Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kocham Polskę!

Francuz od 41 lat mieszkający w Zielonej Górze opowiada o swoich korzeniach, zafascynowaniu naszym krajem, czytaniu książek i pragnieniu życia wiecznego.

Jean-Claude Heliot urodził się w 1948 r. w Douai na północy Francji, w regionie zamieszkiwanym przez liczną grupę emigrantów z Polski, pracujących w lokalnych kopalniach. W rodzinie Clauda jeden z krewnych ożenił się z Polką. W szkole młody Francuz miał bardzo dobrego kolegę pochodzenia polskiego, nazywał się Piotr Józef Morawski. Chłopiec nie mówił już po polsku, ale w rodzinie pielęgnowano narodowe tradycje.

Katolickie korzenie

Rodzice Clauda zabierali Piotra na wycieczki, a mama miała bardzo dobrą opinię o Polakach, uważała ich za uczciwych i pracowitych ludzi. Jak wspomina z sentymentem francuski zielonogórzanin, w domu rodzice dbali o dobrą atmosferę i starali się zapewnić czwórce dzieci solidne wykształcenie religijne i akademickie. Rodzeństwo uczęszczało do katolickich szkół, a następnie rozpoczęło edukację uniwersytecką. Jeden z braci został księdzem i pomimo swoich 81 lat ciągle aktywnie duszpasterzuje.

Kolejny zdobył wykształcenie bankowe, podobnie siostra. Claude wykazywał zainteresowania lingwistyczne. Uczył się języka angielskiego i niemieckiego. W czasie służby wojskowej w 1973 r. stacjonował we francuskiej strefie w Berlinie Zachodnim, a do jego ważnych obowiązków należała działalność zwiadowcza na terenie Berlina Wschodniego.

Przyjazd do Polski

Po roku szkolenia wojskowego, kontynuując studia językowe, zapisał się na międzynarodowy obóz w Niemczech albo Austrii, aby doskonalić znajomość języka niemieckiego. Organizacja studencka nie miała już wolnych miejsc w tych krajach, ale zasugerowała możliwość udziału w międzynarodowym obozie studenckim w Polsce. Francuz przyjął propozycję z entuzjazmem i latem 1975 r. po raz pierwszy przyjechał do Polski, dokładnie do Nidzicy. W obozie oprócz studentów znad Sekwany brała udział młodzież z Wietnamu i oczywiście z Polski. Po dwóch tygodniach obcokrajowcy mieli jeszcze okazję zwiedzić Lublin, Kraków i Warszawę.

– To był wspaniały sierpniowy pobyt w Polsce, trwający miesiąc. Wszystko mi się w Polsce podobało, ale był też sentymentalny epizod. Na obozie poznałem piękną polską studentkę. Po powrocie do Francji miałem ogromne pragnienie, aby ponownie wrócić do Polski – wspomina Francuz. W następnym roku marzenia się spełniły, Claude znowu przyjechał na obóz OHP do Polski, tym razem do Warszawy, a następnie w tym samym roku do Poznania, gdzie studenci pracowali przy rozbudowie Nowego Zoo.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama