Nowy numer 50/2019 Archiwum

Prawdziwe Camino zaczyna się po powrocie

W czasie wędrowania do Santiago de Compostela najpiękniejsze dokonuje się po drodze. W te wakacje doświadczyli tego nasi diecezjanie.

To droga, która daje do myślenia! – W ostatniej alberdze (tak się nazywały schroniska, w których spaliśmy) w klasztorze franciszkańskim pewien gospodarz powiedział podczas kolacji, że prawdziwe Camino zaczyna się, gdy się wróci do domu – podkreśla ks. Damian Drop.

Żółte strzałki i muszle

Do ks. Damiana i jego historii jeszcze wrócimy. W tym roku do Santiago de Compostela wybrała się także Zuzanna Gadkowska ze Wschowy. Studentka fizjoterapii na AWF we Wrocławiu pielgrzymowała do tej pory jedynie na Jasną Górę, cztery razy pieszo i raz rowerem. – Rok temu w tę właśnie drogę udał się mój przyjaciel i jego pełne zachwytu opowieści sprawiły, że Camino de Santiago stało się moim małym marzeniem. Wtedy jeszcze niezbyt realnym. Jednak w lutym tego roku okazało się, że po raz drugi na szlak jakubowy udaje się o. Augustyn OFM, zaprzyjaźniony franciszkanin, przebywający wtedy we wschowskim klasztorze – wyjaśnia Zuzanna Gadowska. – Któregoś razu niespodziewanie zapytał mnie, czy nie chcę dołączyć do niego i trzech innych osób. Zazwyczaj decyzje podejmuję długo, taki już mam charakter, jednak tym razem poszło nadzwyczaj łatwo. Po uzyskaniu aprobaty rodziców i szybkiej kalkulacji mojej studenckiej kieszeni postanowiłam udać się na Camino – dodaje.

Wyruszyli w pięć osób: Zuzanna, pani Róża i jej siostrzenica Marcelina oraz wspomniany o. Augustyn i jego współbrat Antoni. 15 lipca wylecieli z Krakowa do Porto, skąd rozpoczęli swoją pielgrzymkę trasą Portugués da Costa. – Droga oznaczona była żółtymi strzałkami i muszlami będącymi w tym czasie naszym GPS, chociaż nie obyło się bez Google Maps w kilku kryzysowych momentach. Szlak prowadził nas w przeróżne miejsca, tuż przy plażach Atlantyku, górskimi ścieżkami, przez lasy eukaliptusowe i portugalskie pola, mijaliśmy małe klimatyczne wsie i większe miasta. Trasa była przepiękna, ale teraz, kiedy już ją pokonałam, mogę z przekonaniem powiedzieć, że nie o samą drogę chodzi, ale o to, co i kto cię na tej drodze spotka – zauważa wschowianka. – Największą niesamowitością tej drogi są drobne sytuacje i rozmowy, na pozór zwyczajne, a jednak w codzienności tak bardzo niedoceniane. Mówię o każdym powitaniu czy nawet wymienionym uśmiechu z nieznajomym, o każdym „Buen camino!” usłyszanym od mieszkańca, którego dom mija codziennie mnóstwo pielgrzymów, a on nadal woła do nich: „Dobrej drogi!” – dodaje.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama