GN 47/2020 Archiwum

Boże, jaki świat jest piękny!

Nauczyciel, artysta, poeta – człowiek spoglądający na świat z dystansem i podziwem. Nie tylko z okien santockiej wieży. Autor oszczędny w słowach i doskonały kompan w podróży.

Jerzy Gąsiorek ps. Gąsior odbył wiele wypraw, głównie samochodowych lub rowerowych. Rajdy na dwóch kółkach naturalnie były ciekawsze. Bez zaglądania do notatek czy albumów Jerzy wymienia najciekawsze, przynoszące najwięcej satysfakcji, niezapomnianych przeżyć i wspomnień.

W poszukiwaniu piękna

– Pierwsza daleka samotna podróż – do Francji, pociągiem w lipcu 1977 r., w czasach głębokiej komuny. W Bruay-en-Ar- tois, w okolicach Lille, mieszkała siostra mamy – ciocia Anna – i moi kuzyni. Całe trzy tygodnie chłonąłem z zaciekawieniem inny świat. Syn kuzyna, George, zawiózł mnie przez Beauvais i Amiens do Paryża i zostawił na dwa dni w małym hoteliku. Zaczęło się moje dotykanie i smakowanie miasta. Paryż – miasto symbol, miasto artystów, hoteli. Notre Dame, Sacré Coeur, wieża Eiffla, Panteon, rozliczne pałace, wzgórze Montmartre i Montparnasse, mosty bukinistów, wreszcie Luwr, muzeum d’Orsay. Trzy tygodnie zleciały tak szybko… To było 50 lat temu, a obrazy pozostały jak żywe – wspomina Gąsior.

Kolejne wyjazdy łączyły się z prezentacją wystaw w Londynie, Jyväskylä, Skopje, Kijowie, Budapeszcie, Bratysławie, Wiedniu i Boglarlelle nad Balatonem.

Wystawa w Kijowie odbywała się w sali przy słynnej Ławrze. Jerzego zachwyciło wnętrze cerkwi i głębokie podziemia. Spacerował po nich samotnie. Pobyt zbiegł się z celebracją Wielkiego Tygodnia. – Pamiętam „piatnicę” (Wielki Piątek). Cały, łącznie z nocą, przesiedziałem w cerkwi, zasłuchany w chór, wiernych bijących pokłony, całujących ikony… Niepowtarzalne przeżycie – wspomina.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama