GN 07/2020 Archiwum

Nie ma co odkładać, trzeba iść

Czego życzyć jubilatowi? – Abym do końca życia cieszył się kapłaństwem, był gorliwym w sprawach Bożych, a jednocześnie umiał dostrzegać każdego człowieka – odpowiada bp Stefan Regmunt.

Co to za jubileusz? 25. rocznica święceń biskupich, o której w specjalnym komunikacie przypomniał diecezjanom bp Tadeusz Lityński: „W naszym Kościele lokalnym dał się poznać jako gorliwy pasterz. Spośród licznych podejmowanych przez niego działań o charakterze duszpasterskim czy związanych z troską o sprawy materialne diecezji należy wspomnieć między innymi: doprowadzenie do zakończenia procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty na etapie diecezjalnym, zwołanie I Synodu Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, gruntowny remont domu biskupiego w Zielonej Górze oraz kompleksową rewitalizację dawnego domu biskupiego w Gorzowie Wlkp. i utworzenie tam Instytutu Biskupa Wilhelma Pluty. Dostrzec trzeba także aktywność bp. Stefana Regmunta na forum krajowym, a w szczególności duszpasterską troskę o chorych i pracowników służby zdrowia podejmowaną z racji przewodniczenia Zespołowi ds. Służby Zdrowia w ramach Konferencji Episkopatu Polski”.

Teraz albo nigdy

Zanim jednak o święceniach biskupich, nieco o drodze do kapłaństwa. Stefan Regmunt urodził się 20 czerwca 1951 roku w Krasnymstawie. W 1969 roku po zdaniu egzaminu dojrzałości rozpoczął studia w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. – Długo nikomu nie mówiłem o moim pragnieniu. Pamiętam, że jak już zdałem maturę, jedna siostra zakonna wprost mnie zapytała: „Młodzieńcze, czy ty nie powinieneś być księdzem?”. A ja potwierdziłem, że noszę takie myśli w sobie, ale jeszcze nie zdecydowałem ostatecznie. Niedługo potem dostałem ataku wyrostka robaczkowego i leżałem przez tydzień w szpitalu, gdzie stwierdziłem: „Nie ma co odkładać, trzeba iść” i zgłosiłem się do seminarium. Przełożeni wówczas nie chcieli od razu przyjmować kandydatów i próbowali mnie zniechęcić, abym jeszcze rok się zastanowił, a ja powiedziałem: „Teraz albo nigdy” – uśmiecha się biskup i zachęca wszystkich mężczyzn myślących poważnie o kapłaństwie do mężnej i odpowiedzialnej decyzji. – To nie ma być tylko nasz pomysł na życie, ale to Pan Bóg wzywa nas do pewnych zadań. Naszym zadaniem jest odczytanie tego, do czego wzywa nas Pan Jezus, bo jak ktoś ma powołanie do małżeństwa i wybierze kapłaństwo, to zrobi krzywdę Kościołowi i sobie. Ale z kolei ten, który mam powołanie do życia kapłańskiego, tylko wtedy, jeśli pójdzie tą drogą, poczuje radość, spełnienie i szczęście. Ja to czuję! – dodaje. Formację seminaryjną musiał jednak przerwać, ponieważ został wezwany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w jednostce „kleryckiej” w Bartoszycach. – Próbowano nas zniechęcić do zostania księżmi, ale Pan Bóg dawał nam siły, żeby oprzeć się tym pokusom – wyjaśnia bp Regmunt. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 maja 1976 roku w archikatedrze wrocławskiej z rąk kard. Henryka Gulbinowicza. Później pracował jako wikariusz parafii pw. św. Jerzego i rektor kościoła pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie. Następnie zrobił doktorat z psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a w 1992 roku przyszły biskup został proboszczem parafii pw. MB Częstochowskiej w Legnicy. Jednak już rok później powołano go na rektora legnickiego Wyższego Seminarium Duchownego. Natomiast 3 grudnia 1994 roku Jan Paweł II powołał go do posługi biskupiej, przydzielając mu stolicę Castel Mediano i ustanawiając biskupem pomocniczym diecezji legnickiej.

Sakra w Watykanie i obiad z papieżem

Święcenia biskupie przyjął z rąk Jana Pawła II 6 stycznia 1995 roku w Watykanie. Nie było to jednak pierwsze spotkanie z przyszłym świętym. Karola Wojtyłę spotkał po raz pierwszy jeszcze jako kleryk. – Przyjeżdżał na Wrocławskie Dni Duszpasterskie. Kilka razy wyznaczono mnie, abym czuwał na furcie i poinformował o jego przybyciu. Innym razem spotkałem kard. Wojtyłę, gdy odbywałem służbę wojskową i pojechałem na przepustkę do księży werbistów w Pieniężnie. Tam zastałem go w ogrodzie, jak odmawiał brewiarz. Gdy zobaczył mnie, od razu przerwał modlitwę, a ja w krótkiej rozmowie opowiedziałem mu o sytuacji w kleryckiej jednostce w Bartoszycach – wspomina bp Stefan Regmunt. Do dziś ksiądz biskup ma żywo w pamięci moment święceń biskupich w Watykanie. Był wśród dziesięciu biskupów, którzy tego dnia mieli otrzymać sakrę. – Zaskoczeniem był dla mnie nie tylko fakt, że będę biskupem, ale także to, że moje święcenia odbędą się w Watykanie. Tam mocno odczułem powszechność Kościoła. Niezależnie od naszego pochodzenia wszyscy byliśmy traktowani jako dzieci Boże wezwane do konkretnej misji – podkreśla biskup i kontynuuje: – Oczywiście szczególnie zapamiętałem moment włożenia papieskich rąk i przekazanie władzy biskupiej. Czułem jak Ojciec Święty z mocą przyciskał moją głowę, jakby chciał jak najlepiej i najbardziej intensywnie przekazać mi Ducha Świętego. Natomiast w znaku pokoju i przekazywania insygniów było dużo pogody, nadziei i ojcowskiego spojrzenia. Po przyjęciu święceń wraz z bp. Pawłem Cieślikiem oraz towarzyszącymi nami biskupami zostaliśmy zaproszeni na obiad. Siedziałem po lewej stronie Ojca Świętego.

Trudna życiowa decyzja

Benedykt XVI 29 grudnia 2007 roku mianował bp. Stefana Regmunta biskupem zielonogórsko-gorzowskim. – W swojej posłudze zawsze starałem się kierować swoim zawołaniem: „Servire in caritate” (Służyć w miłości), ponieważ biskup jest powołany dla ludzi, aby ich przyprowadzić do Boga. To przyprowadzenie może się dokonać tylko metodą służby, a nie władzy. Trzeba się pochylać nad każdym człowiekiem, okazując mu życzliwość. Najpełniej robimy to, kiedy go miłujemy takim, jaki jest. Czy to będzie osoba zdrowa, czy chora, pełnosprawna czy niepełnosprawna, młodsza czy starsza, do każdej jestem posłany jako biskup – podkreśla. 28 kwietnia 2015 roku złożył na ręce papieża Franciszka prośbę o zwolnienie z urzędu biskupa diecezjalnego. Powodem prośby był stan zdrowia, domagający się podjęcia natychmiastowego leczenia. – O swoich zamiarach powiedziałem najpierw przyjacielowi – bp. Edwardowi Janiakowi. Kiedy przyjechał do Zielonej Góry, powiedziałem mu, że przygotowałem już pismo do Ojca Świętego z prośbą o zwolnienie z urzędu, ponieważ muszę podjąć leczenie, w którym przewidywana jest operacja, a potem prawie roczna rehabilitacja. Nie chciałem, aby diecezja była tyle czasu bez ordynariusza. Nie chciałem być biskupem, który ma obowiązki, ale ze względu na stan zdrowia ich nie wypełnia. Myślę, że to była jedna z najtrudniejszych życiowych decyzji, której z perspektywy czasu nie żałuję – wyjaśnia biskup.

Potrzeba odnowy życia duchowego kapłanów

Choć na emeryturze, biskup jednak wciąż posługuje na rzecz Kościoła, i to nie tylko w naszej diecezji. W ubiegłym roku Stolica Apostolska mianowała bp. Stefana Regmunta asystentem kościelnym Kongregacji Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny Mniszek Benedyktynek w Polsce. Jest też członkiem Komisji Rewizyjnej oraz Komisji Nadzorczej Caritas Polska. Zapytany, co według niego jest dziś najważniejszym wyzwaniem w Kościele, odpowiada: – Bardzo mi odpowiada diagnoza kard. Roberta Saraha – prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który podkreśla, że Kościół musi przede wszystkim intensywnie dokonywać odnowy życia duchowego kapłanów. Pasterze muszą być całkowicie zjednoczeni z Bogiem, żeby mogli pociągnąć innych ludzi. Niezwykle ważne jest dziś także budowanie wspólnoty ze świeckimi, którzy razem ze swoimi duszpasterzami muszą podejmować wysiłek apostolski. Oczywiście, wszyscy musimy czerpać siłę z Eucharystii, która, jak przypomina nowy rok duszpasterski, daje życie – podkreśla bp Regmunt.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama