Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wyjątkowy Nowy Jork i Nowa Sól

– Jeszcze pięć lat temu, kiedy odbywał się Bieg do Pustego Grobu, siedziałem przy stole. Od tego czasu zaliczyłem kilka jego edycji, biegnąc i pomagając w organizacji. Mogę też radośnie krzyknąć: „Grób jest pusty!” – podkreśla Mariusz Ratajczak.

Nowosolanin biega od kilku lat. Początki były bardzo trudne, waga nie pozwalała na jakąkolwiek aktywność fizyczną. – Ważąc grubo ponad 100 kg, z trudem zmuszałem się do jakiejkolwiek aktywności, a co dopiero do biegania – uśmiecha się pan Mariusz.

– Ale się zaczęło. Najpierw kilka minut marszu, potem pierwsze 100 m truchtu, aż wreszcie po kilku tygodniach pierwszy przebiegnięty kilometr. Do dziś pamiętam mój ciężki oddech i brak tlenu w płucach. To był wyjątkowo zadyszany okres w moim życiu, ale poszło. Dziś ważę blisko 25–30 kg mniej i biegam maratony. Dlaczego postanowiłem coś zmienić? Tak naprawdę w zmianie sposobu życia pomogły mi rekolekcje z ojcem Johnem Bashaborą, a bieganiem zaraził mnie brat Grzegorz Marszałkowski. Pracował nade mną dość długo – dodaje z uśmiechem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama