Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Akcja uliczna

Fakt, że pracuję na uczelni państwowej, a więc świeckiej, i że mieszkam poza kontekstem parafialnym, sprawił, że przyzwyczaiłem się już do formuł „dzień dobry” i „proszę pana”. Nie widzę w tym nic lekceważącego czy obraźliwego.

Rozumiem, że osoby niewierzące nie będą się odwoływać do Pana Jezusa, by mnie pozdrowić. Ja też zresztą tak nie robię, gdy wiem, że mój rozmówca jest osobą niewierzącą.

Zauważyłem jednak, że dość często u osób duchownych czy zakonnych, które idą w swoich habitach czy w stroju duchownym przez jakieś miasto, na twarzach maluje się zdziwienie, że pozdrawiam ich słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” albo „Szczęść Boże”. O czym to świadczy? Ano o tym, że czują się taką sytuacją zaskoczeni, a może nawet zażenowani. Ten mój felieton jest właściwie apelem, by powrócić do powszechniejszego pozdrawiania osób w sutannach, stroju krótkim czy w habitach, których mijamy na ulicy. To nic, że często nie znamy ich z imienia i nazwiska. Ich – w pewnym sensie – imieniem jest przecież habit czy sutanna. Strój – choć nie czyni mnicha – to przecież sygnalizuje światu jego tożsamość. A skąd ten mój apel? Ano z przekonania, że coraz częściej księża czy osoby konsekrowane wychodzą w świat z wrażeniem otaczającej ich wrogości albo przynajmniej niechęci czy obojętności. A przecież wielu ludzi, którzy ich mijają, to osoby wierzące i praktykujące. Ich współsiostry i współbracia ze wspólnoty Kościoła. Myślę, że taka akcja uliczna bardzo im się przyda w budowaniu świadomości, że wcale nie są tacy osamotnieni, jak im się często wydaje.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL