Nowy numer 34/2019 Archiwum

Ważne, że jesteś dzieckiem Boga

Wędrówka na Jasną Górę miała być tylko jednorazowym wydarzeniem, ale stała się piękną przygodą na całe życie. Tu się poznali, zakochali i tu czerpią siłę.

Mowa o Annie i Andrzeju Góralczykach z Zielonej Góry. U obojga z nich przygoda z pielgrzymowaniem rozpoczęła się w tym samym wieku. Po prostu po maturze chcieli podziękować za Bożą opiekę i pomoc. Dziś prowadzą własną firmę, od 18 lat są małżeństwem i mają trójkę dzieci.

Poznałem moją żonę

Annę do pójścia na Jasną Górę namówił kolega z klasy. – Pomyślałam, że to będzie moja forma podziękowania za dotychczasowe życie, zdaną maturę i opiekę. W średniej szkole brałam udział w rekolekcjach i bliski mojemu sercu był Jezus Miłosierny, więc pomyślałam, że to dobry pomysł i spróbuję powędrować tym razem pieszo do Jego Matki. Chociaż z uwagi na zdrowie, szczególnie dość mocno dokuczającą astmę, miałam duże wątpliwości i chyba trochę się bałam – wyjaśnia Anna.

Z kolei Andrzej wybrał się do Częstochowy sam. – Na pewno nie planowałem, żeby pielgrzymka stała się tak istotną częścią mojego życia. Już pierwszego dnia okazało się, że idę ze starszym kolegą ze szkoły średniej, obecnie przyjacielem i ojcem chrzestnym naszej najmłodszej 6-letniej córki. Drugiego i trzeciego dnia razem zaczęliśmy pomagać zmęczonym pielgrzymom. Kolega był już na medycynie, a ja wówczas planowałem jeszcze zacząć studia medyczne. Jakoś tak Pan Bóg tym pokierował, że przez kilka następnych lat tworzyliśmy służbę medyczną jednej z grup. Dzięki temu na mojej kolejnej pielgrzymce w 1998 roku poznałem moją żonę – mówi z uśmiechem Andrzej.

Kochać tak jak Maryja

To właśnie ta wędrówka do Matki Bożej, na której się poznali, najbardziej zapadła im w pamięć. – Ten pierwszy uśmiech, pierwsza rozmowa, pierwsze wspólne trzymanie się za rękę. Do dziś pamiętamy nasz pierwszy pocałunek z 11 sierpnia 1998 roku, kiedy odprowadziłem Anię na nocleg. W tym niewinnym pocałunku pojawiła się Boża iskra naszej miłości, która mimo „burz i sztormów” trwa do dziś. Uścisk dłoni do dziś ucisza spory i niepokój w naszym sercu, a wspólnie z Bogiem przebyte kilometry wtedy i lata życia do dziś hartują nas i pozwalają przetrzymać najgorsze: choroby, trudne sytuacje w rodzinie, kryzysy w życiu zawodowym i osobistym, ale chyba najbardziej ten uścisk uczy nas radości i dzielenia się miłością z innymi – podkreśla Andrzej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL