju będę miała w końcu czystą i pachnącą pościel! Od tego momentu siostry starają się jak mogą, żeby jak najczęściej zmieniać pościel w domu zaprzyjaźnionej kobiety.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL