Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kakao z Panem Bogiem

– Chętnie opowiem o Afryce, ale z drugiej strony nie bardzo wiem, co mam powiedzieć, bo byłam tam 2,5 tygodnia. Przecież misjonarze są tam kilka czy nawet kilkadziesiąt lat, więc mój pobyt wobec tego to tylko kropla – zauważa Anna Kobylińska, która właśnie wróciła z Kamerunu. Ale przecież kropla drąży skałę!

Dlaczego mieszkanka Leśniowa Wielkiego poleciała do Kamerunu, a konkretnie do Garoua Boulaï leżącego na granicy z Republiką Środkowoafrykańską?

Bo właśnie tam pracuje s. Rachela ze Zgromadzenia Sióstr św. Dominika. Nie byłoby tego wyjazdu, gdy nie dłuższa znajomość Ani z siostrą. – Razem z moją koleżanką ze Szczecina od jakiegoś czasu towarzyszymy jej w życiowym powołaniu. Byłyśmy u niej w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, a potem także we Francji, gdy szlifowała język. I od początku było wiadomo, że przylecimy do niej na misje. Rachela wyleciała w sierpniu zeszłego roku, a po pięciu miesiącach my – wyjaśnia z uśmiechem Ania, która wciąż żyje pobytem w Afryce. – Oczywiście, gdyby nie mój mąż Marcin, który zajął się wszystkim tu, na miejscu, i zgoda dzieci, to nigdzie bym nie pojechała. A jednak Bóg daje takie okoliczności, że to, co teoretycznie niemożliwe, dzieje się. Zresztą nie pierwszy raz w moim życiu. Tam, gdzie człowiek wstawia „albo” – albo to, albo tamto, w moim przypadku Bóg stale wstawia „i”. Takiego mam Boga! – dodaje z uśmiechem.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama